Artykuły

Deszcz, który wznieca ogień

Optyka

Choreografia do obejrzenia:




Chyba trochę się wypaliłam. Niby wszystko jest w porządku, ale równocześnie jakoś nie jest. I dotyczy to mojej największej pasji, która wydawała się zawsze palić żywym ogniem, a teraz jakby przygasła. Nagle więcej pustki w głowie, zatrzymania w ruchu i brak pojęcia co dalej. Z nudów zaczęłam oglądać znane mi już dobrze choreografie moich tanecznych idoli zza oceanu, licząc, że przyniosą jakąś nową inspirację.

Najlepszy duet jaki znam. W jednym z najbardziej znanych tanecznych show na świecie, czyli w World of Dance. Początek choreografii na wyschniętej ziemi, koło suchych drzew – tak jakby... wypalonych? A Kaycee Rice i Sean Lew stawiają na tym nieprzyjemnym gruncie kolejne kroki, zawsze pewne, śmiałe, bez cienia zawahania. Osobno każde z nich tańczy niesamowicie. Razem to już eksplozja talentu, muzykalności, emocjonalności i kontroli nad każdym ruchem. Lata wspólnych treningów sprawiły, że ta para ufa sobie na parkiecie bezgranicznie – dzięki temu mogą tworzyć historie wypowiedziane ruchem, jak ta. Są w tym razem, czuć między nimi mnóstwo emocji, a mimo to nie jest to sztampowy przykład choreografii damsko-męskiej, gdzie uczucia zwykle sprowadzają się do miłości pomiędzy partnerami. W tym wypadku wiadomo, że to niezwykła więź, ale nie sposób jej określić. Niemożliwym dla mnie zadaniem byłoby opisanie jednym słowem tego, co się dzieje na parkiecie pomiędzy nimi. Jest tam nieromantyzowana bliskość, zaufanie, sympatia, wsparcie i zrozumienie. Dzięki temu są w stanie przejść przez trudy wyschniętej ziemi. I razem biegną w stronę deszczu, który orzeźwia ich ruchy, paradoksalnie... rozpala je na nowo. Jednak tancerze pozwalają czasem wodzie na spokojne spływanie po ich ciałach. Tak jakby chcieli oczyścić się z kurzu, jaki pozostał na nich po przedarciu się przez popękaną ziemię. Jakby chcieli wejść w nowy etap bez rozmyślań i trudnych wspomnień. Jakby mieli odrodzić się na nowo.

Niech opadnie kurz, niech gałęzie na nowo wypełnią się życiem.
Niech poddadzą się wiatrowi, który skłoni je do swojego tańca.
Niech ta energia przepłynie przeze mnie, by moje ciało znów odnalazło swój ruch.
Niech na mnie też spadnie taki deszcz, który na nowo wznieci ogień.