Popkulturowe zło to zmiennokształtna masa, co niejedno wcielenie przeżyła. Widzieliśmy już szalonych naukowców, przybyszów z odległych planet, potężnych magów z tragicznym backstory1, niszczycielskie, metafizyczne siły i… długo by wymieniać. Niezależnie jednak od przyjętego settingu2, klimatu czy celu opowieści, jest więcej niż pewne, że natkniecie się na Deus Ex Machinę współczesnej narracji – znany i kochany motyw „we’ll use the power of friendship”3.
Nie istnieje bowiem zagrożenie zbyt duże, dla grupy platonicznie wpatrzonych w siebie indywiduów ani też zło na tyle rozgarnięte, aby ową siłę wykorzystać do niecnych celów. Dlaczego? Kilku wskazówek dostarcza klasyczny monomit Josepha Campbella. Wiemy dzięki tej koncepcji jak niezbędnym dla odpowiedniego przebiegu Podróży Bohatera, jest moment oddzielenia ziarna od plew, tym samym rozpoznania sojuszników i wrogów idei. To tutaj więzi inicjują się, zacieśniają i przechodzą pierwsze próby. Bohaterowie wkraczają na wspólną ścieżkę, przeżywają chwile smutku, zwątpienia, nadziei i brawury. Wydawać by się mogło, że nic nie stoi na drodze ku zwycięstwu „jasnej strony”. Nie dajmy się jednak zwieść sielance wydarzeń – wrogie siły nie próżnują.
Antagoniści, szczególnie ci sztampowo napisani, zdają się być niezaznajomieni z konceptem honoru. Doskonale znamy bogactwo palety ich nieczystych zagrywek, a im głebsze ugodzenie w uniwersalnie dobre wartości, jak choćby miłość, wolność czy tytułowa przyjaźń, tym większa satysfakcja z przechytrzenia drugiej strony konfliktu. Zasięgnijmy teraz do wspomnień i zastanówmy się, ile już scen porwania najbliższych, szantażu emocjonalnego i wyczekiwania na dobrowolne Wkroczenie do Jaskini Lwa już widzieliśmy? To istny evergreen scenariuszowych kart.
Ale może to dobrze? Popkulturowi złole powinny tak robić. Ich zadaniem jest używać wszelkich środków zmiękczających psychikę rywali. Natomiast zadaniem bohaterów jest władowanie się w kłopoty mimo wszelkiej świadomości nadchodzącej zasadzki. W konsekwencji otrzymujemy zazwyczaj świetną scenę psychologicznej potyczki postaci, następnie scenę akcji, a jak się poszczęści to i epicki pościg się zmieści.
W narracyjnej rzeczywistości wyśmiewany przeze mnie koncept siły przyjaźni, bywa mocą sprawczą większą niż cała zbrodnicza logistyka razem wzięta. Ilu już złoczyńców w historii audiowizualnej rozrywki upadło nie dlatego, że protagonista był silniejszy, ale dlatego, że nie walczył sam? Trudno zresztą oprzeć się wrażeniu, że scenarzyści piszący według tego szablonu, traktują relacje bohaterów pierwszoplanowych jak zbroję fabularną, która nie tylko rozwiązuje konflikt, ale też chroni bohatera/bohaterkę historii od wszelkich reperkusji wydarzeń.
Zgodzę się, że wspólnota, lojalność, empatia są potrzebne w każdej historii i działają na emocje odbiorców. Z drugiej strony jest to niepokojąco wygodny scenariuszowo trop. Jak to jest, że w świecie, gdzie międzywymiarowe potwory, globalne korporacje czy upadli bogowie mogą zniszczyć rzeczywistość jednym skinieniem palca, wystarczy grupowe przytulenie, żeby wszystko wróciło do normy? To nie tyle rozwiązanie, co narracyjne placebo – działa, bo wszyscy się zgodziliśmy, że działa.
Nie staram się jednak udowodnić, że przyjaźń jest zła (to byłoby dopiero narracyjne bluźnierstwo). Ba! Życzyłabym sobie tak bezwarunkowej przyjaźni i ludzi gotowych skoczyć za mną w ogień. Przyjaźń w tego typu historiach jest niezniszczalna. Nawet gdy bohaterowie się pokłócą, rozdzielą, zdradzą – wystarczy krótka migawka wspólnej przeszłości, aby wszystko zostało wybaczone. W rzeczywistości tak to nie działa.
Przyjaźń to niezwykle skomplikowana relacja, wymagająca poświęceń, uwagi i zaangażowania. Możliwe, że to właśnie paradoks kinowej siły przyjaźni jest tym, co przyciąga widzów przed ekrany. Wiemy, że to sztampowe, jednak potrzebujemy widywać takie sielankowe obrazy. Potrzebujemy wierzyć w ukrytą moc relacji międzyludzkich, w której można wzrastać wspólnie, pielęgnować się i być zawsze w gotowości dla drugiego człowieka.
Dopóki ta wiara działa, dopóty popkulturowi bohaterowie będą ramię w ramię stawiać czoła najmroczniejszym siłom zła z błyskiem w oczach i pewnością, że siła przyjaźni nie zawiedzie ich także w tym starciu.
Życzę nam wszystkim kapki tej naiwnej mocy w życiu.
Przypisy
- Rzeczy, które przytrafiły się postaci w filmie, opowiadaniu itp. przed przedstawianą odbiorcy fabułą.
- Czas, miejsce i konwencja estetyczna akcji książki, filmu, sztuki teatralnej itp.
- Tłumaczenie własne: Użyjemy siły przyjaźni.
Grafika: Ola Maziarka