Artykuły

Prądy

Wystrzał, impuls i kilka przeskoków. Kolejny znak. Moją ręką dyrygują prądy, które w tym momencie wystukują pojedyncze literki na klawiaturze. Sygnał ten jednak nie bierze się znikąd. “Cel obrany, wystrzał!” - dyktuje mój mózg. A może to ja dyktuję? Ale kto to ja, a może raczej co? Czy to mój mózg lub impuls? Gdzie w tej mieszaninie pytań zawiera się moje istnienie?

Każdy człowiek rodzi się w określonym miejscu i czasie - to nas definiuje. Niektórzy nazywają ten przydział numerologią, inni horoskopem, aktem urodzenia, zatem koniec końców wychodzi na to samo, niezależnie czy wskazujemy na ułożenie ciał niebieskich, czy dzień w roku. W nasz początek wpisany jest kąt padania promieni słońca, strefa czasowa, i widoki na przyszłość. Cała paleta aspektów zlepiona w nieokreśloną, ale ujętą w ramę fizyczności całość.

Dorastając, zaczynamy biec z pewnym nurtem, popadamy w schematy, chwytamy się mody, nagłych okoliczności. To wszystko jest prądem, raz ciepłym, raz zimnym - zależnie od miejsca, gdzie aktualnie się zatrzymamy i jakie zapewnia ono opcje wyboru, a co za tym idzie konsekwencje, dające początek dalszym rozgałęzieniom drogi. Mimo znacznego określenia dalszych kroków, w wyniku wewnętrznych potrzeb osobniczych, możliwy jest niespodziewany zwrot, stanie się “łososiem” płynącym ku górze rzeki. Nasuwa to jednak pytanie, czy taki wyraz wolności  i przeciwstawienie się już utorowanym przez nasze położenie kierunkom, rzeczywiście nie przestawia nas tylko na udział w innym rodzaju planów świata i odbiera szanse na potencjalną ewakuację? 

Wszystkie te okoliczności, plątaniny, impulsy stwarzają jedynie pewien rodzaj obecności, określany naszym jestestwem. Czy wobec tego sami nie jesteśmy prądem? Składamy się z niego, funkcjonujemy w nim, a on w nas. Czy zatem tworzony przez nas kierunkowy byt, nie jest sam w sobie podróżą, który odbywa się ciągle niezależnie od kierunku i zwyczajnie nie jesteśmy w stanie jej zatrzymać?

Prąd jest czymś naturalnym, otacza nas: grzmi, pozwala naszemu organizmowi funkcjonować. Nawet jeśli współczesny człowiek zdaje się uciekać od natury, to prąd stanowi podstawę jakiegokolwiek działania i rozwoju naszego społeczeństwa. Nie można przed nim zbiec, bo nieosiągalne jest wyzbycie się tak głęboko zakorzenionej w człowieku części.Ale czy to nie jest równe z brakiem w nas siły sprawczości? Możliwości zmiany? Czy wbrew temu uporządkowaniu, istotne zwroty w świecie nie rodzą się z buntu, pomyłki, przypadkowym połączeniu komórek, nagłej mutacji, powiedzeniu “nie”? 

Sami w sobie jesteśmy prądem - sumą zmian elementów przemieszczających się z punktu A do B, między różnymi stanami, maskami, emocjami, pragnieniami, lękami. Czy zatem nie jest tak, że niemożliwe jest określenie samego siebie w sposób prosty, nieskomplikowany? Codziennie uczestniczymy w formowaniu się na nowo. Nie stanowimy żadnego rodzaju ogólnej prawdy. Jesteśmy zlepkiem pewnej materia prima i równoległych wymiarów, które koegzystują ze sobą w konkretnym czasie i przestrzeni.

Prąd można definiować różnie: jako uporządkowany ruch ładunków, zmianę potencjału, ruch wody, strumień płynącego powietrza, tendencje w sztuce, tłum osób przemieszczający się w jednym kierunku. W momencie, kiedy zaczynamy  obracać tym pojęciem pod wieloma kątami, przed nami staje możliwość żonglerki opcjami i różnymi ujęciami tematu. Tak samo jest postrzeganiem siebie, ze względu na zmieniające się okoliczności. Z każdą nową myślą nasza istota podlega fluktuacjom. Widzimy siebie inaczej w każdym dniu, roku, momencie życia.

Kim więc dzisiaj jesteś?