Rent. 30 lat od premiery musicalu, który zmienił Broadway.

Rozważania na temat musicalu wraz z recenzją polskiej adaptacji wystawianej na deskach Teatru Variete

Gabriela Światłowska

4/14/2026

- - -

Gdyby ktoś poprosił mnie o wymienienie najbardziej ikonicznych musicali, klasyków, które na zawsze zapisały się w pamięci Broadwayu, Rent Jonathana Larsona z pewnością znalazłby się w tym gronie. Oczywiście nie każdy fan musicali musi lubić Rent, jednak prawdopodobnie każdy o nim przynajmniej słyszał i pewnie potrafiłby wymienić tytuły paru utworów z niego. Wielu twórców musicalowych przyznaje, że Rent stanowił dla nich inspirację do własnych dzieł; dla niejednego kompozytora czy aktora zapoznanie się z objazdową wersją tego musicalu było pierwszym zetknięciem z teatrem muzycznym, które dało podwaliny pod ich późniejsze kariery.

Od pierwszej premiery Rentu na Off-Broadwayu[1] 25 stycznia 1996 roku minęło trzydzieści lat, w ciągu których wystawiane były liczne produkcje musicalu – jeszcze w tym samym roku Rent „awansował” i pojawił się na prestiżowym nowojorskim Broadwayu[2], później w wielu miastach Wielkiej Brytanii, odbyło się także kilka objazdowych tras musicalu po Stanach Zjednoczonych. Rent przetłumaczony został na dwadzieścia sześć języków na potrzeby lokalnych adaptacji poza krajami anglojęzycznymi; to więcej niż w przypadku Upiora w operze czy Nędzników. Od 7 grudnia 2024 polską wersję Rentu oglądać możemy także w krakowskim Teatrze Variete.

Skąd taka popularność?

Fabuła

Lata 90, wigilijny wieczór, gdzieś w East Village na Manhatannie w Nowym Jorku.

Główni bohaterowie musicalu, współlokatorzy: Mark – niespełniony filmowiec oraz Roger – cierpiący na AIDS muzyk nie spędzają świątecznego czasu na celebracji z rodziną czy przyjaciółmi. Zamiast tego martwią się wiszącą nad nimi groźbą eksmisji – żaden z nich nie ma pieniędzy, by zapłacić czynsz za zajmowane przez nich mieszkanie w pozbawionej ogrzewania, rozsypującej się kamienicy. Jak się okazuje, budynek należy do ich dawnego przyjaciela Benny’ego, który obiecał niegdyś Markowi i Rogerowi, że będą mogli mieszkać tam za darmo, wycofał się jednak nagle z umowy i teraz domaga się szybkiej zapłaty długu – opłaty za poprzedni rok. Benny należał dawniej do grupy znajomych Marka i Rogera, oddalił się jednak od nich po tym, jak bogato się ożenił.

Wkrótce pojawia się również Mimi – sąsiadka, pracująca jako tancerka erotyczna. W gronie bohaterów musicalu znajduje się również bliski przyjaciel Marka i Rogera, ich dawny współlokator – Tom Collins, anarchistyczny profesor New York University, była dziewczyna Marka – zaangażowana społecznie artystka Maureen, która w trakcie musicalu przygotowuje protest przeciwko eksmisji okolicznych bezdomnych. Szczególnie istotną postacią jest Angel Dumott Schunard – należąca do grupy wsparcia dla chorujących na AIDS drag queen. Ponadto w musicalu występuje również Joanne – świetnie wykształcona prawniczka z dobrego domu, dla której Maureen rozstała się z Markiem.

Spośród głównych bohaterów połowa – Roger, Angel, Mimi oraz Collins – choruje na AIDS.

Musical przedstawia wycinek dwóch lat z życia bohaterów. Obserwujemy zmagania niespełnionych artystów: Mark próbuje realizować swoją pasję do filmografii, nagrywając codzienne chwile siebie i swoich znajomych, Roger natomiast marzy o tym, aby przed śmiercią napisać choć jedną dobrą piosenkę, którą mógłby po sobie pozostawić.

Główną osią narracji, wokół której kręcą się wszystkie inne, niemniej ważne wydarzenia z życia bohaterów, jest protest organizowany przez Maureen – ma on na celu powstrzymać eksmisję bezdomnych z działki, na której Benny chciałby wybudować budynek na potrzeby biznesu. W przygotowaniach do procesu biorą udział Joanne, która szuka podstaw prawnych, które mogłyby powstrzymać Benny’ego, oraz Mark, pomagający Maureen ze sprzętem potrzebnym jej do występu, który stanowić ma clou protestu.

Niezwykle istotnym elementem dla fabuły są również wątki miłosne bohaterów. Roger i Mimi zmagają się z faktem, że oboje niosą za sobie emocjonalny bagaż przeszłości, a przed sobą mają wizję śmierci na AIDS. Angel i Collins znajdują w sobie nawzajem szczęście, marząc o tym, by wspólnie opuścić znienawidzony przez nich Nowy Jork i otworzyć restaurację w słonecznym Santa Fe. Maureen i Joanne stanowią burzliwy związek, na który dodatkową presję nakładają homofobiczni rodzice Joanne rozczarowani jej życiowymi decyzjami.

Ostatecznie cień na szczęściu bohaterów kładzie AIDS.

Historia musicalu

Rent stworzony został przez Jonathana Larsona – Amerykańskiego kompozytora znanego również z musicalu Tick, Tick… Boom!, którego filmowa adaptacja w reżyserii Lina Manuela Mirandy miała swoją premierę w 2021 roku. W przypadku obu tych dzieł Larson odpowiadał za całość autorstwa musicalu – stworzył do niego muzykę, słowa oraz libretto.

Inspirację do Rentu Larson czerpał głównie z dwóch źródeł – pierwszym była opera Cyganeria (1896) Giaccomo Pucciniego, której Rent stanowi luźną, uwspółcześnioną adaptację, drugą zaś – życie Larsona i jego przyjaciół oraz realia otaczającej ich rzeczywistości. Z Pucciniego Larson zaczerpnął bohaterów – każdy z nich ma swój odpowiednik w Cyganerii: m.in. malarz Marcello stanowi pierwowzór filmowca Marka, filozof Colline – profesora filozofii Toma Collinsa a muzyk Schaunard – Angel. Rent przejmuje również motywy z fabuły Cyganerii, uwspółcześniając je do realiów znanych Larsonowi z życia codziennego jego i jego przyjaciół. Gruźlicę, na którą w Cyganerii choruje Mimì, zastępuje AIDS, miejsce akcji w postaci kamienicy – loft w East Village.

Nawiązanie do Cyganerii widoczne jest również w warstwie muzycznej Rent. Próby napisania przez Rogera piosenki, przez którą mógłby zostać zapamiętany po śmierci, prowadzą do stworzenia przezeń wariacji na temat Walca Musetty (tytuł alternatywny: Quando me'n vo) – motywu z Cyganerii. Sam Walc również przywołany jest w Rencie poprzez utwór Tango: Maureen, który choć nie przypomina go muzycznie, stanowi jego fabularny odpowiednik. Wspomnieć można również o utworze La vie boheme, który oddaje hołd całemu klimatowi Cyganerii, nawiązując przy tym do jej oryginalnego tytułu: La boheme.

Jonathan Larson uskarżał się na złe samopoczucie w trakcie ostatnich prób Rentu i ostatecznie zmarł nad ranem w dniu pierwszej prapremiery musicalu, po udzieleniu jedynego w swoim życiu wywiadu. Przyczyną zgonu był tętniak rozwarstwiający aorty.

Broadwayowska wersja Rent nominowana została w dziesięciu kategoriach do Nagrody Tony[3], ostatecznie wygrywając cztery z nich – dla najlepszego nowego musicalu, najlepszego libretta, najlepszej muzyki oraz dla najlepszego aktora wspomagającego w musicalu, którą dla Rent zdobył Wilson Jermaine Heredia odgrywający rolę Angel.

Znaczenie

Rent przemówił do widzów swoją autentycznością i sposobem poruszania kluczowych problemów ówczesnych czasów. To dzięki przedstawieniu w szczery, pozbawiony owijania w bawełnę sposób zagadnień queerowości, bezdomności i realiów epidemii AIDS panującej wówczas w USA, tak dobrze rezonował on ze swoją publicznością. Dla niektórych w teatrze muzycznym wreszcie pojawiły się postacie, z którymi mogliby się oni utożsamić, innych z kolei musical hipnotyzował tym, że poruszał tematykę, od której zazwyczaj odwróciliby wzrok.

Za popularnością Rentu – poza tematyką w odpowiedni sposób odzwierciedlającą rzeczywistość czasów swojej premiery i chwytliwymi utworami – odpowiadał również innowacyjny sposób sprzedaży biletów. Teatr wprowadził możliwość zakupu miejsc siedzących w przednich dwóch rzędach (uznawanych za niepożądane ze względu na ograniczony widok na scenę) w promocyjnej cenie 20 dolarów – prawo do biletów rozlosowywane było w przedpołudnie w dniu przedstawienia pomiędzy osoby zgromadzone przed budynkiem teatru.

Loteria ta była ważnym krokiem w stronę zwiększenia dostępności zazwyczaj niezwykle drogiego teatru muzycznego (zwłaszcza jeśli mowa o Broadwayu) dla szerszego grona odbiorców. Idea ta podjęta została później przez inne teatry i kontynuowana jest do dziś. Nawet Hamilton – rewolucyjny musical o jednym z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, utrzymany w konwencji rapu i hip-hopu – który z pewnością nazwać można najważniejszym i najpopularniejszym musicalem XXI wieku, kontynuuję tę tradycję, pozwalając fanom na zakupienie biletów w cenie 10 dolarów (bo na tym właśnie banknocie znajduje się podobizna tytułowego Alexandra Hamiltona), jeśli tylko zostaną zwycięzcami codziennej loterii nazywanej Ham4Ham. Aby podkreślić wagę tego zapoczątkowanego przez Rent trendu, zauważyć należy, że najtańsze bilety na Hamiltona w sprzedaży regularnej to koszt rzędu 183 dolarów, a najdroższe – aż 348 dolarów.

Jak było to już wspomniane na wstępie, Rent miał również olbrzymi wpływ na artystów związanych ze światem teatru muzycznego. Lin Manuel Miranda – twórca muzyki, tekstów oraz libretta do odznaczonego jedenastoma nagrodami Tony Hamiltona – wskazał Rent jako kluczowe źródło inspiracji przy tworzeniu tego musicalu. Andy Mientus – aktor znany z ról Hanschena Rilowa w dwóch wersjach Spring Awakening, w tym w nominowanym do Tony wznowieniu z 2015 roku czy Mariusa w broadwayowym wznowieniu Nędzników z 2014 – w obejrzeniu Rent w wieku nastoletnim upatruje się początku swojego zainteresowania teatrem i chęci rozwijania kariery w tym kierunku.

Wpływ Jonathana Larsona na ludzi teatru widać również w istnieniu poświęconego jego dziedzictwu muzycznemu Jonathan Larson Project – koncertu składającego się z nieopublikowanych utworów autorstwa Larsona wykonywanych w ufabularyzowanej formie, pokazującej, jak mogłyby one wyglądać, gdyby miały okazję stać się elementami faktycznych musicali.

Polska adaptacja

Od 7 grudnia 2024 roku polska adaptacja Rent w reżyserii Jakuba Wociala grana jest na deskach krakowskiego Teatru Variete. Za tłumaczenie tekstów piosenek na język polski odpowiadał Andrzej Ozga.

Miałam przyjemność oglądać krakowską wersję Rentu w październiku minionego 2025 roku. Moje oczekiwania nie były wysokie; mało jest we mnie wiary w polskie adaptacje musicali, głównie przez fakt, że zazwyczaj na tyle mocno zżyta jestem z oryginałem, że konieczne modyfikacje wynikające z tłumaczenia tekstów na język polski, bardzo mnie rażą. Adaptacje te stanowią również zawsze pewną zagadkę – polscy twórcy w dominującej większości przypadków optują za uzyskaniem licencji non replica pozwalającej im w pewnym stopniu modyfikować oryginalne dzieło zgodnie z własną wizją artystyczną. O tyle o ile idea nienaśladowania adaptowanego utworu w sposób dosłowny wydaje mi się jak najbardziej słuszna i zgodna z duchem teatru, nie można zaprzeczyć, iż stwarza to możliwość, że oglądana adaptacja okaże się czymś zupełnie innym od znanego nam pierwowzoru – czasem też na niekorzyść dzieła.

Byłam więc pełna obaw, ale i zaciekawiona.

Spektakl okazał się jednak wspaniałym doświadczeniem i nie będzie wyolbrzymieniem powiedzenie, że mnie zachwycił, rozbawił i – zdecydowanie – wzruszył. Był zajmujący, gra aktorska była na odpowiednio wysokim poziomie, tak samo jak i wokale. Właściwie każda postać zagrana i zaśpiewana była świetnie; pod względem śpiewu znakomity poziom prezentował oczywiście Janek Traczyk (Roger), stały już bywalec polskiej sceny teatru muzycznego, wspaniale wypadł również bas Patryk Bartoszewicz w roli Toma Collinsa. Natalia Kujawa oczarowała swoim wykonaniem Ponad księżyc – performance’u Maureen w trakcie protestu przeciw eksmisji bezdomnych.

Jedyną wadą spektaklu były początkowe problemy z nagłośnieniem – mocne brzmienia muzyki zagłuszały słowa, a w utworach śpiewanych przez całą obsadę wokale zdawały się zlewać, co powodowało, że czasem trudno było zrozumieć tekst. Stwarzało to ryzyko, że widowni umkną ważne dla fabuły informacje. Na szczęście zdaje się, że potem problem został rozwiązany. Jest to chyba jednak zjawisko uniwersalne dla przedstawień w Teatrze Variete; informowała mnie o nim również osoba, która jakiś czas temuoglądała w nim musical Six – koncertową opowieść o sześciu żonach Henryka VIII, które rywalizują celem ustalenia, która z nich miała najtrudniej w życiu.

Na ogromną pochwałę zasługują kostiumy. Najlepiej – jeśli chodzi o budowanie postaci przez kostium – ubrani są zdecydowanie Mark, Angel i Joanne.

Oversizowe garnitury w ciemnych kolorach i szerokie spodnie idealnie zarysowują, jakim typem osoby jest Joanne – zamożna, dobrze wykształcona, prawniczka. Ale nie zadufana w sobie, gotowa do pracy, zdeterminowana, godna zaufania.

Tak samo sprawa ma się z noszonym przez Angel (w tej roli zachwycający Krystian Embradora) białym futrem, brokatowym makijażem i powiewającymi, błyszczącymi srebrem spodniami. Od razu widać, że jest to osoba pewna siebie, nie bojąca się wyrażać tego, kim jest ani zwracać na siebie uwagi.

Gdybym jednak miała przydzielić nagrodę Najlepszy Kostium, dla ubrania którejś z postaci w krakowskim Rent, trafiłaby ona z pewnością do stroju Marka Cohena. Mark w swoich quasieleganckich, materiałowych spodniach, nieco oversizowej skórzanej kurtce, w butach typu oxford, cały na czarno, z okularami w okrągłych oprawkach i czapce beanie niezakrywającej uszu zdaje się mieć na sobie uniform archetypu młodego filmowca. Dzięki temu kostiumowi wierzyłam w tę postać od pierwszej sekundy – przecież mogłabym spotkać kogoś takiego w siedzibie Centrum Mediów AGH, biegającego – jak Mark w musicalu – z kamerą po pokojach i nagrywającego codzienne chwile.

Na zdjęciu po lewej – Angel, na zdjęciu po prawej (od lewej): Joanne i Mark, w tle Maureen.

Fotografie pochodzą ze strony internetowej Krakowskiego Teatru Variete: https://www.teatrvariete.pl/repertuar/spektakle/rent (dostęp 6 stycznia 2026).

Nie przemówiło do mnie natomiast wycięcie pewnych elementów scenografii czy rekwizytów. Dobrym przykładem może być tutaj brak świeczki w inscenizacji utworu Light my candle – scenie, w której Mimi i Roger poznają się, kiedy ta puka do jego drzwi z prośbą o to, aby zapalił jej świeczkę; w jej mieszkaniu wyłączono prąd i ogrzewanie, a ona nie ma zapałek. Przekomarzanki prowadzone przez nich przy jednoczesnym naprzemiennym gaszeniu płomienia przez Mimi i zapalania go przez Rogera wydawały się nieco abstrakcyjne i niezrozumiałe, kiedy świeca była jedynie wyobrażona. Zwłaszcza, że sztuka nie jest utrzymana w ascetycznej konwencji, jeśli chodzi o scenografię i rekwizyty – inne obiekty ważne dla fabuły jak najbardziej istnieją fizycznie. Tworzyło to pewien rozdźwięk.

Twórcy polskiej adaptacji starali się zachować to, co zaskarbiło serca widzów oryginalnego Rentu – autentyczność, bliskość fabuły do realiów życia społecznego naszych czasów i postacie, z którymi można się utożsamić. W tym celu podjęciu się subtelnych zabiegów narracyjnych mających na celu uwspółcześnienie fabuły. Zachowano oczywiście epidemię AIDS, choć liczba osób zarażonych HIV/umierających na AIDS jest już wielokrotnie mniejsza niż w szczycie epidemii w latach 90., a rozwój leków, testów i świadomości sprawił, że niewiarygodnie prostsze niż wtedy jest wykrywanie, zapobieganie i leczenie HIV; trudno byłoby pozbyć się tak istotnego elementu, kształtującego całą fabułę. Usunięto jednakowoż wszelkie wzmianki, które mogłyby wskazywać na czasy, w których dzieje się akcja musicalu – owszem, nadal śledzimy pory roku czy wydarzenia takie jak Boże Narodzenie lub Halloween, które wskazują nam na upływ czasu, trudniej jest jednak umiejscowić je w czasie. Między innymi „We’re living in America at the end of the millenium” w utworze What you own przetłumaczono na potrzeby polskiego Jesteś, gdy masz jako „Wokoło jest Ameryka, na ekranie wirtualny świat”, usuwając z utworu jakąkolwiek wzmiankę wskazującą na czas akcji. Zresztą w latach 90. trudno byłoby jeszcze mówić o wirtualnym świecie, który słowa tego utworu każą rozumieć jako świat internetu; w czasie akcji musicalu internet dopiero powoli wchodził do powszechnego użycia.

Rent z dużą zręcznością panuje nad emocjami widzów, angażując ich w odczucia bohaterów – frustracje, lęki i wreszcie ból i smutek. We wzruszenia obfituje zwłaszcza druga połowa Aktu II, gdzie wcześniej zarysowane problemy bohaterów rozwijają się i pojawiają się – niestety – ich konsekwencje. Smutek, który Rent potrafi sprowadzić na widownie – wywołując w widzach pełną oczekiwania ciszę, a potem i łzy – jest jedną z największych sił i zalet tego musicalu.

Patrząc na Rent z radośniejszej strony, pochwalić należy również zespół – grupę aktorów odgrywających poboczne postacie takie jak rodzice bohaterów, kelner, pracownicy stacji telewizyjnej, osoby bezdomne – którzy nieraz stanowili zabawne tło dla głównej akcji musicalu.

Zakończenie

Nie da się zatem zaprzeczyć, że Rent to musical ważny w historii Broadwayu i teatru muzycznego. Skradł – i po trzydziestu latach nadal to robi – serca widzów swoją autentycznością, charakterystycznymi postaciami, w których zmagania z rzeczywistością z łatwością wciągani są widzowie. Nie można odmówić jego wpływu na świat musicalu – wprowadzenie na Broadwayu zwyczaju loterii tanich biletów i tym samym zwiększenie dostępności broadwayowskiego teatru na żywo dla ogromnej grupy osób, których nie byłoby stać na bilet za ponad 100 dolarów, a także zachęcenie do zainteresowania się musicalami tych, do których nie przemawiały bardziej konserwatywne, zbliżone nieraz muzycznie do opery sztuki musicalowe (twórczość Andrew Lloyda Webbera, Nędznicy) czy nowsze, ale również archaiczne kultowe dzieła z czasów złotej ery teatru muzycznego (twórczość Rodgersa i Hammersteina czy Guys and dolls).

Ponadczasowe wątki Rentu w połączeniu z rockową konwencją, w której utrzymana jest muzyka, sprawiają, że jest to musical wciąż aktualny, budzący niemniejsze zainteresowanie widzów dziś, niż w czasach swoich pierwszych sukcesów. Dowodem na to są liczne regionalne produkcje wystawiane na całym świecie.

Przypisy:

[1] Off-Broadway to kategoria nowojorskich teatrów; kwalifikuje się do niej każdy profesjonalny teatr w Nowym Jorku, którego widownia zawiera mniej niż 500, a zarazem co najmniej 100 miejsc. Istnieje również pojęcie Off-off-Broadwayu dla nowojorskich teatrów o widowni mniejszej od 100 miejsc.

[2] Teatry broadwayowskie to profesjonalne, nowojorskie teatry, gdzie na widowni znajduje się 500 miejsc lub więcej. Jest to najbardziej prestiżowa kategoria teatrów amerykańskich. Istnieje kilkadziesiąt teatrów broadwayowskich; położone są one na Manhattanie przy ulicy Broadway w tzw. Theatre District.

[3] Nagroda Tony, a właściwie Antoinette Perry Award, to najbardziej prestiżowa nagroda w amerykańskim przemyśle teatralnym; stanowi niejako odpowiednik Oscara dla świata teatru. Przydzielana jest w wielu kategoriach, zarówno dla zwyczajnych sztuk teatralnych, jak i sztuk teatru muzycznego; wskazać można takie kategorie jak: najlepszy musical, najlepsze oświetlenie, najlepsze kostiumy, najlepsze wznowienie/nowa adaptacja musicalu czy najlepsza instrumentacja. Warunkiem uzyskania przez sztukę/musical nominacji do Tony Award jest to, ażeby wystawiana była ona w teatrze należącym do kategorii teatrów broadwayowskich. Dla teatrów spoza Broadwayu przewidziano jednak nagrodę specjalną: Regional Theatre Tony Award.

Źródła:

1. Daniel Wyszogrodzki, Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018, Warszawa 2018;

2. Tony Awards Winners dostępne pod adresem: https://www.tonyawards.com/winners/ (dostęp 6 stycznia 2026);

3. The Jonathan Larson Project dostępne pod adresem: https://thejonathanlarsonproject.com/ (dostęp 6 stycznia 2026);

4. Lawrence Van Gelder, On the Eve of a new life, an untimely death, New York Times z 13 grudnia 1996 dostępne pod adresem: https://www.nytimes.com/1996/12/13/nyregion/on-the-eve-of-a-new-life-an-untimely-death.html?pagewanted=3&src=pm (dostęp 6 stycznia 2026) ;

5. Lin Manuel Miranda and Leslie Odom Jr reveal how Rent shaped history and Hamilton w Playbill dostępne pod adresem: http://www.playbill.com/article/lin-manuel-miranda-and-leslie-odom-jr-reveal-how-rent-shaped-history-and-hamilton-com-341546 (dostęp 6 stycznia 2026);

6. Rent w Teatr Variete dostępne pod adresem: https://www.teatrvariete.pl/repertuar/spektakle/rent (dostęp 6 stycznia 2026);