O co w tym wszystkim chodzi?
TTRPG to anglojęzyczny skrót rozwijany jako table top roleplaying game co w bezpośrednim tłumaczeniu oznaczałoby stołową grę w odgrywanie ról. Jak widać termin ten nie jest zbyt przyjazny w naszym języku. Z tego powodu możemy znaleźć nasze rodzime określenia jak „gra wyobraźni” czy też już kradnące z angielskiego „papierowe RPG”. Poszedłbym o krok dalej i nazwał je „papierowymi grami wyobraźni”, bo dokładnie tego – wyobraźni – potrzebujemy do rozpoczęcia. Są jeszcze kostki, ale nie komplikujmy w tej chwili. No właśnie, więc co to wszystko znaczy. Do gry zasiadamy zazwyczaj z grupą przyjaciół, a przed nami znajduje się tak zwana karta postaci. Na niej znajdują się różne informacje opisujące naszą postać, natomiast reszta gry toczy się w wyobraźni i opisach. Do tego potrzebny jest mistrz gry, który za zadanie ma poprowadzić historię rozgrywki poprzez opis świata, bohaterów niezależnych oraz rzucaniem na graczy przeciwników i trudności. Te pokonujemy dzięki umiejętnościom naszej postaci, które mamy do dyspozycji na kartce przed nami. Jednak i te karty nie są przypadkowe, bowiem każdą rozgrywkę prowadzimy w jakimś systemie, czyli de facto zbiorze zasad. Zasady definiują, co nasza postać umie, a czego nie umie, w ustandaryzowany sposób. Zdecydowana większość gier wymaga także kostek, które jednak rzadko ograniczają się do znajomych każdemu kości sześciościennych (w grach znamy ją jako k6 od słowa kość lub d6 od angielskiego dice). Sięgamy więc w szerokie spektrum kości czterościennych, dwudziestościennych czy też dziesięciościennych. Podsumowując, mając grupkę znajomych, mistrza gry, wybrany system rozgrywki oraz odpowiednie do niego kości, możemy zacząć grać.
Gdzie tu zabawa
Zamysłem każdej rozgrywki jest poznać historię, którą ktoś przygotował – czy to bezpośrednio mistrz gry czy też autor gotowej kampanii (tak nazywamy dłuższą serię od kilku sesji wzwyż). Jako że właśnie te papierowe „erpegi” są prekursorami tych znanych z gier komputerowych, kampanie rozgrywane w nich są bardzo podobne do fabuł znanych gier. Mamy więc główny wątek i wciągniętych w niego głównych bohaterów oraz masę potencjału na misje poboczne czy nawet długie sceny spędzone w tawernie albo na wałęsaniu się od sklepu do sklepu w mieście. Przyjemność płynie więc z rozwijania zarówno historii swojej postaci, jak i jej umiejętności. Oczywiście różne systemy skupiają się na innych rzeczach, lecz do tego wrócę w opisach systemów w dalszej części tekstu.
Więc od czego zacząć
Warto rozeznać się wśród znajomych, ponieważ oni już mogą być „wtajemniczeni” w środowisko grające w RPG. Dzięki temu w bliskim towarzystwie możecie zasięgnąć jakieś rozgrywki. Kiedy jednak poszukiwania wśród znajomych spełzną na niczym, nowych gier można poszukać na przykład na Facebook’u, tam na grupie Panie i Panowie Zagramy w RPG możecie znaleźć konkretne rozgrywkioraz zwyczajnie połączyć się z nowymi ludźmi także chętnymi do gry. Trzecią opcją jest zakupienie podręcznika do wybranej rozgrywki i spróbowanie poprowadzenia gry dla swoich znajomych. Odradzałbym jednak wybór tej opcji, jako że podręczniki potrafią być drogie, a samo prowadzenie rozgrywki bywa wyjątkowo wymagające.
Co mogę polecić do spróbowania
— D&D – sławne Dungeons and Dragons to jeden z najstarszych systemów obecnie dostępny (chociaż nie w sklepach) w piątej edycji. Znane mainstreamowo dzięki filmowi opartemu na świecie gry, popularnej grze Baldur’s Gate oraz oczywiście serialowi Stranger Things, gdzie wiele nawiązań do gry pojawia się już w pierwszym sezonie w postaci zapożyczania nazw potworów z gry. Rozgrywka odybwa się w świecie fantasy wypełnionym różnorodnymi rasami i bohaterami mogącymi dokonywać wielkich czynów. Systemowo jednak bywa dość skomplikowana oraz wymaga dużej liczby kości (k4,k6,k8,k10,k12,k20,k100). Nikt natomiast nie zaprzeczy szerokiej popularności i łatwości w wyszukaniu dowolnej informacji oraz szeregu domowej roboty zasad i nowych opcji dla postaci. Bogactwo zasobów dostępnych w Internecie jest niemal bezkonkurencyjne.
– Warhammer – wyjątkowo popularny w Polsce oferujący znacznie mroczniejsze i mniej bohaterskie podejście do rozgrywki. Bohaterowie umierają znacznie szybciej i nie zaczynają od pozycji wysokiego potencjału. Postacie pierwszego poziomu mogą więc być rybakami, szczurołapami czy flisakami. Wybór ras jest też znacznie mniejszy, a, postępując z zasadami losowego wyboru, największą szansę mamy na człowieka. Dostępne są także: niziołek, krasnolud oraz elf leśny lub wysoki (na jednego z elfów mamy jedynie 1% szans w rzucie). Mechanicznie system jest jednak nieco prostszy tym samym łatwiejszy do zrozumienia dla początkującego gracza. Zdecydowanie polecam jako grę fanom nieco mroczniejszego fantasy.
– Cyberpunk RED – system, który przyniósł nam znaną i lubianą grę Cyberpunk 2077 i wszystkie pochodne media. Jeśli znacie więc świat i chcielibyście spróbować nowych przygód w Night City, to ten system jest dla was. Akcja jest szybka – tak samo walki, które bywają zabójcze dla naszych bohaterów. Każde zlecenie jest potencjalnie tym ostatnim. System nie wybacza, ale nagradza także szeregiem dostępnych broni i cybermodyfikacji naszych postaci. Jeśli w dodatku chcecie poczuć bardziej klasyczny retro klimat cyberpunk’a to polecam starszą edycję Cyberpunk 2020. Co prawa RED poprawił i uprościł kilka mechanik lecz nic nie pobija klimatu i czystej liczby wydanych dodatków starszej edycji. Tę wersję musicie jednak znaleźć w Internecie (jeśli macie Cyberpunk 2077 na GOG’u to podstawowy podręcznik jest dostępny za darmo w sekcji z dodatkami).
– Call of Cthulhu – całkowita zmiana w stosunku do poprzednich, bowiem mówimy o rozgrywce, której akcja toczy się w latach 20 XX wieku. Mistrz gry znany jest jako strażnik tajemnic, natomiast gracze wcielają się w badaczy. Rolą graczy jest najczęściej odkryć pradawne tajemnice lub artefakty, jednocześnie stawiając czoła potwornością nie z tego świata oraz unikając popadnięcia w szaleństwo. Wszystko inspirowane oczywiście twórczością klasyka horroru – H.P. Lovecrafta. Jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych systemów zarówno ze względu na czas akcji, jak i rozbudowane mechaniki dotyczące postaci, które w tym systemie zdecydowanie częściej będą uciekać niż walczyć. Zginąć bowiem można od kilku postrzałów z pistoletu, a nawet w walce na pięści, nie wspomnę już o walce z potwornościami. Mimo to jest miejsce na walkę, jednak znacznie bardziej przemyślaną i taktyczną niż w poprzednich systemach. W tym systemie zamiast rzucania graczy w wir ciągłej walki skupiamy się na historii okraszonej horrorami nie z tej ziemi. Do systemu wydano także masę gotowych do zagrania kampanii oraz dodatków w tym cudowny Pulp Cthulhu, który „ulepsza” naszych bohaterów, by mogli faktycznie zmierzyć się z potworami. Dodatkowo polskie wydania oferują opisy Polski w danych latach, a na stronie wydawcy Black Monk znajdziecie tonę darmowych materiałów do pobrania w tym starter z podstawowymi zasadami do spróbowania rozgrywki przed zakupem.
– Wampir: Maskarada – świetny system dla szukających czegoś bardziej wyważonego między walką a historią oraz chcących doświadczyć życia jako bestie czyhające w mroku. Gracze wcielają się w wampiry, które przynależą do różnych klanów, lecz żyją współcześnie. Główną osią dalej pozostaje wątek fabularny przeplatany walką o utrzymanie swojego człowieczeństwa, jednak gdy nadchodzi konfrontacja szeroki wachlarz nadludzkich umiejętności postaci pozwala na ciekawe pojedynki.
– MORK BORG – system z kategorii OSR (Old School Roleplay) czyli naśladujące stare gry z lat 80 i 90 ze znacznie prostszymi zasadami, ale także dużo delikatniejszymi postaciami. MORK BORG bierze to wszystko do potęgi, wasze postacie mogą czasem zginąć od jednego ciosu przeciwnika. Wylosowanie nowej jest więc tylko kwestią czasu. Cała gra jest celowo przesadnie inspirowana dark fantasy, muzyką black metal oraz dungeon synth. Sesje w tym systemie to dosłowne przeciąganie naszych postaci przez koszmar umierającego świata, przy czym wspomaga nas mechanika oparta na kości d666 (czyli według twórców trzech d6), gdzie pewne rzuty oznaczają przybliżanie się końca świata i tym samym końca kampanii. Polecam na szybkie i niepoważne sesje. Jeśli jednak pasuje wam klimat OSR, lecz niekoniecznie przesadzone mroczne uniwersum MORK BORG, to bez problemu możecie sięgnąć po wiele innych systemów w tej koncepcji, na przykład OSE (Old School Essentials) czy Dungeon Crawl Classics.
Oraz wiele, wiele innych. Lista systemów jest szalenie długa, a żeby opisać wszystkie, w jakie udało mi się zagrać, potrzebowałbym kolejnych kilku stron. Tak więc bliźniaczo podobny do D&D jest Pathfinder oraz jego kosmiczna wersja Starfinder. Jest także Quest, którego klasy postaci mogą być zarówno z fantasy, jak i sci-fi lub jeszcze coś całkiem innego w zależności jak zdecydujemy się grać. Nie wspominając nawet o bardziej nietypowych systemach jak Ten Candles gdzie to tytułowe świeczki są podstawą mechaniki rozgrywki. Mam jednak nadzieję, że tym krótkim tekstem przybliżyłem wam koncept gier TTRPG oraz być może zachęciłem do spróbowania się w nich. Lecz od razu ostrzegam – kiedy tylko się wciągnięcie, nie ma z tego wyjścia. Do zobaczenia przy stole!
Grafika: Wiktoria Kalita