Artykuły

Trudne pokolenie do zgryzienia

Twory
Był to pierwszy dzień Campusu AGH 2021, wieczorna impreza. Nie należę do osób lubiących ten typ atrakcji, jestem raczej klasycznym „podpieraczem ściany”, ale tamtego dnia udzielił mi się chyba studencki vibe. Przebrałam się, poprawiłam makijaż i ruszyłam do Klubu Studio z myślą, że dziś zatańczę.

Intencje miałam dobre. Wstąpiłam na parkiet, trochę przeskakiwałam z nogi na nogę, trochę poklaskiwałam, to jednak nie było „to”. Nieco zawiedziona, poskramiając swoje niespełnione nadzieje na dobrą zabawę, zajęłam miejsce taktycznego obserwatora na kanapie. Telefon miałam rozładowany, a wrodzone skąpstwo skutecznie powstrzymywało mnie przed zakupem alkoholu. Mimo kompletnej bezczynności ledwo zauważyłam, jak jedna ze starszych studentek-organizatorek się do mnie dosiadła. „Czemu nie tańczysz!?” – moja nowa, nieoczekiwana towarzyszka rozpoczęła walkę na głosy z jakimś raperem, którego solówka właśnie wybrzmiała z głośnością startującego samolotu. „Muzyka jakaś nie taka” – odpowiedziałam bez większego namysłu, lecz zdziwiony wzrok rozmówczyni wymógł na mnie dokonanie większej refleksji nad kontynuującym swą artystyczną ekspresję przedstawicielem niezbyt lubianego przeze mnie gatunku muzycznego. „Chyba to nie tylko moje zdanie. Ludzie też jakoś średnio się tam bawią. Chyba nie znają tych piosenek” – dopowiadając, wskazałam kciukiem na parkiet wypełniony wyjątkowo niemrawo drepczącymi do rytmu przyszłymi studentami AGH. Być może nie byłam nigdy wielką znawczynią rapu, jednakże niereagujący na wezwania DJ-a do śpiewania tłum, bezwzględnie potwierdzał postawioną przeze mnie tezę. „A bo wy jesteście pokoleniem TikToka?” – zadała mi pytanie starsza studentka i tym razem to ja wpatrywałam się w nią ze zdziwieniem, oczekując na wyjaśnienia. Po chwili twierdząco pokiwałam głową, przyznając się do dość intensywnego użytkowania tej aplikacji. „Bo widzisz, my jesteśmy inni. My to jesteśmy pokoleniem Snapchata”.

Dość długo zastanawiałam się nad znaczeniem tych słów, bo w końcu czy tego chciałyśmy, czy nie, przyporządkowane byłyśmy wspólnie do generacji Z. Mimo to, zabrakło wtedy między nami nici porozumienia, a im dłużej z nią rozmawiałam, tym więcej tylko znajdowałyśmy między sobą różnic. Po dłuższym czasie odpuściłam sobie jednak rozważania na ten temat, w szczególności, że podział młodzieży na używających TikToka i Snapchata wydawał mi się nietrafiony.
Wątpliwości powróciły do mnie pewnego ranka, kiedy podczas śniadania jak zwykle przeglądałam podsunięte mi przez Google artykuły. „Śpiulkolot młodzieżowym słowem roku” szumnie głosiły tego dnia nagłówki. Nie czytając za wiele, skierowałam się od razu do Messengera z pytaniem do znajomych: „Co to jest ten śpiulkolot?”. Nikt jednak nie był w stanie odpowiedzieć mi na to pytanie. Moim następnym krokiem było wpisanie hasła „śpiulkolot” w wyszukiwarce tak zwanego słownika miejskiego. Definicja brzmiała następująco: „Nieużywane przez nikogo słowo mające oznaczać »miejsce do spania«. Zostało ono z niewyjaśnionych powodów Młodzieżowym słowem roku. Nie ma przykładu jego użycia, ponieważ nikt tak nie mówi”. „To chyba starsza młodzież wybrała takie słowo” – napisał ktoś żartobliwie w komentarzu na którymś z portali internetowych, gdzie skierowałam się później. Wtedy właśnie przypomniała mi się rozmowa z Klubu Studio i moje przemyślenia o tym, że generacja Z jest podzielona. Młodzieżowe słowo roku jakby złośliwie je potwierdzało.

Zaczęłam podpytywać znajomych, co sądzą na ten temat. Pogrupowanie ich na używających TikToka i Snapchata, jak mogłam się domyślić, nie wskórało nic konstruktywnego. Ktoś zasugerował, że to może kwestia wychowania, a ktoś inny powiedział, że faktycznie z tym podziałem coś jest na rzeczy, ale to osoby w naszym wieku nazwałby „pokoleniem Snapchata”. Jedni się zgadzali, drudzy zaprzeczali, a w mojej głowie cały czas pozostawał dystans między nami, a „tamtymi”, którego być nie powinno.
Czy ten dystans rzeczywiście istnieje? Tego nie wiem. Może to tylko mój wymysł albo błędny wniosek wyciągnięty na podstawie dwóch przypadkowych wydarzeń. Jeśli ten dystans jednak jest prawdziwy, to nie umiem też udzielić odpowiedzi, z jakiego dokładnie powodu – czy to technologia nas podzieliła, może szkoły, może coś zupełnie, zupełnie innego. Wahałam się, czy pisanie na temat tak mglisty i subiektywny ma w ogóle sens. Przekonało mnie jednak zdanie odnalezione na Wikipedii: „Istnienie różnic pomiędzy pokoleniem Z a innymi pokoleniami ma charakter anegdotyczny, różnice te nie zostały potwierdzone w badaniach naukowych”. Niech zatem moje przemyślenia pozostaną anegdotą – kto chce, niech śpi w śpiulkolocie, a inni niech dzielą generację Z na pokolenia.