Artykuły

Pandemia samotności

Od ogłoszenia pierwszego lockdownu minął już ponad rok. Niemal każdy z nas przeszedł w tym czasie kwarantannę czy samoizolację — wykształciliśmy w sobie niemal heroiczne postrzeganie tych rodzajów odosobnienia, gdy uczestnicząc w akcji #stayathome, ratowaliśmy życie innych. Dlaczego więc, pomimo ciągnącej się tak długo pandemii, nikt nie mówi o tym, jak trudno się po niej pozbierać?

Temat koronawirusa wciąż utrzymuje się „na topie” — tak w telewizji, jak i w internecie — zalewa nas nieprzerwana fala informacji o nowych zachorowaniach, braku łóżek czy respiratorów. Z każdej strony otacza nas chaos i ludzka tragedia, która w każdej chwili może okazać się naszą własną. Próbujemy z tym normalnie żyć, znaleźć ulotne poczucie normalności, ale z tyłu głowy nadal mamy poczucie śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Tak właśnie czułam się na początku października, kiedy moja współlokatorka otrzymała pozytywny wynik testu. I nie będę tutaj zmyślać, jaka byłam silna i z uśmiechem na twarzy przyjęłam tę informację. Nie - byłam przerażona. I co ważniejsze - nie byłam na to przygotowana. Jednak czy można się na to przygotować, tak naprawdę? Czegokolwiek się spodziewasz - rzeczywistość przerośnie twoje oczekiwania dwukrotnie.

Chyba najgorsze w przebywaniu na kwarantannie czy izolacji jest to, że zostajesz sam ze sobą. Już nie możesz nigdzie uciec i zająć myśli codziennym pośpiechem, ani przytulić się do bliskiej Ci osoby, gdy jest Ci źle. Wszystkie skrzętnie upychane brudy wychodzą na zewnątrz... a ty, jak na przekór, musisz zostać w domu. I nie wystarczy samo zostanie - wszyscy oczekują, że będziesz działać na pełnych obrotach, bo

"przecież każdy jest teraz w sytuacji pandemicznej, bez wyjątku".

A czy można takiemu stwierdzeniu zaprzeczyć? No właśnie - nie można. I tutaj leży pies pogrzebany.

Może z perspektywą powrotu do normalności, który ma zostać zapewniony przez szczepionki, trochę łatwiej będzie nam się przyznać, że zasługujemy na zrozumienie i czułość. Przyznać się do samotności, który każdy z nas zasmakował podczas pandemii i powiedzieć: "Wiem, jak się czujesz. Chcesz o tym porozmawiać?". Porozmawiać szczerze i wysłuchać emocji innych. W końcu gdy jest się samotnemu we dwójkę, przestaje się być samotnym.



Jeśli przechodzisz właśnie trudny czas i potrzebujesz pomocy psychologicznej, jako student AGH możesz skorzystać z darmowych sesji terapeutycznych z programu Adapter w Ośrodku Sensusmed. Możesz skontaktować się z nimi pod numerem telefonu 504 288 040 lub w punktach przy ul. Madalińskiego 3/1 i Władysława Syrokomli 23/3. Możesz też skorzystać z Centrum Pomocy Rodzinie w twoim powiecie - prowadzone są tam darmowe sesje terapeutyczne. Nie bój się sięgnąć po pomoc!