Artykuły

A kiedy już przyjdzie czas - recenzja spektaklu ,,Popatrz na mnie”

Początki
,,To dla kogo się tak stroisz? Już sobie nigdy nie przypomnisz…” - mówi jedna z postaci spektaklu (Dziecko / Kora) do drugiej (Felci), która z powodu wieku ma już problemy z pamięcią i funkcjonowaniem w rzeczywistości. To jeden z wielu obrazów, który zostaje nam przedstawiony w kontekście starości, która jest główną osią spektaklu - pracy dyplomowej studentów IV roku Wydziału Aktorskiego specjalności wokalno-aktorskiej Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie.

Bohaterami sztuki w reżyserii Ewy Kaim są mieszkańcy domu starości, którzy na oczach widza doświadczają rozterek związanych z nieubłaganą kruchością życia, rozpamiętują swoje życie i wybory, tęsknią za sobą z dawnych lat. Spędzają czas na graniu w szachy, spacerowaniu, rozmawianiu ze sobą, a nawet wspólnych tańcach. Nie brakuje też kłótni o niejednoznaczność, czy precyzję wspomnień, a także przewijającego się przez większość występu motywu miłości czy obaw o przyszłość i śmierć. 

Szukałam Ciebie długo, pogubiłam dni
A kiedy Cię znalazłam, to nie byłeś Ty
Wyjęłam z dna szuflady album z dawnych lat
I weszłam w świat, w nasz świat
Z seansu w starym Iluzjonie
,,To był świat w zupełnie starym stylu” Urszula Sipińska

Choćby mogło wydawać się inaczej, w teorii paradoksalne odgrywanie starszych osób przez studentów, wcale nie utrudnia odbioru historii. Przeciwnie, ten zabieg podkreśla istotność młodości bohaterów (dla nich samych) zarówno ukazując, że wciąż są oni młodzi duchem, a przynajmniej tak się czują wspominając ,,stare dobre lata”. Przyjęta taktyka braku charakteryzacji na wiekowe postaci jest związana z zamysłem przedstawienia przykładowego scenariusza życia młodych, jak czytamy z opisu spektaklu ,,Co się stanie jeśli zakrzywimy czasoprzestrzeń i przeniesiemy się kilkadziesiąt lat do przodu?” To wymyślona, ale i prawdopodobna wersja 50 lat później, która może dotyczyć kogoś z nas.
Analizując samo wykonanie, trzeba powiedzieć, że aktorzy spisali się na medal. Ich gra jest tak wyrazista, że nie potrzeba zbyt wielu rekwizytów, czy charakteryzacji. Opowiadana przez nich historia wciąga, pozwalając widzowi uwierzyć w odgrywane przez nich role i przejmować się ich rozterkami razem z ich kreacjami. Różnorodność postaci pozwala na znalezienie każdemu widzowi punktów wspólnych i utożsamienie się z wybranym bohaterem czy chociaż konkretną sytuacją, przeżyciami. Poza tym, błyskotliwe sytuacyjne żarty przeplatają się zgrabnie z sentymentalnymi czy wyniosłymi refleksjami na temat życia, jego sensu i wartości. To nadaje realizmu całej historii (życie przecież nie jest zawsze smutne lub zawsze radosne) i wzbogaca odczucia podczas oglądania. 

Each time I hear (ra da da da da)
Chanson, chanson d'amour
,,Chanson d'Amour” The Manhattan Transfer

Nie można zapomnieć o warstwie wokalno-muzycznej sztuki, która jest praktycznie jej podporą. Piosenkom śpiewanym przez bohaterów akompaniuje zespół grający na żywo, co dodaje dynamiki oraz jest tym samym atrakcyjne dla oka. Sam repertuar jest bardzo różnorodny, usłyszymy między innymi: polskie klasyki takie jak ,,Kawiarenki”, ,,Tyle słońca w całym mieście”, sentymentalne ,,The First Time Ever I Saw Your Face", a nawet energetyzujące ,,Dream On”. Utwory nie są tylko ciekawym akcentem w tle, ponieważ przede wszystkim służą one do przekazywania konkretnych emocji postaci oraz ich historii. Aktorów słucha się z przyjemnością, ich interpretacje piosenek głęboko poruszają.
Odgrywana przez studentów AST historia to zbiór wątpliwości ale i namiętności, które dotyczą wszystkich ludzi, niezależnie od wieku. Aspekt starości ostrzega nas o limitowanym czasie, który mamy, a także nasuwa nam pytania o własną przyszłość. Zderzenie młodości z nieuchronną starością jednocześnie obrazuje zderzenie nadziei i planów z rzeczywistością, codziennymi troskami. Dzięki temu dowiadujemy się co tak naprawdę jest ważne w życiu.
Podsumowując, występ jest zdecydowanie godny polecenia. Zrealizowany na wysokim poziomie, w niezwykle słodko-gorzki sposób opowiada o istotnych kwestiach dotyczących natury ludzkiej. Jednocześnie bawi, ale i pozostawia widza z wartymi przemyślenia refleksjami. Ponadto, w główną akcję wplecione zostały liczne motywy z literatury, które nadają dodatkowego smaku jak i wymiaru wątków. Jakie? Tego trzeba się przekonać oglądając spektakl.