Artykuły

Bieguny społeczne, czyli kilka słów o nierównościach

Co nie jest pożyteczne dla roju i dla pszczoły nie jest pożyteczne - Marek Aureliusz, Rozmyślania

Do tego artykułu posłuchaj utworu z naszej playlisty: John Lennon - Imagine

Bieguny. Prawie wszystkie konflikty zaczynają się od tego, że ludzie znajdują się na dwóch różnych biegunach, że jest im do siebie tak daleko, że nie są w stanie się dogadać. Ich krańce rzeczywistości są tak odległe, jak odległe mogą być dwie przeciwne krańce globu. Ktoś jest bogaty, ktoś biedny, ktoś uprzywilejowany, a ktoś pozbawiony praw. Stąd właśnie biorą się i jednocześnie na tym dokładnie polegają nierówności społeczne – na odległościach, których nie sposób przeskoczyć. 

Żeby móc opowiedzieć coś o nierównościach, będę opierać się na danych liczbowych, opracowanych przez Richarda Wilkinsona na podstawie badań wykonanych przez ONZ. Całość wykonanej przez niego analizy jest dostępna na nagraniu z jego wystąpienia na TED „Richard Wilkinson: Nierówność ekonomiczna szkodzi społeczeństwom”.

Należy zacząć od tego, że społeczeństwa dzielą się na takie, wewnątrz których są mniejsze i większe nierówności społeczne. Jak określić taką miarę? Wilkinson na potrzeby swoich badań przyjął za swój miernik prosty czynnik – różnice w zarobkach między 20% najbogatszych i 20% najbiedniejszych mieszkańców danego kraju. Jak można by się tego spodziewać, najmniejsze różnice w tym zakresie występują w krajach skandynawskich oraz Japonii (są to wielkości razy 4-krotnie wyższych zarobków wśród najbogatszych), największe zaś – w USA oraz Singapurze (tutaj są to już różnice rzędu 8-krotnie większych płac).

No dobrze, ale co z tego? Jaki to może mieć wpływ na społeczeństwo, a jaki na jednostki? Różnice w zarobkach to nie tylko kontrast w jakości życia, wakacje za granicą lub ich brak, trzy samochody zamiast jednego. To przede wszystkim nierówny dostęp do edukacji, ochrony zdrowia i bezpieczeństwa żywieniowego. Co więcej, zagadnienie nierówności społecznych nie dotyczy jedynie różnic pomiędzy jednostkami, ale także, a może i przede wszystkim – całych społeczeństw, w których one występują. Dla przykładu, opracowany został wskaźnik, który zawierał w sobie: dane o średniej długości życia, wynikach dzieci w liczeniu, pisaniu i czytaniu, współczynnikach umieralności niemowląt, liczbie zabójstw, odsetku populacji w zakładach karnych, wskaźników urodzeń wśród nieletnich, poziomie zaufania, otyłości, chorób psychicznych (w tym uzależnieniach od narkotyków i alkoholu), a także o mobilności społecznej. Współczynnik ten okazał się być najwyższy w krajach z największymi nierównościami społecznymi, najniższy zaś – w tych z najmniejszymi. To zjawisko tłumaczyć można na kilka sposobów. Jednym z nich jest to, o czym już wspomniałam – równy dostęp do podstawowych dóbr, które zapewnia nam obecnie cywilizacja – edukacji, opieki zdrowotnej, dostępu do żywności. Jednocześnie w tej układance ważny jest też inny czynnik – nasze odczucia społeczne. To, czy czujemy się szanowani, czy uważamy nasz kraj zamieszkania za bezpieczny, to czy musimy stale z kimś rywalizować i walczyć, ma ogromny wpływ na to jak się zachowujemy oraz jak funkcjonuje społeczność, w której żyjemy.

Mogłoby się jednak wydawać, że ten problem dotyczy właściwie tylko biedniejszych jednostek. W końcu w jak nierównym kraju by się nie żyło, dobra sytuacja finansowa zawsze pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb i życie na godnym poziomie. Jest to z jednej strony teza prawdziwa, z drugiej zaś – nie do końca pokazuje całe spektrum problemu. Badania wskazują, że negatywne skutki zbyt dużych nierówności społecznych dotykają nie tylko dolne (pod względem zarobków) 20% społeczeństwa, ale i to górne. Przykładem takiego właśnie badania jest zestawienie danych dotyczących umieralności niemowląt wśród Szwedów (z niskim czynnikiem nierówności społecznych) i Anglików (z wysokim współczynnikiem nierówności społecznych). Dane dotyczące tego zjawiska rozbito na kilka podkategorii, które określono ze względu na zawód ojca dziecka – niewykwalifikowani pracownicy fizyczni, pracownicy umysłowi niższego szczebla oraz zawody wymagające wysokich kwalifikacji (lekarze, prawnicy, dyrektorzy dużych firm).  Okazuje się więc, że współczynnik umieralności niemowląt był niższy w Szwecji, ale – co może być zaskakujące – był taki w każdej kategorii zarobkowej. Wynika z tego, że problem całego społeczeństwa nie dotyka jedynie najbiedniejszych, ale również najbogatszych. 

Co ciekawe, dwa kraje, w których współczynnik nierówności społecznych jest najniższy – to znaczy Szwecja i Japonia – bardzo się od siebie różnią. Nie chodzi tutaj jedynie o względy kulturowe, ale również podejście do kwestii regulowania poziomu płac, a co za tym idzie, nierówności. W Szwecji na przykład, różnice w zarobkach mieszkańców są ogromne. Jest to jednak państwo silnie opiekuńcze, co oznacza, że owe różnice zmniejsza poprzez nakładanie dużych podatków i redystrybucję dóbr poprzez zasiłki, inwestycje w służbę zdrowia i tym podobne. Z kolei Japonia radzi sobie z tym zagadnieniem w zgoła inny sposób – poprzez odgórne ustalanie mniejszych różnic płacowych między swoimi mieszkańcami. Jest to kraj o zdecydowanie mniej opiekuńczym modelu, który pozostawia obywatelom więcej swobody. Są to więc dwa bardzo różne podejścia do równej dystrybucji dóbr, jednak działają one w tym zakresie niemal równie skutecznie.

Nierówności społeczne to jedno z największych wyzwań, przed którymi stoi świat. Ciągną one za sobą wiele negatywnych konsekwencji, które dotykają każdego w obrębie danej społeczności. Jest to zagadnienie złożone, powiązane również z rodzajem prowadzonej przez państwo polityki socjalnej, z wskaźnikiem globalizacji, modelem gospodarczym i wieloma innymi zagadnieniami. Mimo to uważam, że każdy powinien być świadomy istnienia zjawiska nierówności społecznej oraz tego, jakie niesie ono za sobą skutki. Możemy się co prawda nie zgadzać co do tego, w jakim modelu powinno dojść do ich zmniejszenia, jednak wszyscy powinniśmy obrać za cel ich zniwelowanie.

Do tego artykułu posłuchaj utworu z naszej playlisty: John Lennon - Imagine
Playlista do kwartalnika "Bieguny"