Kilka słów mianem wstępu
After Yang to film przypominający poezję, liryczną podróż w poszukiwaniu człowieczeństwa, której doświadcza się w sposób niezwykle intymny. Przy każdym kolejnym seansie odkrywam w nim coś nowego. Prawdopodobnie dlatego, że After Yang jest dzieckiem pasji. Miłość Kogonady do kina widoczna jest w każdej scenie.
Reżyser zaczynał swoją karierę od analiz poświęconych klasykom, takim jak Bresson, Bergman czy Godard. Dogłębna znajomość kinematografii mistrzów znacząco wpłynęła na jego świadomy styl, w którym nic nie jest oddane przypadkowi. Inspiracje czerpane są także z kina japońskiego, szczególnie twórczości Yosujirō Ozu. Nawet pseudonim „Kogonada” to hołd dla scenarzysty Kogo Nady pracującego z Ozu.
O czym opowiada After Yang?
Film przedstawia historię rodziny przechodzącej proces żałoby po śmierci androida o imieniu Yang (Justin H. Min). Yang, używając słownika świata przedstawionego, to cultural techno-sapien, czyli humanoidalny robot zaprojektowany po to, by pomóc adoptowanym dzieciom poczuć więź ze swoim kulturowym dziedzictwem. Jake (Colin Ferrel) i Kyra (Jodie Turner Smith) kupują go dla swojej córki, Miki (Malea Emma Tjandrawidjaja), która jest pochodzenia chińskiego.
Kiedy android niespodziewanie ulega awarii, Jake rozpoczyna desperackie próby naprawy. Początkowo kierowany poczuciem obowiązku, z czasem odkrywa, że Yang był kimś więcej niż maszyną. Stał się pełnoprawnym członkiem rodziny, a jego obecność miała znaczący wpływ na wszystkich domowników.
Pogoń za Yangiem
Interpretację czasami warto zacząć od tytułu. Pozostaję przy oryginalnym – After Yang – ponieważ polska wersja nie oddaje jego wieloznaczności. A można go rozumieć dwojako. Zarówno opcja „za Yangiem”, jak i „po Yangu”, sugeruje, że film eksploruje motyw żałoby. Obie interpretacje splatają się w fabule, w której bohaterowie szukają śladów Yanga w codzienności i powoli uczą się żyć bez niego.
Co to znaczy być człowiekiem?
Kino z gatunku sci-fi zazwyczaj przedstawia przyszłość jako dystopię – zdominowaną przez katastrofę klimatyczną lub technologię zniewalającą człowieka. Kogonada wybiera inną drogę. Jak mówi w wywiadzie dla Edinburgh International Film Festival, w kinie gatunkowym najbardziej interesuje go życie zwyczajnych ludzi. Eko-futurystyczna sceneria to zaledwie pretekst do eksploracji uniwersalnych problemów. Film zadaje pytanie o to, czym jest pamięć, tożsamość, co to znaczy być człowiekiem, a także o relację człowieka z technologią.
Ciekawy kontrast stanowi zestawienie człowiek/android. W przedstawionej rzeczywistości ludzie wydają się zmechanizowani. Tylko Yang, istota sztuczna, potrafi docenić małe codzienne przyjemności i z troską budować znaczące relacje. Jego wspomnienia zapisane w pamięci rdzeniowej to krótkie nagrania z chwilami czułości: uśmiech Miki, promienie słońca przebijające przez liście, momenty z tajemniczą dziewczyną. Yang rzadko jest na nich sam – najważniejsze wspomnienia wiążą się z ludźmi. Tymczasem członków jego rodziny, nawet w scenach wspólnych, często oddzielają linie architektury, ekrany, lustra czy szyby.
Poszukiwanie tożsamości – wróżba z herbacianych fusów
Jednym z najważniejszych wątków filmu jest tożsamość kulturowa – zarówno Miki, jak i Yanga. Sytuacja androida może być odczytywana jako metafora doświadczeń osób będących Amerykanami azjatyckiego pochodzenia, zwłaszcza pokolenia urodzonego już w Ameryce. Yang czuje, że jego dziedzictwo jest „zaprogramowane”. Podczas sceny parzenia przez Jake’a herbaty, mówi:
Chciałbym mieć prawdziwe wspomnienie o chińskiej herbacie. Wspomnienie miejsca. Wspomnienie czasu.
To zdanie rezonuje z osobistym doświadczeniem Kogonady, który wychował się w USA jako dziecko koreańskich emigrantów. Jego własna tożsamość budowana poza macierzą była krucha. Nie wiedział, co w jego wyobrażeniu o byciu Koreańczykiem jest prawdziwe. Czuł także tęsknotę za konceptem, którego nie doświadczył bezpośrednio. Takim go „wyprodukowano”.
Nieokreślone uczucie nosalgii, o którym mówi Kogonada, znajduje odzwierciedlenie w przestrzeniach przedstawionych w filmie. Otoczenie Yanga – szczególnie wnętrza domów, stylizowane są na architekturę zen. Czasem trudno nawet wskazać, co dokładnie nadaje im „azjatycki” charakter, ponieważ są mocno osadzone w estetyce modernizmu. Można to odnieść również do nowoczesnej tożsamość emigrantów, którzy podświadomie czują więź ze swoją kulturą, choć nie zawsze potrafią ją nazwać czy uchwycić.
Banał czy wizja?
After Yang korzysta z wielu dobrze znanych w kinie sci-fi motywów. W końcu to nie pierwszy raz, kiedy kino próbuje poruszyć temat człowieczeństwa sztucznej inteligencji. Niektórzy mogliby nazwać ten film banalnym, jednak w dobrze wykorzystanej kliszy fabularnej nie ma nic złego. Zamiast efektowności Kogonada proponuje widzowi perfekcyjnie wykalkulowaną prostotę.
W pewien sposób cierpi na tym świat przedstawiony. Jego ciekawe czy nurtujące aspekty są zaledwie wspomniane. Jako jeden ze słabych punktów można by także wyróżnić gęstość tematów, które film próbuje poruszać. Niektóre z nich wspaniale współgrają, część za to koliduje. Problematyczna wydaje się na przykład próba krytyki wyręczania się sztuczną inteligencją przy jednoczesnym prowadzeniu wątku o jej humanizacji.
W ostatecznym rozliczeniu są to jednak drobnostki, które podczas zaangażowanego seansu można przeoczyć. A wydaje mi się, że After Yang jest filmem, który powinno się oglądać przede wszystkim przez pryzmat własnych emocji i doświadczeń.
___
Grafiki: Aurelia Wołoszyn
___
Grafiki: Aurelia Wołoszyn
Źródła:
- Fabian Dejtiar, Alexandra Schaller, “The Science Fiction of After Yang and the Future of Architecture”, ArchDaily https://www.archdaily.com/993650/the-science-fiction-of-after-yang-and-the-future-of-architecture (dostęp: 11.04.2025)
- Ray Ryan Kao, “After Yang review: What makes someone Asian?”, Medium https://medium.com/@rayryankao/after-yang-review-what-makes-someone-asian-7e6194c601df (dostęp: 11.04.2025)
- Edinburgh International Film Festival, “After Yang. Interview with Kogonada” https://www.youtube.com/watch?v=0iiuO4BQ1os&ab_channel=EdinburghInternationalFilmFestival (dostęp: 11.04.2025)