Kwartalnik | Zbiory

Demon Słowiański nie taki zły?

Nauka
Nieszczęście na człowieka może spaść wszędzie i nie wiadomo, z której strony. Ludy słowiańskie obawiały się demonów w każdym stanie i okolicznościach.

W domu nie wszystkie straszydła były przyjazne. Na polu wśród falujących łanów, pełgających cieni i tajnych zakamarków również czaiło się zło. Także i w lasach można było spotkać demony straszne, jak i niebezpiecznie urokliwe. Oto kilka z tych, które budziły strach wśród plemion słowiańskich...

Licho
Porażki zwykle nie mają rodziców, a ludzkie nieszczęście jest sierotą. Potrzeba człowiekowi kozła ofiarnego, na którego konto pójdą wszystkie nieudane inwestycje, zniszczone zasiewy lub krowa, która nie chce dawać mleka. Za wszystkie te i inne nieszczęścia odpowiadało od zawsze Licho. Sprowadzało zły los, choroby i było domniemanym ucieleśnieniem zła. Licho przedstawiano jako staruszkę chudą jak patyk, o jednym, strasznym i wyłupiastym okiem w ciut przydużej głowie. Oko natomiast patrzyło przenikliwie, przewiercając śmiałka do kości. 
Licho było niespokojnym duchem. Jak koczownik nigdzie miejsca dłużej nie zagrzało. Przenosiło się z miejsca na miejsce, szukając ludzkiego szczęścia. Gdy je znalazło, niszczyło i szło dalej. Szeptało do ucha ludziom, podsuwając złe myśli i wzmagało chęć czynienia zła. Przed Lichem nie było obrony. Nie pomagały zaklęcia i błagania. Szło dalej, kiedy sytuacja stawała się beznadziejna. Można było tylko mieć nadzieję, że pójdzie w końcu choćby i za miedzę do sąsiada.
Do dziś w językach europejskich funkcjonują powiedzenia związane z Lichem. Najbardziej znane i najczęściej używane − „licho nie śpi”.

Południca
Południca, jak sugeruje nazwa, polowała na swoje ofiary w samo południe. W gorące letnie dni lepiej nie pracować w tym czasie na polu. Baba o żelaznych zębach może dopaść śmiałka, a później pastwić się nad nim. Południcą stawała się niedoszła mężatka. Kobieta, którą, w czasie ślubu albo wesela, zabrał bóg podziemia. Nie trafiała ona jednak do Nawii, tylko stawała się demonem w białych zwiewnych szatach. Na grzbiecie nosiła wór, a w dłoni trzymała kij z ostrym sierpem na końcu. Pszenne włosy rozpuszczone w nieładzie okalały bladą twarz z niewidzącymi i pełnymi obłędu oczami.  

Południca czyhała na nieostrożnych i strudzonych pracą wieśniaków. Spotkawszy na niwie człowieka, gdy powietrze drgało od skwaru, zadawszy mu pytanie i nie otrzymawszy na nie odpowiedzi, porywała go, na koniec torturując i uśmiercając nieszczęśnika ostrym sierpem umieszczonym na końcu trzymanego w dłoni kija.

Leszy i Dobrochoczy
Las dla ludów słowiańskich był miejscem życia i zarazem tajemnicą. Był miejscem niebezpiecznym i karmiącym, dającym możliwość przeżycia. Las, jak każde inne miejsce miał swoich bogów i demony. Przykładem jest para demonów - Leszy i Dobrochoczy.
Leszego wyobrażano sobie jako postawny mężczyznę, o skórze jak brzozowa kora. Zarost na nienaturalnie bladej twarzy tworzyły igły świerkowe. Witki leszczynowe układały się w bujną czuprynę zwieńczoną porożem jelenia. Potrafił w razie potrzeby zamienić się w wilka lub niedźwiedzia. 

Dobrochoczy potrafił zamienić się w każde drzewo, by obserwować rozwój wydarzeń. A gdy nadszedł czas na działanie, działał. Raz był karłem, innym razem olbrzymem. Oba demony były wielopostaciowe.

Zasięg kultu obu demonów był przeogromny, ze względu na duże powierzchnie zalesienia. Opiekując się lasem, bywało, że ludzi Leszy traktował szorstko, a czasem obojętnie. Był demonem dość kapryśnym, w odróżnieniu od Dobrochoczego - dobrotliwego dziwaka, wtapiającego się w leśne otoczenie. Obaj ukrywając się w lesie, potrafili go naśladować wyglądem i odgłosami, imitując na przykład echo, za którego działanie byli odpowiedzialni.

Rusałka 
Nie wszystkie demony w słowiańskim panteonie były szkaradne i odrażające, a śmierć przez nie zadana bolesna. Rusałka jest wyjątkiem w pięknej i kuszącej formie. Była uosobieniem tego, co mężczyźni myślą o kobietach, porównując je do tajfunów. Zrazu ciepłe i wilgotne, na koniec potrafią zabrać wszystko i zostawić wkoło pustkę.
Rusałki zazwyczaj wyobrażano sobie jako prześliczne, młode dziewczęta, zamieszkujące lasy i zagajniki nad wodami. Uwagę przykuwały zielone długie włosy, miękko opadające na ramiona i nagie piersi. W zależności od miejsca występowania dzieliły się na wodne, leśne lub polne.

Rusałki miały w zwyczaju obnosić się ze swą nagością i pląsać po leśnych polanach położonych nad zbiornikami wodnymi. Na urok Rusałek byli narażeni szczególnie młodzi myśliwi tropiący zwierzynę w kniei. Nikt nie mógł oprzeć się urokowi Rusałki. Przyciągały płeć przeciwną jak magnes. Zwabionych porywały do tańca bądź łaskotały, aż delikwent zszedł z tego świata. Los taki spotykał mężczyzn z powodu niespełnienia Rusałek. Rodziły się one z dusz niewiast w panieńskim stanie, które przedwcześnie zakończyły życie. Zemsta nie przynosiła jednak ukojenia, a nie doznawszy zaspokojenia, szukały następnej ofiary.