Artykuły

Pewex, wycieczka do ZSRR i bielizna pościelowa: prasa kobieca dawniej i dziś

Archaiczność treści starych czasopism jest czasami niepokojąca, czasami wręcz rozczulająca. Film “Gwiezdne wojny” (wtedy jeszcze nie “oryginalna trylogia”!) został w 1979 roku określony mianem “oszałamiającego nowoczesną techniką”, a w sekcji plotkarskiej (której miejsce w 2021 roku zajęła reklama środka na haluksy) pisało się o księżniczce Elżbiecie jugosłowiańskiej.

Niektórzy zbierają minerały, inni figurki Funko Pop, jeszcze inni wspomnienia z imprez na studiach. Też zawsze chciałam mieć jakąś kolekcję, więc aby połączyć boomerskie zainteresowania z pociągiem do zbieractwa, zaczęłam kolekcjonować stare gazety. Mój zbiór dopiero raczkuje - posiadam 20 gazet, głównie z końcówki lat 70. Nie są to okazy zupełnie losowe - większość stanowi jeden tytuł, mianowicie “Kobieta i życie”, znajdą się też jakieś “Filpinki”. Są to zatem, z całą stanowczością, tak zwane “czasopisma kobiece”. 

Wiedziona ciekawością kupiłam najnowszy numer “Kobiety i życie”, bo gazeta ta jest na rynku nieprzerwanie od 60 lat, co jest całkiem imponujące. Zmieniła się częstotliwość wydania - kiedyś był to tygodnik, teraz wydawana jest raz w miesiącu. Co jeszcze uległo zmianie?

O czym w ogóle pisano w kierowanych do kobiet gazetach w maju 1975 roku i w maju roku 1979?



Na okładce najstarszego magazynu znajdziemy jedynie tytuł (w lewym górnym rogu), numer, datę i cenę, centralne miejsce zajmuje fotografia pewnej pani w liściach kasztana. W młodszym o cztery lata czasopiśmie nastąpiła drobna zmiana projektu, ale nadal fotografia (tym razem kilku chłopców, którzy bawią się figurkami dinozaurów) jest elementem dominującym. Pierwsza strona z maja 2021 wygląda już oczywiście zupełnie inaczej. Okładka przedstawia znaną dziennikarkę, a dookoła jej głowy fruwają nagłówki w różnych kształtach i kolorach. Analiza strona po stronie byłaby jednak materiałem na pracę dyplomową (albo przynajmniej taką na zaliczenie z oceną), więc rzucimy tylko okiem do wnętrza tych kilku egzemplarzy.
 
Podróż po KiŻ z lat 70. jest zdecydowanie utrudniona, ponieważ nie ma w nich spisu treści. Trudno się dziwić - gazeta jest niemal wypchana tekstem, więc spisanie tego wszystkiego mogłoby zająć wiele cennego miejsca. Nawet strony poświęcone modzie nie ograniczają się do rozpisania marki czy opisu kroju danej sukienki, a są opatrzone całkiem długim artykułem. W nowym wydaniu dominują grafiki, fotografie i kolorowe napisy. Różnica w ilości tekstu jest naprawdę zaskakująca.

Jest jeszcze jeden element, którego proporcje znacznie zmieniły się przez te lata - reklamy. Wydanie z 2021 roku rozpoczynamy maścią na stawy,  a kończymy uroczym artykulikiem sponsorowanym o haluksach. Pomiędzy nimi - standardowo: coś na słuch, coś na wzrok, coś na cellulit i paznokcie oraz liczne kropelki na nerwy.

Nie oznacza to, że w latach 70. tych reklam nie było - były, nawet kolorowe i całkiem nęcące, jednak nie pojawiały się one na co drugiej stronie. W roku 1975 reklamowano kosmetyki znanych firm zagranicznych z PEWEXU , a w 1979 mini-pralki turystyczne typu PW, przystosowane do przewożenia w Fiacie 125p i Wartburgu [sic!].
 
W tym miejscu uznajmy, że nowy numer Kobiety i Życia może nabyć każdy - stosunkowo niewielkim wysiłkiem i nakładem kosztów, zapoznam was zatem kilkoma smaczkami z wydań archiwalnych.

Archaiczność treści starych czasopism jest czasami niepokojąca,  czasami wręcz rozczulająca. Film “Gwiezdne wojny” (wtedy jeszcze nie “oryginalna trylogia”!) został w 1979 roku określony mianem “oszałamiającego nowoczesną techniką”, a w sekcji plotkarskiej (której miejsce w 2021 roku zajęła reklama środka na haluksy) pisało się o księżniczce Elżbiecie jugosłowiańskiej. Całkiem sporo miejsca poświęcono macierzyństwu i małżeństwu, rozwiązywano prawne problemy czytelników. 


Przejrzyjmy artykuły:


tekst o spółdzielni produkującej stolnice i maselniczki. Kilka kolumn o przewadze jednego typu przedsiębiorstw na drugimi. Wykrój na kamizelkę “mohairową”. Krótkie i dłuższe wzmianki o książkach i filmach. Stosunkowo niewiele miejsca zostało poświęcone modzie czy przepisom - znacznie więcej jest wypowiedzi psychologów albo polemiki czytelników z redakcją.

Między artykułami znalazły się też różne atrakcje - na przykład loteria, w której do wygrania jest wyjazd do ZSRR na igrzyska olimpijskie albo pisane w  częściach opowiadanie o znaczącym tytule “Czerwone wino zwycięstwa”.

W listach do redakcji panie żaliły się na niekompetentny sposób produkcji bielizny pościelowej (zarzuty w stronę pewnego zakładu w Zgierzu) i na niedziałający telewizor OT-6019-10 za sumę 9500 zł [sic!].

Zaskakujący jest również poziom literacki nadesłanych do “Kobiety i Życia” listów. Nie wiem, czy poddawano jej gruntownej redakcji, czy po prostu “kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów” i kompetencje językowe ludzi były wyższe. Wtrące tutaj, że podobnie zaskoczona byłam czytając listy w gazecie-córce KiŻ, “Filipince”, czasopiśmie poświęconym dla młodszych czytelników. Osobom, które siłą rzeczy wychowały się na sławetnych epistołach do gazetki “Bravo”, wypowiedzi czytelniczek dawnych gazet wydać się mogą niemal zniewalająco elokwentne.

Mimo wielu, naprawdę wielu różnic między nowym a starym wydaniem - które są zupełnie zasadne i wynikają z upływu czasu, kilka segmentów pozostało nieśmiertelnych. Najmniej ząb czasu nadgryzł “Satyrę w krótkich majteczkach”, czyli opowiastki o tym, co zmajstrowały dzieci czytelniczek. Teraz jednak nie piszą o córeczkach i synkach, ale o wnukach. “Kobieta i Życie” zmieniła się wraz ze swoimi czytelniczkami i pewnie dlatego niezmiennie jest jedną z najbardziej poczytnych pozycji “dla kobiet”. 

ŹRÓDŁA:
“Kobieta i Życie” nr 20/1267, 18 maja 1975
“Kobieta i Życie” nr 18/1474, 6 V 1979
“Kobieta i Życie” nr 5 (151) maj 2021