Artykuły

Trening refleksji przed końcem świata

Optyka
W moim domu od zawsze słuchało się radia. Każdy z mojej rodziny ma swoją ulubioną audycję, w czasie której przerywa się rozmowy i daje głośniej odbiornik. Przez lata naszym porannym rytuałem był serwis informacyjny o 7 rano słuchany przy śniadaniu – stanowił on dla mnie osadzenie w rzeczywistości, zakotwiczenie realiów dnia dzisiejszego, punkt odniesienia przy decyzjach, zarysowanie perspektywy.

Nigdy nie podejmowałam świadomej decyzji, że chcę żyć w dzisiejszym dniu zbudowanym przez redaktora na antenie – przyjmowałam dzień takim, jaki mi przedstawiono. Nie czułam potrzeby, by dojść do przyczyn wylosowanych na dany dzień zjawisk społecznych, decyzji politycznych, nowelizacji ustaw, wypadków, katastrof czy zwycięstw. Żyłam w historii, którą mi opowiedziano.

Pasuje mi tutaj stwierdzić, że w świecie panuje równowaga – mogłaby to być teza do wielogodzinnej dyskusji zwolenników i przeciwników, prowadząca do wniosków, przemyśleń i zmian zdania. Dlaczego postanowiłam przywołać to stwierdzenie? Ponieważ w radiu można też trafić na audycję, która zmusza do przedstawienia sobie własnego serwisu informacyjnego.

Mam na myśli Kwadrans filozofa, krótką cotygodniową audycję Tomasza Stawiszyńskiego – filozofa i eseisty, który swoje przemyślenia publikuje w formie programów radiowych, podcastów, artykułów i książek. Tematy jego tekstów (identycznie jak w serwisach informacyjnych!) to kwestie ważne w dzisiejszym świecie – polityka, religia, korporacje, Internet, katastrofa klimatyczna, emocje (indywidualne i zbiorowe), śmierć, miłość i koronawirus. Nasza rzeczywistość zamknięta w zgrabnej kapsułce. 

Wyróżnia się jednak cecha, która sprawia, że teksty Tomasza Stawiszyńskiego możemy postawić w opozycji do serwisów informacyjnych – jest nią trening refleksji, do którego odbiorca jest zmuszany w każdym z poruszanych tematów. Już tytuły mówią same za siebie: Medytacja w służbie korpo, Koronaspisek, Wieczne (internetowe) potępienie. Autor nie przedstawia nam tylko faktu istnienia danego zjawiska, ale wchodzi w nie głębiej. Dzieli się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami, wytrącając czytelnika czy słuchacza ze strefy komfortu. Zmusza do osadzenia się we własnej rzeczywistości, dojścia do realiów dnia dzisiejszego, utworzenia punktów odniesienia i poszerzenia perspektywy.

Z wybranych audycji publikowanych w radiu powstała książka Co robić przed końcem świata. Ze względu na problematykę tekstów (problematykę jako temat, ale również problemowość, złożoność omawianego zagadnienia), może być to lepsza forma dochodzenia do własnych przemyśleń - czytając tekst sami narzucamy sobie tempo podążania za autorem. Uwaga czytelnika zostaje umiejętnie skupiona – teksty nie są długie, skoncentrowane na jednym temacie, często dana teza zilustrowana jest życiowym przykładem czy szerszym omówieniem wiadomości z serwisu informacyjnego.
Przewracając ostatnią stronę nie dostajemy jednoznacznej odpowiedzi na żadne postawione w tekstach pytanie, które notabene często jest przyporządkowane do zagadnienia w sposób nieoczywisty. Tytułowy tekst Co robić przed końcem świata odnosi się do katastrofy klimatycznej, która jest pokazana w świetle podejścia indywidualnego i apokaliptycznego do zmian klimatu. Problem jest tutaj zarysowany, ale decyzję, jakie działania faktycznie podejmiemy, autor pozostawia nam. 

Dalej słucham serwisów informacyjnych w radiu, ale teraz, po tej lekturze, staram się zatrzymać, zastanowić i bardziej świadomie tworzyć świat, w którym żyję. Szukam równowagi w moim zakapsułkowanym małym świecie.

A jaką odpowiedź udzieliłabym na pytanie, co robić przed końcem świata?
Myśleć.