Artykuły

Fotografie, które szepczą

Optyka
Do obiektywu trzeba podkraść się na palcach, nawet w przypadku martwej natury. Trzeba włożyć aksamitne rękawiczki i być czujnym. Bez przepychania i tłoczenia się: wędkarz zawczasu nie wzburza wody.
— Henri Cartier-Bresson

Świat, który mnie otacza, choć niezmiernie piękny, bywa trudny. Chcąc chłonąć wspaniałości kalejdoskopu dźwięków, kształtów i kolorów, zdarza się, że magia ta zaczyna mnie przytłaczać. Wtedy lubię zatrzymać się na chwilę, uszczknąć mały fragment i przyjrzeć się mu dokładnie, zbadać go pod każdym możliwym kątem. Schronienie to znajduję w wielu miejscach – w szumie liści, spektaklach świateł i cieni, w murach muzeów, które wręcz zapraszają do zwolnienia. Jednak najbardziej lubię wyszukiwać pięknostki w nieustannym nurcie obrazów, pochylać się nad tymi zdjęciami, które tuż za krańcem kadru skrywają niedopowiedziane opowieści, zapraszające wyobraźnię i wspomnienia do szalonego tańca skojarzeń i emocji.

Fotografie takie odnajduję w wirtualnym pamiętniku Joanny Hoffmann, na instagramowym profilu, którego nazwa „Freakery” za każdym razem puszcza do mnie oko. Portrety, które niezmiennie mnie zachwycają, powstają zawsze w duecie – do zdjęć pozuje Joanna, a za obiektywem stoi jej mąż, Maciej Kowal (na Instagramie skrywający się pod nazwą „Mr.Rewolta”).

W swoim uniwersum Freakery operuje zarówno obrazem, jak i słowem, dopełniając każdy kadr opisem, który zawsze ubiera w strojne słowa moje niewypowiedziane jeszcze myśli oraz wrażenia. I choć jestem zdania, iż obraz nigdy nie powinien być czytany w całkowitym oderwaniu od kontekstu, jaki nadaje mu autor – skupię się tu wyłącznie na kadrach.

Fotografie Joanny Hoffmann bowiem odpowiadają na drzemiące głęboko w mojej duszy potrzeby wrażliwca. Podejmują dialog z odbiorcą, wplatając w pajęczynę skojarzeń korale zaskoczenia i zadumy. Patrząc na te portrety raz za razem budzi się we mnie tęsknota – tęsknota za płynącymi ze zdjęć emocjami i wspomnieniami, które choć nie są moje, rezonują w duszy i łaskoczą przyjemnie. Jest to niezwykła umiejętność, wzbudzić w odbiorcy poczucie przywiązania do minionych momentów, które zna tylko z oglądanych właśnie kadrów.

Obrazy te z całą pewnością można nazwać sztuką. Sztuką budzenia wspomnień, uwodzenia myśli i skradania marzeń. Rozpalają we mnie ciekawość i głód świata zamkniętego w klatce kolorów i kształtów. I choć obraz przedstawia ten sam świat, który jest mi znany – nie zniekształcony i nie zachwiany przesadnie – to jednak sposób operowania kolorem i światłem sprawia, że przybiera on baśniowości. Kadry z kolei zostawiają często wrażenie ulotnej filmowości czy wręcz malarskości. Patrzę na zatrzymany obraz, a jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zaraz zniknie, ustąpi kolejnej klatce intymnego filmowego pamiętnika. Pozostawia to pewną poetycką zachętę do wprawienia w ruch kadru, ożywienia go w wyobraźni i rozegrania reszty spektaklu w oparciu o własne skojarzenia.

W swojej twórczości Joanna i Maciej kłaniają się odbiorcy chcącemu zobaczyć świat nieco inaczej. I choć jest to nietypowy dla medium, jakim jest Instagram, sposób przekazu, znajduje szerokie grono odbiorców wśród tych, którzy szukają okruchów magii w otaczającym ich świecie.



Instagram Joanny Hoffmann – Freakery: https://www.instagram.com/freakery/
Instagram Macieja Kowala: https://www.instagram.com/mr.rewolta/