Międzyplanetarna podróż po ukojenie – witajcie w wywiadzie z Lottą
Pierwsze Juwenalia, hyperpop, trochę socjologii i ,,dziwne dzieciaki z klasy”, czyli trochę o uniwersum Lotty.
Amelia Bierczak
5/29/2026


Jeszcze kilka lat temu kojarzona z internetowym humorem i ironicznym „szparapem”, dziś buduje własny wizerunek oparty na wyraźnie zarysowanym światem muzycznym. Kim jest Lotta?
Lotta to pseudonim artystyczny Karoliny Pielesiak – znanej wcześniej z viralowego duetu Szparagi. Tworzyła tzw. ,,szparap”, czyli krótkie, humorystyczne kawałki rapowe, mające charakter parodii lub pastiszu.
Naturalne środowisko – scena
Występ na krakowskich Juwenaliach był dla Lotty wyjątkowym przeżyciem, zwłaszcza, że był to jej pierwszy raz na tego typu imprezie. Publiczność w strefie ,,polibudy” miło ją zaskoczyła:
,,Bardzo dobrze, cieszę się, że pierwszy swój raz miałam w Krakowie. Bardzo lubię Kraków. I publiczność mega oddała i mam nadzieję, że będę tutaj wracać co roku. (...) Widać, że oni chcą się pobawić, że to jest ten czas, kiedy mogą odpiąć wrotki już po egzaminach i czuć tą energię, świeżość i młodość w powietrzu”.
Choć Juwenalia to dosyć specyficzne wydarzenie – zdecydowanie różniące się od kameralnych klubów czy biletowanych wydarzeń – artystka przyznaje, że nie ma to dla niej znaczenia. Niezależnie od wielkości obiektu, scena jest jej żywiołem:
,,Ja generalnie kocham scenę, kocham być na scenie i czuję się jak ryba w wodzie, więc czy to jest scena Juwenaliów, czy to jest mały klub, czy to jest wielka scena gdzieś na jakimś wielkim festiwalu, takiej jeszcze nie grałam, ale mam nadzieję, wizualizuję to sobie”.
Podczas koncertu na ,,polibudzie” Lotta zaprezentowałą dwa nowe utwory. O pierwszym z nich zdecydowała się opowiedzieć trochę więcej przedpremierowo:
,,Dzisiaj zagrałam w sumie dwie nowe piosenki z nadchodzącej płyty. Pierwsza to był Narcyz. I Narcyz jest już w fazie właściwie, że wysyłamy ją do streamingów, więc na początku czerwca będzie premiera tej piosenki. To jest też piosenka, gdzie udało nam się ogarnąć feat. Mi bardzo zależało, żeby na tej piosence był feat, bardzo mi zależało na tym, żeby znaleźć swojego Narcyza na tę piosenkę. I to też nie jest łatwe, żeby kogoś namówić, żeby zaśpiewał partię, w której będzie śpiewał o tym, że jest Narcyzem. No bo nie każdy się zgadza z tym, prawda? Natomiast udało mi się znaleźć kogoś, kto podszedł do tego typowo aktorsko, nie jest Narcyzem w prawdziwym życiu, natomiast bardzo fajnie udało nam się tę postać Narcyza zbudować”.
Natomiast druga piosenka, którą uczestnicy juwenaliowego koncertu mogli usłyszeć przedpremierowo, powstała… zaledwie tydzień przed tym wydarzeniem:
,,Boję się bać, to jest piosenka, która dosłownie powstała tydzień temu, więc to jest bardzo roboczy numer, ale tak jak mówiłam, my bardzo lubimy eksperymentować i właśnie takie numery grać właśnie niedorobione, niedokończone”.
Eksperyment ten zakończył się sukcesem. Fani bawili się świetnie podczas słuchania nowych piosenek na żywo.




Hyperpop gatunkiem wolnym od ograniczeń
Lotta jest jedną z najbardziej znanych przedstawicielek hyperpopu na polskiej scenie muzycznej. Gatunek ten to pewnego rodzaju hybryda popu, elektroniki i rapu, który celowo przekracza granice tradycyjnego brzmienia. Znakiem rozpoznawczym są elektroniczne, celowo przerysowane brzmienia z mocno przetworzonym wokalem. Hyperpop szybko rozwinął się jako internetowa odmiana popu, silnie związana z kulturą online[1]. W Polsce jednak, tego typu muzyka dopiero nabiera popularności. Skoro nie Polska – to skąd czerpać inspiracje?
,,Inspiruje mnie Charli XCX czy Sophie, która właściwie jest królową tego gatunku. Natomiast jeśli chodzi o hyperpop, ja go bardzo lubię za to, że właśnie nie trzeba się nikim inspirować, że to jest gatunek, który pozwala ci znaleźć miejsce dla siebie na każdy gatunek muzyczny i pozwala rozwinąć skrzydła”.
Lotta choć zna korzenie hyperpopu to najbardziej ceni sobie wolność i brak ograniczeń.
,,Właśnie za to, że nie trzeba się nikim inspirować, najbardziej lubię ten gatunek”.
Mimo tego, Lotta sięga po drobne inspiracje w postaci lat dwutysięcznych czy też jednej z jej ulubionych wokalistek:
,,Ostatnia płyta, właściwie ta, która powstaje, jest bardzo mocno inspirowana latami dwutysięcznymi, a właściwie takim pop-punkiem późnych lat dwutysięcznych. I to jest chyba największa inspiracja, a przede wszystkim Avril Lavigne”.
Artystka przyznaje, że jej nowa płyta jest mocno zakorzeniona w estetyce, którą dawniej kreowała Avril Lavigne. Przyznaje, że za młodu często słuchała jej piosenek:
,,Tak, ja byłam ogromną fanką Avril, byłam też fanką tej teorii spiskowej, która panowała. Natomiast nie wierzę w nią (...) dla mnie to jest totalny stek bzdur i Avril na zawsze żywa”
Mowa tutaj o teorii spiskowej, w której to Avril Lavigne rzekomo zmarła w 2003 roku zaraz po wydaniu debiutanckiego albumu i została podmieniona. Sobowtórem miałaby być Melissa Vandella – jej zadaniem byłoby kontynuowanie kariery Avril w celach zarobkowych. Z racji tego, że album ,,Let go” sprzedał się fenomenalnie, to szkoda byłoby porzucić taką karierę.
Świat wyobraźni
Gdyby Lotta miała spojrzeć na swoją twórczość z boku i ocenić ją z perspektywy przypadkowego słuchacza, od razu szukałaby w niej czegoś więcej niż tylko chwytliwych melodii. Zapytana o to, co pomyślałaby, gdyby po raz pierwszy usłyszała swoje utwory, odpowiada:
,,Pomyślałabym, że ona ma coś do przekazania, że to nie są kolejne piosenki o miłości, tylko że tam jest jakieś podwójne znaczenia i jakaś głębia, w której ona się próbuje odnaleźć i myślę, że kibicowałabym jej w tym, żeby się odnalazła w tym świecie”.
Aby trochę zwizualizować sobie gatunek muzyczny jakim jest hyperpop, Lotta przedstawia swoją twórczość jako film, który można byłoby nakręcić na podstawie jej piosenek:
,,To na pewno byłoby science fiction i byłaby to, wydaje mi się, że to by mogło być anime. Anime w świecie science fiction, gdzieś jakaś historia lotty, która pochodzi z Koi i podróżuje międzyplanetarnie, żeby odnaleźć ukojenie. O, tak, też bardzo lubię cyberpunk, więc też wydaje mi się, że gdzieś by się znalazło miejsce na cyberpunk w tej opowieści”.
W jej tekstach pojawiają się również osobiste wątki, które z czasem nabierają nowych znaczeń w zależności od jej doświadczeń życiowych. Najlepszym tego dowodem jest utwór ,,Monstery”, w którym porusza temat macierzyństwa przez pryzmat kryzysu psychicznego:
,,W tej piosence [Monstery] śpiewam o tym, że nie chcę mieć dzieci. Natomiast ja tę piosenkę pisałam w momencie, kiedy wychodziłam z okresu depresji i ciężko myśleć o jakichś kolejnych krokach w tym stanie. Natomiast w tym momencie gdzieś tam się w mojej głowie jakaś tam ścieżka otworzyła na to, że może kiedyś będę mamą”.
Ważnym elementem jej pisania jest również gra niedopowiedzeniem i pozostawianie przestrzeni na zmianę interpretacji.
,,W tekście jest taki jeden element, który mnie ratuje i to jest słowo <<chyba>> na końcu wersu. I właśnie to daje mi tą furtkę, że może Ci się to odmienić”.
Ta ,,furtka” staje się kluczowa. Zakłada, że tożsamość, emocje i decyzje nie są ostateczne, – podlegają ciągłemu przekształceniu wraz z upływem czasu.


Bazgroły, socjologia i owocna współpraca
Proces powstawania nowych utworów Lotty zaczyna się od fizycznego notatnika, w którym artystka wizualizuje swoje pomysły w formie chaotycznych, ale szczerych zapisków:
,,To jest taki zeszyt, który ja mam w swoim domu. On nie jest za ładny (...) to są takie bazgroły, ja prawdopodobnie mam dysleksję, więc tam są straszne bazgroły. Natomiast tak, jest to taki popisany cały zeszyt z różnymi myślami, z różnymi strzałkami od myśli do myśli przechodzące”.
Współczesna praca nad albumem to jednak także partnerstwo z producentem, który dostarcza jej gotowe bity dopasowane do jej wizji.
,,Przy tej płycie miałam ten plus, że od początku pracowałam przy niej z Phamem, więc też było wspaniałe to, dostawałam od niego, nie musiałam szukać sama bitów. Wcześniej szukałam sama bitów w Internecie i pod to pisałam piosenki, co czasem zajmowało mi naprawdę kilka dni, żeby znaleźć coś sensownego. Zazwyczaj wpisywałam Hyper Pop Type Beat i szukałam numerów, a teraz miałam ten plus, że Pham po prostu podsyłał mi gotowe bity, które go zainspirowały na tę płytę, bo już doskonale wiedział, co od A do Z będziemy tworzyć”.
W całej twórczości artystki istotną rolę odgrywa także wykształcenie. Mało kto wie, że Lotta jest ukończyłą studia socjologiczne. Pomaga jej to wnikliwiej obserwować zachowania społeczne i lepiej rozumieć ludzi, co ułatwia jej naturalna empatia:
,,Wydaje mi się, że [socjologia] pomaga mi trochę w rozumieniu świata i tej obserwacji, że jestem dobrym obserwatorem takich zachowań społecznych. Bardzo szybko potrafię w ogóle ludzi tak rozpykać (..) Ja też jestem szalenie empatyczna i wręcz czasem za bardzo. Trochę nadwrażliwa w wielu kwestiach, ale to mi bardzo pomaga zrozumieć ludzi”.
Misja: „Nie bójcie się być dziwnymi”
Głównym przesłaniem Lotty do jej fanów, których nazywa „dziwnymi dzieciakami z klasy”, jest akceptacja własnej odmienności. Artystka buduje wokół siebie społeczność, która na Discordzie i koncertach znajduje wspólny język. Zapytana o to, co chce przekazać swoim słuchaczom odpowiada:
,,Chyba to, żeby nie bali się być dziwnymi. Że słowo dziwne nie jest nacechowane negatywnie. Że warto być odważnym. Im szybciej przestaniecie się wstydzić tego, jacy jesteście, tym będzie po prostu przyjemniej i milej się żyło. Ja też byłam takim dzieciakiem, który obrywało mu się za to, że trochę za dużo go jest i za dużo chce i za bardzo. I bardzo bym chciała, żeby dzieciaki, które mnie słuchają, ludzie, którzy mnie słuchają, ja tak mówię dzieciaki, no bo dziwne dzieciaki z klasy, żeby oni czuli się dobrze w swoim towarzystwie i żeby potrafili też znaleźć ludzi, którzy są do nich podobni. I to mi się udaje i mam wrażenie, że powoli budujemy taką społeczność na naszym Discordzie, gdzie dzieciaki dosłownie godziny poświęcają temu, żeby ze sobą rozmawiać i tematy im się nie kończą. Są z różnych części Polski, spotykają się na moich koncertach i jest to myślę, że najpiękniejsze, co artysta może mieć”.
Jednocześnie Lotta wspomina o swoim nietypowym wyglądzie, który potrafi przyciągnąć dziwne spojrzenia na ulicy. Nie jest to tylko charakteryzacja zrobiona na potrzebę koncertu – artystka wygląda tak na co dzień. Jej osobowość sceniczna jest spójna z poczuciem własnego ,,ja” i idealnie ją odzwierciedla:
,,To jest bardzo spójne z moją osobowością. Ja czasem zapominam, jak dziwnie wyglądam i mam takie wrażenie, dlaczego na przykład ktoś się na mnie patrzy i czemu na przykład ktoś się na mnie patrzy, a potem sobie przypominam, no dziewczyno, masz różowe brwi i różowe włosy i generalnie wyglądasz lekko dziwnie. Natomiast ja, jeśli chodzi o to, co się dzieje na scenie, to już jest taka podkręcona wersja, ale gdybyście spotkali mnie gdzieś na ulicy, na mieście, to również będę równie kolorowa, jak na scenie”.
W świecie, który często wymusza na nas wtapianie się w tło, Lotta bezkompromisowo wybiera jaskrawe barwy. Ostatecznie okazuje się, że bycie „dziwnym dzieciakiem z klasy” to nie powód do wstydu, ale największa supermoc, jaką można ze sobą przynieść na jej koncert.
[1] „Hyperpop”, Wikipedia, https://en.wikipedia.org/wiki/Hyperpop, (dostęp: 17.05.2026r.).
Ilustracja: Ana Gomółka / BIS AGH
Fot. Natalia Bargieł / KSAF
Fot. Natalia Bargieł / KSAF
