Między katedrą a Śródziemiem. Krzysztof M. Maj o tym, jak nie przepracować całego życia

Zainteresowanie, które stało się pracą, gra Colgate, literatura fantasy, „chińskie bajki” i fortepian, czyli Krzysztof M. Maj o swoich pasjach i trudnej sztuce odzyskiwania czasu dla siebie. Jak nie pozwolić pracy „zaanektować” wypoczynku i wciąż czerpać radość z przechodzenia przez bramy do innych światów?

Amelia Bierczak

5/30/2026

Krzysztof M. Maj jest wykładowcą akademickim, literaturoznawcą oraz badaczem gier, który na uczelni zajmuje się przede wszystkim światotwórstwem. Definiuje je jako projektowanie fikcyjnych i wyobrażonych światów, szczególnie w grach komputerowych, ale także w obszarze narracji fantastycznych, transmedialnych i przemyśle rozrywkowym. Wykłada teorię narracji i literatury, traktując je jako narzędzia do studiowania światów wyobrażonych. Uczy studentów praktycznego projektowania przestrzeni wirtualnej w grach, w tym interfejsów światotwórczych. Jest także aktywnym streamerem oraz twórcą na YouTubie, gdzie m.in. recenzuje i omawia filmy oraz seriale science fiction i fantasy. Kim jest ,,po godzinach”?

Klątwa pracy

Dla wielu osób praca na uczelni związana z grami brzmi jak marzenie, jednak zajmowanie się zawodowo swoimi zainteresowaniami niesie za sobą dosyć specyficzne ryzyko:

,,Jeżeli człowiek się zajmuje czymś, co kocha, zawsze powtarzam, że wtedy jest takie ryzyko, że nie tyle nie przepracuje ani godziny w swoim życiu, co przepracuje wszystkie godziny w swoim życiu, włącznie z wypoczynkiem. I to jest ten mój problem, z którym ja się zmagam”.

To zjawisko doprowadziło do momentu, w którym jako badacz gier... przestał w nie grać dla przyjemności.

,,Zajmujemy się czymś, co dla ludzi niesie rozrywkę (...) a my w czasie wolnym nie mamy ochoty grać”.

W pewnym momencie jego zainteresowania związane z grami i fantastyką zaczęły anektować cały jego czas wolny, odbierając tym samym relaks z rozgrywki.

Skąd wzięło się zainteresowanie grami?

Pasja do gier Krzysztofa M. Maja nie była wynikiem braku innych zainteresowań, lecz świadomym wyborem, który wyewoluował z jego głębokiej miłości do literatury:

,,U mnie pierwotna była miłość do fantastyki i ja odnalazłem się w tej miłości ponownie, jak zobaczyłem, że są światy, w których są kreowane również tego rodzaju narracje, tylko że po prostu to są światy już cyfrowe”.

Wczesne doświadczenia z lat 90. obejmowały tytuły takie jak Księga dżungli, Captain Claw, Prince of Persia czy edukacyjna gra Colgate, jednak z powodu ograniczeń technologicznych nie mogły one jeszcze w pełni ukazać potencjału światotwórstwa.

,,Na początku latach dziewięćdziesiątych nie było tak z tym wesoło, bo dysponowałem hitami w rodzaju Księgi dżungli albo gry Colgate, gdzie autentycznie łaziło się z tubką pasty i strzelało się do bakterii w jamie ustnej”.

Momentem krytycznym było zetknięcie się z grą Dune 2: Battle for Arrakis. Maj poznawał elementy uniwersum Franka Herberta (takie jak melanż, żniwiarki czy rody Atrydów i Harkonnenów) poprzez mechanikę gry, zanim jeszcze przeczytał samą książkę. Zafascynowało go to, jak gra potrafi zaimplementować komponenty świata przedstawionego bez bycia dosłowną adaptacją fabularną.

Szczyt zainteresowania przypadł na wspólne sesje z przyjacielem w Heroes of Might and Magic 3 w trybie „Gorących Pośladków” (Hot Seat). Następnie pasję ugruntowały takie tytuły jak Age of Empires 2 oraz Wiedźmin 1, który był dla niego pierwszym kontaktem z „pełnokrwistym RPG-iem”, co później zaprowadziło go do klasyków gatunku CRPG, takich jak Baldur’s Gate 2 czy Neverwinter Nights.

4000 godzin w Warhammerze i lekcja pokory

Krzysztof M. Maj przyznaje, że zazwyczaj nie gra w gry komputerowe po godzinach. Streamuje 3-4 razy w tygodniu po 6-8 godzin, jednak nie jest to typowy odpoczynek po ciężkim dniu, a część jego pracy. Dobór gier również nie jest przypadkowy:

,,Staram się wybierać takie tytuły, które są aktualne, żebym poszerzał cały czas swoją pulę zainteresowań, wystawiając się na nowe gatunki. Taką przygodą moją był chociażby Hollow Knight, w którego nie planowałem nigdy zagrać, bo jakoś gry platformowe niespecjalnie się ze mną lubiły i okazało się to bardzo dobrą decyzją (...) W zasadzie tylko dzięki temu, że mnie namawiali do tego widzowie, zagrałem w Dark Souls 3, później Dark Souls 2, Dark Souls 1, Sekiro, Elden Ring i każdy kolejny tytuł z gatunku soulslike, który mi się nawinął’.

Mimo swoich zainteresowań związanych z fantastyką, zachęca aby sięgnąć po inne tytuły:

,,Wydaje mi się, że sporo osób w tej mojej bardzo bardzo wąskiej branży groznawczej zamyka się jednak w jednym gatunku. Mogę zarekomendować więc wszystkim, którzy chcą się zainteresować grami komputerowymi i ich badaniem, żeby maksymalnie poszerzać sobie tę paletę smakową, bo może się okazać, że wprawdzie jeden tytuł jest zawsze dla nas tym najsłodszym, ale być może odkryjemy połączenia innych bardziej atrakcyjnych smaków (...) [Gry] staram się już wybierać tak dla siebie, ale wciąż równocześnie mam gdzieś na uwadze to, że powinienem się otwierać na nowe gatunki i starać się eksperymentować”.

Jeżeli już mówimy o sytuacji, w której Krzysztof M. Maj włącza grę po godzinach i gra w nią dla przyjemności, to o dziwo są to gry strategiczne a nie fantastyka.

,,Tak rzeczywiście dla siebie, żebym odpalił coś i zagrał to zawsze u mnie były Total Wary albo gry strategiczne lub Tower Defense (...) potrafię przeznaczyć na te gry bardzo dużo czasu, w przypadku Warhammera Total War samego jest to około 4000 godzin w sumie”.

Jak sam przyznaje, lubi ten gatunek, ponieważ pozwala na multitasking. Przytacza również zabawną anegdotę z czasów pandemii:

,,Uwielbiam gry turowe. Słucham jakiegoś podcastu w tle i gram. Albo, jak były czasy COVID-19, to i na konferencjach naukowych się w ten sposób grywało. Bardzo to było sympatyczne i nawiasem mówiąc pokazało też, że wiele osób – w tym ja – było tymi najbardziej aktywnymi dyskutującymi i debatującymi i to pomimo że zajętymi graniem. A może właśnie precyzyjnie dlatego, bo nie jestem jedyną osobą, która ma predyspozycje do multitaskingu”.

Przyznaje jednak z rozbrajającą szczerością:

Dlaczego akurat gry strategiczne? Nie mam zielonego pojęcia”.

A jakie są jego ulubione tytuły?

,,Równocześnie jak ktoś mnie spyta, jakie są moje ulubione gatunki, to będę mówił, że soulsliki, gry cRPG, action RPG oraz gry narrative-driven, czyli narracyjne. Jednakza każdym razem wracam do tych strategii, czy to turowych właśnie, czy też gier, w których można rozbudowywać swoją bazę. Takim spełnieniem moich marzeń była gra The Alters od 11bitStudios, która teraz jest nominowana [obecnie wygrała w dwóch kategoriach: najlepszej rozgrywki i najlepszej narracji roku 2025] do nagrody Digital Dragons (...) ona była właśnie połączeniem gry strategicznej, rozbudowy bazy i takim lemowskim poszukiwaniem nieznanego na obcej planecie, pozbawionym tych charakterystycznych dla wielu gier elementów podboju czy ekspansji”.

Maraton czytelniczy, czyli 28 godzin bez przerwy i literatura

Krzysztof M. Maj przyznaje, że literatura była z nim od zawsze:

,,W domu zawsze obecna była literatura i mama czytała mi bardzo dużo. Zanim poszedłem do szkoły, miałem audiobooki. (...) Odmawiałem nauki czytania przed szkołą, bo zawsze uważałem, że skoro i tak mnie zmuszą do tego w szkole, to po co mam się uczyć wcześniej”.

Niesamowite jest także tempo czytania, które wynosi aż 100 stron na godzinę! Dla porównania, przeciętna prędkość czytania to około 30-60 stron na godzinę.

,,Takim moim absolutnym rekordem jest pochłonięcie całej Marchii Cienia Tada Williamsa w 28 godzin (...) ja piłem wtedy tylko wodę i tyle, autentycznie ja nie wiem, jak minął ten czas”.

Jest to dwukrotnie więcej czasu, niż przy najdłuższej jego rozgrywce:

,,W grach moim rekordem było 14 godzin. Nigdy nie byłem w stanie wyjść poza to, a to i tak z przerwami, bo jednak wzrok się męczy, człowiek też się męczy w tej pozycji, a w przypadku książki niesamowite jest to, co mi się wtedy przydarzyło. Nigdy nie poczułem już czegoś takiego i wydaje mi się, że to jest właśnie ta rzecz, która przesądziła o tym że finalnie przy literaturze najbardziej odpoczywałem”.

Obecnie Krzysztof M. Maj czyta tylko książki z gatunku fantastyki. Nie sięga po inne gatunki literackie, jednak w przeszłości, podczas studiów i doktoratu z dziedziny literaturoznawstwa – czytał wiele gatunków literackich.

,,Nie lubiłem nigdy czytać faktografii, nie lubiłem czytać dokumentów, nie lubiłem czytać reportaży. Wychodzę z założenia, że od tego jest dokument na Netflixie – przyswoję szybciej i mogę przy okazji sprzątać czy prasować. Natomiast nie byłem w stanie nigdy zaprząc siebie do tego, żeby zainteresować się w równym stopniu czymś, co jest w moim świecie, z bardzo prostego i prozaicznego powodu. Ja wolę percepcję bezpośrednią: po co mam czytać o Czechach, skoro mogę pojechać do Czech? Albo obejrzeć, jak wyglądają Czechy. Nie muszę o nich czytać”.

W takim razie – dlaczego akurat fantastyka?

,,Nie pojadę do Śródziemia. Choć bym się wściekł, nie pojadę do Śródziemia. Jeżeli chodzi o media dostępne na temat Śródziemia, to też bywa z tym różnie, więc literatura pozostaje takim punktem wyjścia i potem mogę sobie to jakoś obudowywać”.

Istotnym momentem w życiu czytelniczym okazała popularna dziś seria o Harrym Potterze:

,,No i oczywiście, ponieważ jestem milenialsem, to w moim życiu takim istotnym kamieniem milowym był Potter. Jak saga zaczęła wychodzić(...) miałem dokładnie tyle samo lat, ile miał Potter, jak szedł do szkoły, więc to było bardzo zabawne. Czytałem to jeszcze jak wychodziły kolejne tomy i zanim ukazały się filmy, więc dla mnie to było jednak mimo wszystko jakieś formujące doświadczenie. Pamiętam, że to jest jedna z nielicznych serii, którą przeczytałem trzynaście razy w wieku młodzieńczym, a teraz to już będzie ponad dwadzieścia”.

Jednak fantastyka ma w sobie coś jeszcze – element świata nierzeczywistego.

,,Fantastyka często opowiada historię człowieka, który jest przeciętny w naszej rzeczywistości i nagle oferuje mu się możliwość udania do świata, który jest zupełnie inny. Jest to szczególnie popularne w gatunku isekai w mangach i anime. W świecie fantastycznym bohater może nawet dalej być przeciętny, ale będzie odkrywał ponadprzeciętne rzeczy i spotykał się z ponadprzeciętnymi ludźmi i obserwował ponadprzeciętne zjawiska”.

Książki stanowią pewnego rodzaju portal do innego świata. Mechanizm immersji, według Krzysztofa M. Maja, to proces kognitywnego przeniesienia się do innego świata, który nie zależy od stopnia skomplikowania języka czy wysokich walorów artystycznych dzieła. Podstawową strukturą immersji jest istnienie „bramy”, którą może być dowolne medium: książka, ekran telewizora, projektor czy okulary VR. Przejście przez taką bramę pozwala odbiorcy opuścić punkt wyjścia (naszą rzeczywistość) i znaleźć się w innej rzeczywistości. Maj zauważa, że dla niego literatura faktu czy dokumenty nie są immersyjne, ponieważ „mają dalej nasz świat”, przez co nie czuje on przejścia przez żadną bramę.

A co z ulubionymi książkami? To pytanie jest dosyć trudne, ponieważ odpowiedź zmienia się w zależności od okresu życia. Zamiast tworzyć sztywne rankingi, woli myśleć o kulturze w kategoriach „map, a nie list”, dopasowując polecenia do gustu konkretnego odbiorcy:

,,Ktoś może lubić kryminały bardzo i zapytać: słuchaj, chcę zainteresować się fantasy. Ja odpowiem: nie ma problemu – Ben Aaronovitch i , cykl Rzeki Londynu. Tam masz policjanta, który razem z magiem rozwiązuje zagadki kryminalne w Londynie. To samo w Aktach Dresdena Jima Butchera. Ktoś inny mi powie: słuchaj, ja bardziej wolę romans, ale nie romantasy może, tylko pojedynczy wątek romansowy w szkole magii. I ja wtedy mogę polecić Trylogię Czarnego Maga Trudi Canavan. O wiele lepiej wyjść od czyichś poza-fantastycznych zainteresowań, by polecić lepszy start w samej fantastyce.

Krzysztof M. Maj podchodzi z dużym dystansem do konsumpcji treści w mediach społecznościowych. Maj przyznaje, że nigdy nie zainstalował TikToka. Treści z tej platformy docierają do niego jedynie pośrednio, głównie poprzez Reelsy na Instagramie

,,Stwierdziłem, że nie mogę mieć jeszcze jednej aplikacji, która będzie mi odwracała głowę, zwłaszcza, że ja muszę z przyczyn pozauniwersyteckich, ale wciąż zawodowych, utrzymywać social media w dość aktywnym stanie. Jest to chyba najmniej przyjemna dla mnie część streamowania i tworzenia treści na YouTubie, że rzeczywiście muszę być aktywny w innych mediach. Natomiast nie sięgam do nich z zasady celem konsumpcji treści”.

Świadomie limituje czas spędzany w mediach społecznościowych, ponieważ uważa je za ogromne „pożeracze czasu”, a sam poświęca go już wystarczająco dużo jako nadawca treści, by móc pozwolić sobie na bycie ich odbiorcą.

Skąd więc inspiracje czytelnicze?

,,Przyjdę do księgarni, patrzę sobie na nowe powieści fantasy, przeczytam pierwszą stronę, przeczytam ostatnią, przeczytam losową w środku. Częstokroć to wystarcza, żeby stwierdzić, czy jest to powieść dla mnie”.

Jednak dominującym źródłem staje się społeczność fanów na streamach, która poprzez chat poleca książki. Często dowiaduje się o ważnych dziełach z referatów naukowych (np. o anime Psycho-Pass) lub rozmów z innymi badaczami.

Zaznacza też, że nie boi się porzucać książek, ze względu na to, że wydają się nudne lub po prostu mało interesujące:

,,Nie boję się porzucenia książki, filmu, serialu czy gry po krótkim czasie. Kompletnie. Nie mam z tym żadnego problemu, bo jeżeli jeden odcinek mnie nie zainteresował, to stwierdzam, że twórca musiał popełnić błąd lub po prostu nie tworzy podług mojego gustu, więc mogę spokojnie poszukać czegoś innego. Być może przegapię coś w ten sposób, co jest potencjalnie wybitne, ale wtedy jest też duża szansa, że ktoś mnie w przyszłości naprostuje”.

Misja: Odczarować „chińskie bajki”

Ważnym elementem jego pasji jest anime, które traktuje jako pełnoprawny element kultury. Często musi jednak mierzyć się z ignorancją. Jego ulubioną metodą na przekonanie sceptyków, którzy pogardliwie mówią o „chińskich bajkach”, jest polecenie im tytułu Ergo Proxy :

,,Jak ktoś mówi mi, pogardliwie wydąwszy usta, że anime to bajki chińskie, to odpowiadam: nie ma problemu, obejrzyj Ergo Proxy, spotkamy się za tydzień, jak już mózg Ci będzie skwierczeć”.

Maj aktywnie sprzeciwia się deprecjonowaniu anime w polskiej kulturze. Zauważa, że podczas gdy literatura i film mają ugruntowaną pozycję, anime pozostaje niedocenione i bezpodstawnie krytykowane:

,,Jednak jest tak, że literatura jest traktowana jako medium głównonurtowe. Film się dochrapał już lepszej pozycji, o grach wideo się mówi coraz częściej, seriale mają też swoich fanów i bardzo mainstreamową już publiczność. Myślę, że Breaking Bad był tu dużym przełomem, potem House of Cards. Natomiast biedne anime jest dalej w pozycji takiego chłopczyka do bicia. Manga to już w ogóle jest jeszcze z tyłu, komiks dalej się nie dochrapał należytej pozycji i dlatego się często używa snobistycznego moim zdaniem pojęcia powieści graficznej, by go jakoś wyróżnić. To jest interesujące, że w tym torcie, którym jest nasza kultura, są takie kawałki, które są pięknie przygotowane i polukrowane – i są też takie, które są osnute pajęczynami. I wydają się przez to niezbyt apetyczne”.

Szczególne miejsce w jego zainteresowaniach zajmuje gatunek Isekai, oparty na motywie podróży do innego świata. Dostrzega w tym gatunku głębszy kontekst społeczny, zauważając, że popularność Isekai w Japonii i Polsce (krajach o wysokich wskaźnikach depresji i pracoholizmu) jest „diagnozą jakiegoś zapotrzebowania i problemu”.

Fortepian, góry i walka z „mięśniem mózgu”

Maj wspomina też o pasjach bardziej klasycznych, jak gra na fortepianie, której uczył się u profesora Andrzeja Miedzy, „postawnego, prawie dwumetrowego mężczyzny”, który „chodził wszędzie z dwoma małymi jamniczkami”. Jak przyznaje, szło mu całkiem dobrze:

,,Uczył mnie rzeczywiście już na takim mocno zaawansowanym poziomie. Miałem w którymś momencie repertuar, który trwał jakieś 3-4 godziny w sumie”.

Muzyka nauczyła go wiele o jego własnej pamięci:

,,Zawsze jak nauczyłem się jednego utworu i przeczytałem partyturę, byłem w stanie to odtworzyć z pamięci przez lata później. Wystarczyło raz się nauczyć utworu, a później nie potrzebowałem nut, ponieważ nie cierpiałem, nienawidziłem ponad wszystko ich rozczytywania. Była to dla mnie najgorsza rzecz, jaka istnieje”.

Przez lata zaniedbywał jednak aktywność fizyczną:

Polubiłem w którymś momencie standardowe aktywności fizyczne typu wycieczki wysokogórskie tudzież basen i tak dalej. Przekonałem się jednak do tego za późno w swoim życiu, przekonany zawsze, że trzeba trenować tylko jeden mięsień, to znaczy mózg. Potem się okazało, że jak się nie trenuje innych mięśni, to rzeczonego mózgu nie można przemieszczać w różne potrzebne miejsca. To bardzo niepedagogiczne, co powiem, ale po piętnastu latach niewyjeżdżania na wakacje w innych okolicznościach niż konferencje naukowe, wyjechałem sobie na pięć dni w Tatry i autentycznie poczułem się, jakbym miał z powrotem te czternaście lat, kiedy więcej właśnie jeździłem w góry. Uświadomiłem sobie wtedy, jaką straszną głupotą jest to, że nie doceniamy czasu prawdziwie wolnego, starając się w imię wiecznego pracoholizmu łączyć wszystko ze wszystkim”.

Krytyka systemu i „wykastrowana literatura”

Jako filolog z wykształcenia (polonistyka na UJ), Maj ma bardzo krytyczny stosunek do sposobu nauczania literatury. Wspomina mordercze tempo studiów, gdzie czasem trzeba było czytać aż po 2 książki dziennie. To doprowadziło go do wypalenia:

Miałem dwa lata tam bez czytania. W ogóle nie tykałem literatury. Nic. Kompletnie. (...) tam namęczyłem strasznie, aczkolwiek przyznam, że starałem się czytać wszystko. Zawsze miałem tak, że czytałem w pierwszej kolejności rzeczy z listy lektur nadobowiązkowych, żeby nie czuć się do niczego zmuszonym, a dopiero potem czytałem te obowiązkowe”.

Uważa, że obecny system edukacji niszczy pasję do czytania: „Z list lektur jest wykastrowana literatura sensacyjna, kryminalna, popularna i fantastyka”. Postuluje zmianę podejścia do kanonu:

„Przedmiot język polski nie bez powodu nie nazywa się historią literatury (...) Powinniśmy zmierzać do tego, żeby nauczać języka ojczystego, by ludzie chętnie się nim posługiwali – a to najlepiej zrobić, gdy pracuje się na aktualnej i żywej materii słowa”.

Dla Maja nie ma znaczenia, czy nośnikiem jest książka czy gra: „Wszystko to będzie jakimś portalem do innego świata, ja to też zawsze w ten sposób postrzegałem”.

***

Dla wszystkich ciekawskich i zainteresowanych – tutaj znajduje się lista wszystkich tytułów gier oraz książek, które pojawiły się podczas wywiadu.

Książki:

  • Mio, mój Mio (Astrid Lindgren) – pierwsza przeczytana przez niego książka fantasy

  • Harry Potter (J.K. Rowling) – seria, którą czytał ponad 20 razy

  • Duna (Frank Herbert) – wspomniana w kontekście świata przedstawionego i gier

  • Rozdroże Kruków (Andrzej Sapkowski) – najnowsza część sagi wiedźmińskiej (fajna)

  • Silmarillion (J.R.R. Tolkien) – uznawany przez niego niegdyś za „życiową książkę”

  • Władca Pierścieni (J.R.R. Tolkien) – przywołany w kontekście struktury świata i bramy

  • Archiwum Burzowego Światła (Brandon Sanderson) – obecnie jedna z jego ulubionych serii

  • Marchia Cienia (Tad Williams) – seria, którą pochłonął w 28 godzin

  • Koło Czasu (Robert Jordan) – długa saga fantasy wymieniona w jego osobistym topie.

  • Małe, duże (John Crowley) – literatura „najwyższych lotów”, którą poleca krytykom.

  • Tytus Groan i Gormenghast (Mervyn Peake) – cykl klasyki literatury grozy i fantasy.

  • Trylogia Czarnego Maga (Trudi Canavan) – polecana dla fanów wątków romansowych i szkół magii.

  • Rzeki Londynu (Ben Aaronovitch) – polecane dla fanów kryminałów chcących zacząć przygodę z fantasy.

  • Akta Dresdena (Jim Butcher) – kolejna propozycja z pogranicza kryminału i fantasy.

  • Saga o Czarnoksiężniku (Margit Sandemo) – pierwsza saga fantasy, którą pamięta.

  • Trylogia Ring (Koji Suzuki) – w transkrypcji jako „trylogię Ringmau”; Maj zaznacza, że to trylogia, a nie tylko znany film.

  • Wojny Makowe (R.F. Kuang) – seria popularna w mediach społecznościowych (fajna).

  • Pieśń o Achillesie (Madeline Miller) – wspomniana jako hit BookToka.

  • Trylogia Żywostatków (Robin Hobb) – seria, o której wydanie kolekcjonerskie trudno na rynku wtórnym.

  • Opowieści z Narnii (C.S. Lewis) – przykład literatury z „bramą” do innego świata

Gry:

  • Księga dżungli (The Jungle Book) – jedna z gier z początku lat 90.

  • Colgate – edukacyjna gra o strzelaniu do bakterii, którą Maj nazywa „legendarną absolutnie”.

  • Captain Claw – klasyczna platformówka wspomniana obok innych hitów lat 90.

  • Dyna Blaster – kultowa gra logiczno-zręcznościowa.

  • Prince of Persia – wymieniony jako jeden z klasycznych tytułów.

  • Dune II: Battle for Arrakis – przełomowa gra dla Maja, która wprowadziła go w świat światotwórstwa bez bezpośredniej adaptacji fabularnej

  • Heroes of Might and Magic III – legendarny tytuł, w który Maj grał z przyjacielem w trybie „Hot Seat” („Gorące Pośladki”).

  • Age of Empires II – kolejna strategia czasu rzeczywistego (RTS), która budowała jego zainteresowanie.

  • Wiedźmin 1 – pierwszy „pełnokrwisty RPG”, który otworzył go na ten gatunek.

  • Baldur’s Gate 2 oraz Neverwinter Nights – klasyczne gry cRPG, które zainteresowały go medium growym na poziomie świadomym.

  • Disco Elysium – przywołane jako przykład gry trudnej i wymagającej, porównywalnej do lektur Kochanowskiego.

  • Seria Total War – ogólnie wspomniana jako ulubiony gatunek, do którego zawsze wraca.

  • Warhammer: Total War – gra, w której Maj spędził około 4000 godzin; ceni w niej turowość i możliwość słuchania podcastów w tle.

  • Gry z gatunku Tower Defense – przyznaje, że potrafi w nich „stracić nieprawdopodobnie” dużo czasu

  • Hollow Knight – gra platformowa, do której przekonał się dzięki streamingowi.

  • Seria Dark Souls (części 1, 2 i 3) – tytuły, które Maj zaczął ogrywać pod wpływem widzów.

  • Sekiro: Shadows Die Twice oraz Elden Ring – kolejne produkcje studia FromSoftware, które nauczyły go pokory i pokazały, że gra nie musi oferować „łatwej wygranej

  • The Alters– gra polskiego studia 11 bit studios na podstawie prozy Lema, którą Maj uważa za spełnienie marzeń.

  • Pragmata – gra, która „nie poruszyła go w żaden sposób” mimo ciekawej relacji androidki i kosmonauty.

  • Hollow Knight: Silksong oraz Expedition 33 – przywołane jako przykłady gier-hitów, o których w mediach mówi się dłużej niż 3-4 dni

Kontakt

Sprawdź nasze social media!

E-mail

redakcja@bis.agh.edu.pl

© 2026. All rights reserved.