„Jacuś mnie na Bulwary zaprowadził! Podobało mi się, byliśmy na lodach, widzieliśmy smoka. Potem poszliśmy do parku, zrobiliśmy zdjęcia...” – Pani Wanda, podopieczna Projektu a Paulo
„Oni są jak słońce”. Taka myśl pojawiała się w mojej głowie podczas rozmów z wolontariuszami Projektu a Paulo. Osobami, od których promienieje ciepło. I które tym ciepłem dzielą się z innymi. Ich działania prowadzone są w duchu św. Wincentego a Paulo – pochodzącego z Francji świętego Kościoła Katolickiego, który pomagał osobom ubogim i zainicjował powstanie Zgromadzenia Misji w 1625 roku1. Projekt a Paulo jest jedną ze wspólnot Duszpasterstwa Akademickiego Księży Misjonarzy „Na Miasteczku”. Bez względu jednak na to powiązanie, wolontariusze przychodzą z pomocą wszystkim, którzy tego potrzebują, niezależnie od wyznania.
Kiedy mamy pomagać, jak nie teraz?
Projekt a Paulo pomaga aktualnie ponad dwudziestu podopiecznym. Do każdej osoby przydzielonych jest najczęściej dwóch wolontariuszy lub więcej, w zależności od jej potrzeb. Oprócz członków projektu, którzy odwiedzają potrzebujących, istnieje również grupa porządkowa – pomaga ona między innymi przy większym sprzątaniu w mieszkaniach podopiecznych. Wolontariusze często nawiązują z nimi relacje trwające przez lata, nierzadko do momentu odejścia takiej osoby lub gdy jej stan wymaga już profesjonalnej opieki medycznej.
Osoby zainteresowane dołączeniem do projektu zaczynają od czterech spotkań formacyjnych, po których decydują, czy chcą zostać wolontariuszami i mogą wybrać drogę odpowiednią dla siebie. Ten pierwszy miesiąc to również czas, w którym koordynatorzy projektu przedstawiają dokładnie jego ideę i mają szansę lepiej poznać nowych członków. To pozwala też na dopasowanie wolontariusza do podopiecznego – każdy taki człowiek wymaga innej opieki, więc koordynator projektu ksiądz Piotr Klimczak CM2 dba, żeby było to odpowiednio przemyślane.
„Wolontariusze muszą przebić się przez tę samotność i dotrzeć do człowieka.” – ks. Piotr Klimczak CM
„Seniorzy uczą się, że mogą być kochani za darmo.” – Ignacy Szkudelski, wolontariusz
Projekt a Paulo zrodził się w grupie przyjaciół, którzy w 2016 roku przyszli do księdza Piotra, mówiąc: „zróbmy coś”. W tym samym czasie duszpasterz organizował Wincentyńskie Dni Młodzieży jako wydarzenie towarzyszące Światowym Dniom Młodzieży. Do hasła „zróbmy coś” szybko dołączyła zatem kolejna myśl – „coś wincentyńskiego!”.
Wolontariusze postanowili więc wyjść do samotnych i ubogich osób z pomocą indywidualną. Potrzebujących starają się zauważać sami, choć zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś sam zgłasza siebie lub drugą osobę, która może skorzystać z wizyt wolontariuszy. Środki potrzebne na pomoc pozyskują z budżetu obywatelskiego – dzięki temu mogą na przykład zapewnić seniorom opiekę rehabilitantów. W czerwcu zeszłego roku po raz pierwszy zorganizowano również Festyn Seniora, który sprawił dużo radości osobom starszym. Ksiądz Piotr widzi potrzebę takich inicjatyw już teraz, ale jeszcze bardziej w przyszłości. Nasze społeczeństwo się starzeje, więc coraz więcej ludzi będzie wymagało pomocy, która nie jest łatwa. Wyzwaniem jest taka opieka, która jak najdłużej pozwoli też na zachowanie niezależności starszemu człowiekowi. Samodzielne ugotowanie obiadu czy swobodne poruszanie się po mieszkaniu – to są największe marzenia seniorów.
Projekt a Paulo to nie tylko ułatwienie codziennego życia, pomoc w dotarciu do lekarza, zrobienie zakupów, ale też wsparcie emocjonalne. Sama obecność drugiego człowieka i rozmowa potrafią rozjaśnić dzień, o czym wolontariusze nieraz przekonują się podczas spotkań – nawet jeśli chcieliby zrobić więcej.
„Wspaniały jest moment, kiedy ludzie zaczynają czuć się naprawdę kochani. Kiedy widzą, że pomoc dla nich nie jest tylko fizycznym dawaniem im czegoś, ale doświadczeniem miłości.” – ks. Piotr Klimczak CM
„Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że najważniejsze, żebym był z tą osobą. Nawet jeśli moja pomoc polega na chwili rozmowy przy herbacie, to nadal ma dużą wartość.” – Krzysztof Stysiek, wolontariusz
„Każdy to ma!” – takim zdaniem, zapamiętanym na szkoleniu prowadzonym przez hospicjum, ksiądz Piotr odpowiedział na pytanie „Czy ten wolontariat jest dla wszystkich?”. Po chwili dodał jednak, że „każdy to ma, ale trochę inaczej”. Chętni mogą sprawdzić się w różnego rodzaju pomocy ze względu na swoje predyspozycje, niekoniecznie odwiedzając podopiecznych. Podobne zdanie mieli wolontariusze, z którymi rozmawiałam. Mają oni świadomość, że nie wszyscy mogą się odnaleźć w indywidualnym pomaganiu i pod tym względem być może nie jest to zajęcie dla każdego, ale jak powiedział jeden z wolontariuszy:
„Bycie człowiekiem, który daje miłość – jest dla każdego.” – Łukasz Piasecki, wolontariusz
Projekt nie opiera się jednak tylko na umiejętnościach, które wolontariusze już mają. Raz w miesiącu organizują dla siebie szkolenia – psychologiczne, z pierwszej pomocy czy też prowadzone przez fizjoterapeutów. Nie brakuje również warsztatów dotyczących biznesu. Planują również otwarcie swoich drzwi dla innych szukających wiedzy o właściwej opiece nad osobami starszymi i organizowaniu dla nich szkoleń u siebie, by szerzyć taką pomoc.
Osoby zainteresowane dołączeniem do projektu zaczynają od czterech spotkań formacyjnych, po których decydują, czy chcą zostać wolontariuszami i mogą wybrać drogę odpowiednią dla siebie. Ten pierwszy miesiąc to również czas, w którym koordynatorzy projektu przedstawiają dokładnie jego ideę i mają szansę lepiej poznać nowych członków. To pozwala też na dopasowanie wolontariusza do podopiecznego – każdy taki człowiek wymaga innej opieki, więc koordynator projektu ksiądz Piotr Klimczak CM2 dba, żeby było to odpowiednio przemyślane.
„Wolontariusze muszą przebić się przez tę samotność i dotrzeć do człowieka.” – ks. Piotr Klimczak CM
„Seniorzy uczą się, że mogą być kochani za darmo.” – Ignacy Szkudelski, wolontariusz
Projekt a Paulo zrodził się w grupie przyjaciół, którzy w 2016 roku przyszli do księdza Piotra, mówiąc: „zróbmy coś”. W tym samym czasie duszpasterz organizował Wincentyńskie Dni Młodzieży jako wydarzenie towarzyszące Światowym Dniom Młodzieży. Do hasła „zróbmy coś” szybko dołączyła zatem kolejna myśl – „coś wincentyńskiego!”.
Wolontariusze postanowili więc wyjść do samotnych i ubogich osób z pomocą indywidualną. Potrzebujących starają się zauważać sami, choć zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś sam zgłasza siebie lub drugą osobę, która może skorzystać z wizyt wolontariuszy. Środki potrzebne na pomoc pozyskują z budżetu obywatelskiego – dzięki temu mogą na przykład zapewnić seniorom opiekę rehabilitantów. W czerwcu zeszłego roku po raz pierwszy zorganizowano również Festyn Seniora, który sprawił dużo radości osobom starszym. Ksiądz Piotr widzi potrzebę takich inicjatyw już teraz, ale jeszcze bardziej w przyszłości. Nasze społeczeństwo się starzeje, więc coraz więcej ludzi będzie wymagało pomocy, która nie jest łatwa. Wyzwaniem jest taka opieka, która jak najdłużej pozwoli też na zachowanie niezależności starszemu człowiekowi. Samodzielne ugotowanie obiadu czy swobodne poruszanie się po mieszkaniu – to są największe marzenia seniorów.
Projekt a Paulo to nie tylko ułatwienie codziennego życia, pomoc w dotarciu do lekarza, zrobienie zakupów, ale też wsparcie emocjonalne. Sama obecność drugiego człowieka i rozmowa potrafią rozjaśnić dzień, o czym wolontariusze nieraz przekonują się podczas spotkań – nawet jeśli chcieliby zrobić więcej.
„Wspaniały jest moment, kiedy ludzie zaczynają czuć się naprawdę kochani. Kiedy widzą, że pomoc dla nich nie jest tylko fizycznym dawaniem im czegoś, ale doświadczeniem miłości.” – ks. Piotr Klimczak CM
„Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że najważniejsze, żebym był z tą osobą. Nawet jeśli moja pomoc polega na chwili rozmowy przy herbacie, to nadal ma dużą wartość.” – Krzysztof Stysiek, wolontariusz
„Każdy to ma!” – takim zdaniem, zapamiętanym na szkoleniu prowadzonym przez hospicjum, ksiądz Piotr odpowiedział na pytanie „Czy ten wolontariat jest dla wszystkich?”. Po chwili dodał jednak, że „każdy to ma, ale trochę inaczej”. Chętni mogą sprawdzić się w różnego rodzaju pomocy ze względu na swoje predyspozycje, niekoniecznie odwiedzając podopiecznych. Podobne zdanie mieli wolontariusze, z którymi rozmawiałam. Mają oni świadomość, że nie wszyscy mogą się odnaleźć w indywidualnym pomaganiu i pod tym względem być może nie jest to zajęcie dla każdego, ale jak powiedział jeden z wolontariuszy:
„Bycie człowiekiem, który daje miłość – jest dla każdego.” – Łukasz Piasecki, wolontariusz
Projekt nie opiera się jednak tylko na umiejętnościach, które wolontariusze już mają. Raz w miesiącu organizują dla siebie szkolenia – psychologiczne, z pierwszej pomocy czy też prowadzone przez fizjoterapeutów. Nie brakuje również warsztatów dotyczących biznesu. Planują również otwarcie swoich drzwi dla innych szukających wiedzy o właściwej opiece nad osobami starszymi i organizowaniu dla nich szkoleń u siebie, by szerzyć taką pomoc.
Dobry wolontariusz to żywy wolontariusz
Niezwykle istotną kwestią jest wsparcie dla wolontariuszy. Projekt a Paulo zwraca uwagę, że opieka nad starszymi i samotnymi wpływa bardzo mocno na tego, który tę opiekę zapewnia. Członkowie projektu najczęściej odwiedzają podopiecznych raz w tygodniu, cały czas się formują i otoczeni są ludźmi, którzy pytają o ich samopoczucie. Bardzo mocno podkreślana jest też właściwa hierarchia obowiązków w życiu wolontariuszy – wiedzą, że najpierw powinni zadbać o siebie i swój rozwój. Nie tylko w kwestii pracy, studiów, ale też własnych rodzin i zainteresowań. Takie podejście pozwala na pomoc innym z korzyścią dla obu stron. Członkowie projektu nie odczuwają dzięki temu długofalowego zmęczenia i mogą regularnie odwiedzać seniorów, którzy potrzebują odpowiedzialnych ludzi wokół siebie.
„Sztuką jest tak stawiać granice w taki sposób, aby podopieczny nadal czuł się kochany. Im lepiej ja jestem wewnętrznie zbudowany, tym lepszym darem będę dla tej drugiej osoby.” – Ignacy Szkudelski, wolontariusz
„Może nie będzie łatwo, ale na pewno sobie poradzisz. A jak nie, to masz wokół ludzi, którzy pomogą ci sobie z tym poradzić.” – Bogusia Socha, wolontariuszka
Takiej pomocy nie ma jednak mnóstwo osób, które opiekują się starszym lub chorym członkiem swojej rodziny codziennie, nierzadko latami. Zachowanie zdrowego balansu, zadbanie o własną rodzinę, obowiązki i rozwój mogą okazać się wtedy zadaniem niemal niemożliwym, na czym niestety prawdopodobnie ucierpi ich zdrowie psychiczne. Koordynatorzy Projektu a Paulo dostrzegają ten problem i chcą rozwinąć swoją działalność również pod kątem szerszego wsparcia dla tych, którzy opiekują się seniorami.
Obecność w projekcie ludzi, którzy są gotowi rozmawiać o problemach, pomaga ułożyć sobie w głowie emocje, jakie pojawiają się w trudnych chwilach – niewątpliwie jedną z nich jest śmierć podopiecznego. Dla niektórych wolontariuszy to był moment uświadomienia sobie, jak bardzo zżyli się z osobą, którą odwiedzali lub refleksji, czy tak naprawdę mogą przeżywać żałobę nie po członku rodziny, a kimś teoretycznie obcym. Świadomość kruchości życia pomaga im też nabrać sił do dalszych działań, bo nigdy nie wiadomo, czy to spotkanie nie będzie ostatnim.
„Wydaje mi się, że świadomość tego, że ludzie odchodzą, jest miarą dorosłości – godzimy się z tym, co nieuniknione.” – Łukasz Piasecki, wolontariusz
Podczas naszych rozmów pojawiły się rozmyślania o tym, że w dzisiejszym świecie mało się mówi o śmierci i osobach starszych. Najlepiej, aby ich odejście było szybkie i łatwe. Wolontariusze Projektu a Paulo chcą przełamać tabu i pokazać, że to coś naturalnego. Fakt, że ktoś słabnie, nie oznacza, że jest gorszy – „W tej starości odkrywamy godność ludzi.”, jak powiedział mi jeden z członków projektu, Łukasz.
Młodzi ludzie nie myślą o tym, natomiast dla seniorów ich własna śmierć jest czymś bliskim i realnym, chcą więc czasami o tym porozmawiać z wolontariuszami. Moi rozmówcy przyznali, że nieraz sprawiało im to trudności, ale wtedy z pomocą przychodziła im ich wspólnota. Teraz wiedzą, że nie ma co zaprzeczać, a raczej należy zgodzić się z tym, że życie bywa trudne, że doskwierające im choroby i samotność wywołują ból – podobnie jak tęsknota za członkami rodziny, którzy już odeszli. To da tym osobom poczucie zrozumienia. Wolontariusze podkreślają równocześnie, że będą im towarzyszyć w tym życiu tak długo, jak tylko będą mogli.
„Sztuką jest tak stawiać granice w taki sposób, aby podopieczny nadal czuł się kochany. Im lepiej ja jestem wewnętrznie zbudowany, tym lepszym darem będę dla tej drugiej osoby.” – Ignacy Szkudelski, wolontariusz
„Może nie będzie łatwo, ale na pewno sobie poradzisz. A jak nie, to masz wokół ludzi, którzy pomogą ci sobie z tym poradzić.” – Bogusia Socha, wolontariuszka
Takiej pomocy nie ma jednak mnóstwo osób, które opiekują się starszym lub chorym członkiem swojej rodziny codziennie, nierzadko latami. Zachowanie zdrowego balansu, zadbanie o własną rodzinę, obowiązki i rozwój mogą okazać się wtedy zadaniem niemal niemożliwym, na czym niestety prawdopodobnie ucierpi ich zdrowie psychiczne. Koordynatorzy Projektu a Paulo dostrzegają ten problem i chcą rozwinąć swoją działalność również pod kątem szerszego wsparcia dla tych, którzy opiekują się seniorami.
Obecność w projekcie ludzi, którzy są gotowi rozmawiać o problemach, pomaga ułożyć sobie w głowie emocje, jakie pojawiają się w trudnych chwilach – niewątpliwie jedną z nich jest śmierć podopiecznego. Dla niektórych wolontariuszy to był moment uświadomienia sobie, jak bardzo zżyli się z osobą, którą odwiedzali lub refleksji, czy tak naprawdę mogą przeżywać żałobę nie po członku rodziny, a kimś teoretycznie obcym. Świadomość kruchości życia pomaga im też nabrać sił do dalszych działań, bo nigdy nie wiadomo, czy to spotkanie nie będzie ostatnim.
„Wydaje mi się, że świadomość tego, że ludzie odchodzą, jest miarą dorosłości – godzimy się z tym, co nieuniknione.” – Łukasz Piasecki, wolontariusz
Podczas naszych rozmów pojawiły się rozmyślania o tym, że w dzisiejszym świecie mało się mówi o śmierci i osobach starszych. Najlepiej, aby ich odejście było szybkie i łatwe. Wolontariusze Projektu a Paulo chcą przełamać tabu i pokazać, że to coś naturalnego. Fakt, że ktoś słabnie, nie oznacza, że jest gorszy – „W tej starości odkrywamy godność ludzi.”, jak powiedział mi jeden z członków projektu, Łukasz.
Młodzi ludzie nie myślą o tym, natomiast dla seniorów ich własna śmierć jest czymś bliskim i realnym, chcą więc czasami o tym porozmawiać z wolontariuszami. Moi rozmówcy przyznali, że nieraz sprawiało im to trudności, ale wtedy z pomocą przychodziła im ich wspólnota. Teraz wiedzą, że nie ma co zaprzeczać, a raczej należy zgodzić się z tym, że życie bywa trudne, że doskwierające im choroby i samotność wywołują ból – podobnie jak tęsknota za członkami rodziny, którzy już odeszli. To da tym osobom poczucie zrozumienia. Wolontariusze podkreślają równocześnie, że będą im towarzyszyć w tym życiu tak długo, jak tylko będą mogli.
Przebij śnieg, czyli budowanie relacji
Każdy wolontariusz, z którym rozmawiałam, opowiadał o swojej relacji z podopiecznym. I każda ta opowieść była inna. Początki nawiązywania wzajemnego porozumienia także bywały różne, ale, jak podkreślali członkowie projektu, najważniejsza jest chęć i otwartość na to, czego potrzebuje druga osoba.
„Przy pierwszej wizycie u podopiecznej byłam pod wrażeniem, że radość dawały jej zwierzęta, kwiaty, ulubione programy w telewizji. Nie miała podejścia: »tylko to mi zostało« – ona cieszyła się, że aż tyle ma.” – Karolina Jasnosz, wolontariuszka
„Widzę rozwój relacji u wolontariuszy, którzy odwiedzają seniorów już kilka lat. Ja jestem na początku tej drogi i to mi pokazuje, że nawiązanie tej nici porozumienia wymaga czasu. Ale to jak z poznawaniem każdego nowego człowieka – jeśli tylko po twojej stronie jest chęć, to może wyjść coś pięknego.” – Krzysztof Stysiek, wolontariusz
Trudności w codziennych czynnościach wiąże się z poczuciem utraty niezależności przez osoby starsze. Niektórzy z nich nie czują się jednak komfortowo prosząc innych nawet o drobne przysługi. Doskonale rozumie to Pani Wanda, jedna z podopiecznych Projektu a Paulo, z którą również rozmawiałam. Ogromne znaczenie ma dla niej nastawienie młodych ludzi. Jeśli sami okazują chęć pomocy, zwłaszcza obcej dla siebie osobie, dostrzega w nich dużo dobra.
„To są tak dobrzy ludzie... O co ich nie poproszę, oni zrobią. Widać, że z chęcią posiedzą, porozmawiają. To są moje dzieci, proszę tak napisać.” – Pani Wanda
Każdy z nas jest jednak tylko człowiekiem i zdarzają się mu trudniejsze chwile. Wolontariusze podkreślają, jak istotne jest zrozumienie drugiej osoby. Bywają dni, kiedy przychodzą do podopiecznych pełni radości, podczas gdy ci akurat mają gorszy dzień lub mocniej doskwierają im choroby. Wtedy uczą się, jak okazać wsparcie seniorowi i nieco wyhamować własną energię, by móc odpowiednio spojrzeć na jego potrzeby. Każdy z moich rozmówców zwracał uwagę, że najpiękniejsza jest właśnie miłość do drugiego człowieka pomimo różnic w charakterach lub pewnych przyzwyczajeń. Nawyki, jakie niekiedy mają podopieczni, dają im pewne poczucie stabilności, ale wynikają też z czysto praktycznych powodów – przy trudnościach z poruszaniem się bardzo ważne jest dla nich między innymi, aby zawsze wiedzieć, gdzie leżą potrzebne im przedmioty i być w stanie po nie sięgnąć. Podczas naszych rozmów wolontariusze z uśmiechem przytaczali niektóre z przyzwyczajeń swoich podopiecznych, pokazując, jak dobrze udało im się ich poznać.
„Jeśli coś kupić mojemu podopiecznemu, to lepiej owoce. Ale jak owoce, to lepiej miękkie. Musi być więc miękka odmiana jabłek (nawet nie wiedziałem, że taka istnieje). Lepiej też banany, mandarynki, ale twarde orzechy – nie, nie, nie. Słodycze lubi, ale generalnie nie może, więc prosi, żeby mu nie kupować, ale andruty są spoko. Tylko najlepiej, żeby były bez cukru (ale woli z cukrem).” – Krzysztof Stysiek, wolontariusz
Warto też zaznaczyć, że nikt nie oczekuje od wolontariuszy budowania relacji niemal na zasadzie babcia-wnuczek. Niektóre faktycznie takie się stają, ale inne bywają bardziej zachowawcze i żadna z nich nie jest gorsza lub lepsza. Aby obie strony mogły poczuć się swobodnie w swoim towarzystwie, bardzo ważna jest regularność spotkań, co pozwala z czasem na otwarcie się na drugiego człowieka. Wtedy na przykład seniorzy chętniej dzielą się wspomnieniami ze swojego życia.
„Myślę, że opowiadanie nam o swojej przeszłości to dla nich swoisty pomnik; nadzieja, że ktoś jeszcze będzie ich pamiętał.” – Karolina Jasnosz, wolontariuszka
„Przy pierwszej wizycie u podopiecznej byłam pod wrażeniem, że radość dawały jej zwierzęta, kwiaty, ulubione programy w telewizji. Nie miała podejścia: »tylko to mi zostało« – ona cieszyła się, że aż tyle ma.” – Karolina Jasnosz, wolontariuszka
„Widzę rozwój relacji u wolontariuszy, którzy odwiedzają seniorów już kilka lat. Ja jestem na początku tej drogi i to mi pokazuje, że nawiązanie tej nici porozumienia wymaga czasu. Ale to jak z poznawaniem każdego nowego człowieka – jeśli tylko po twojej stronie jest chęć, to może wyjść coś pięknego.” – Krzysztof Stysiek, wolontariusz
Trudności w codziennych czynnościach wiąże się z poczuciem utraty niezależności przez osoby starsze. Niektórzy z nich nie czują się jednak komfortowo prosząc innych nawet o drobne przysługi. Doskonale rozumie to Pani Wanda, jedna z podopiecznych Projektu a Paulo, z którą również rozmawiałam. Ogromne znaczenie ma dla niej nastawienie młodych ludzi. Jeśli sami okazują chęć pomocy, zwłaszcza obcej dla siebie osobie, dostrzega w nich dużo dobra.
„To są tak dobrzy ludzie... O co ich nie poproszę, oni zrobią. Widać, że z chęcią posiedzą, porozmawiają. To są moje dzieci, proszę tak napisać.” – Pani Wanda
Każdy z nas jest jednak tylko człowiekiem i zdarzają się mu trudniejsze chwile. Wolontariusze podkreślają, jak istotne jest zrozumienie drugiej osoby. Bywają dni, kiedy przychodzą do podopiecznych pełni radości, podczas gdy ci akurat mają gorszy dzień lub mocniej doskwierają im choroby. Wtedy uczą się, jak okazać wsparcie seniorowi i nieco wyhamować własną energię, by móc odpowiednio spojrzeć na jego potrzeby. Każdy z moich rozmówców zwracał uwagę, że najpiękniejsza jest właśnie miłość do drugiego człowieka pomimo różnic w charakterach lub pewnych przyzwyczajeń. Nawyki, jakie niekiedy mają podopieczni, dają im pewne poczucie stabilności, ale wynikają też z czysto praktycznych powodów – przy trudnościach z poruszaniem się bardzo ważne jest dla nich między innymi, aby zawsze wiedzieć, gdzie leżą potrzebne im przedmioty i być w stanie po nie sięgnąć. Podczas naszych rozmów wolontariusze z uśmiechem przytaczali niektóre z przyzwyczajeń swoich podopiecznych, pokazując, jak dobrze udało im się ich poznać.
„Jeśli coś kupić mojemu podopiecznemu, to lepiej owoce. Ale jak owoce, to lepiej miękkie. Musi być więc miękka odmiana jabłek (nawet nie wiedziałem, że taka istnieje). Lepiej też banany, mandarynki, ale twarde orzechy – nie, nie, nie. Słodycze lubi, ale generalnie nie może, więc prosi, żeby mu nie kupować, ale andruty są spoko. Tylko najlepiej, żeby były bez cukru (ale woli z cukrem).” – Krzysztof Stysiek, wolontariusz
Warto też zaznaczyć, że nikt nie oczekuje od wolontariuszy budowania relacji niemal na zasadzie babcia-wnuczek. Niektóre faktycznie takie się stają, ale inne bywają bardziej zachowawcze i żadna z nich nie jest gorsza lub lepsza. Aby obie strony mogły poczuć się swobodnie w swoim towarzystwie, bardzo ważna jest regularność spotkań, co pozwala z czasem na otwarcie się na drugiego człowieka. Wtedy na przykład seniorzy chętniej dzielą się wspomnieniami ze swojego życia.
„Myślę, że opowiadanie nam o swojej przeszłości to dla nich swoisty pomnik; nadzieja, że ktoś jeszcze będzie ich pamiętał.” – Karolina Jasnosz, wolontariuszka
Dając, możemy dużo zyskać
Wszyscy moi rozmówcy zgodzili się, że wolontariat to nie działanie w jedną stronę. Każdy może wynieść z tego mnóstwo dobra i nauczyć się spoglądać na świat inaczej niż do tej pory. Budowanie relacji z podopiecznymi pozwala na rozwój wielu cech i umiejętności. Młodzi ludzie lepiej gospodarują swoim czasem oraz widzą, jak ważna jest odpowiedzialność i regularność spotkań ze starszymi. Dostrzegają problemy, z jakimi się zmagają, a także uczą się zdrowego przeżywania żałoby. Pierwsze zetknięcie z wolontariatem jest też szansą na zauważenie własnych babć i dziadków i zapewnienie im odpowiedniej opieki. Ksiądz Piotr podkreślił, że doświadczenie zdobyte w Projekcie a Paulo sprawia, że młode pokolenie staje się silniejsze psychicznie, co jest „rewelacyjną wiadomością w dzisiejszych czasach.”. Podczas rozmowy doszliśmy do wniosku, że czasami przeżywamy nasze życie w niewłaściwy sposób – wpadamy w lęk, zabieganie czy też samotność, nawet jeśli jesteśmy otoczeni przez ludzi i najnowsze nowinki technologii. Projekt pomaga spojrzeć inaczej, zatrzymać się na chwilę, zachęcić do przemyśleń i zmian.
Co jeszcze wymieniali wolontariusze zapytani o naukę wyniesioną z wolontariatu? Punktualność, słowność, radość z drobiazgów, dbałość o porządek, ale też patriotyzm i miłość aż po grób – o takich, mniejszych i większych doświadczeniach, opowiadali. Jedna z wolontariuszek z uśmiechem opisywała starsze panie starannie dobierające ubiór czy fryzurę przed spotkaniem w klubie seniora, wskazując na ich zaangażowanie, by wyglądać schludnie przed każdym wyjściem z mieszkania.
„Pomaganie starszym uczy cierpliwości, akceptacji przyzwyczajeń innych osób, ale też otwiera głowę na myślenie o przeżywaniu własnego życia i starości, która każdego z nas czeka.” – Karolina Jasnosz, wolontariuszka
Pani Wanda, podopieczna projektu, uważa z kolei, że to ona uczy się od młodych ludzi. Lubi rozmawiać z wolontariuszami i słuchać ich opowieści. Pamięta dobrze, gdzie mieszkają czy jak spędzili ferie. Interesuje się nimi, martwi się, czy studia idą im bez problemów i przypomina, że czasem powinni się pouczyć.
Wolontariusze mogą wnieść w życie seniorów nieco radości i nadziei, że na świecie są wciąż dobrzy ludzie chętni do pomocy. Często okazuje się, że rzeczy, które wydawały się im niemożliwe, są zrobione, bo młodzi znają wiele nowych rozwiązań i potrafią sobie poradzić z wieloma niespodziewanymi sytuacjami. Niektórzy tłumaczą swoim podopiecznym, jak obsługiwać Facebooka, inni wnoszą spontaniczność w ich rutynę dnia, proponując spacer czy wyjście na lody w styczniu.
Co jeszcze wymieniali wolontariusze zapytani o naukę wyniesioną z wolontariatu? Punktualność, słowność, radość z drobiazgów, dbałość o porządek, ale też patriotyzm i miłość aż po grób – o takich, mniejszych i większych doświadczeniach, opowiadali. Jedna z wolontariuszek z uśmiechem opisywała starsze panie starannie dobierające ubiór czy fryzurę przed spotkaniem w klubie seniora, wskazując na ich zaangażowanie, by wyglądać schludnie przed każdym wyjściem z mieszkania.
„Pomaganie starszym uczy cierpliwości, akceptacji przyzwyczajeń innych osób, ale też otwiera głowę na myślenie o przeżywaniu własnego życia i starości, która każdego z nas czeka.” – Karolina Jasnosz, wolontariuszka
Pani Wanda, podopieczna projektu, uważa z kolei, że to ona uczy się od młodych ludzi. Lubi rozmawiać z wolontariuszami i słuchać ich opowieści. Pamięta dobrze, gdzie mieszkają czy jak spędzili ferie. Interesuje się nimi, martwi się, czy studia idą im bez problemów i przypomina, że czasem powinni się pouczyć.
Wolontariusze mogą wnieść w życie seniorów nieco radości i nadziei, że na świecie są wciąż dobrzy ludzie chętni do pomocy. Często okazuje się, że rzeczy, które wydawały się im niemożliwe, są zrobione, bo młodzi znają wiele nowych rozwiązań i potrafią sobie poradzić z wieloma niespodziewanymi sytuacjami. Niektórzy tłumaczą swoim podopiecznym, jak obsługiwać Facebooka, inni wnoszą spontaniczność w ich rutynę dnia, proponując spacer czy wyjście na lody w styczniu.
Za dużo tracimy, bojąc się
Działalność w wolontariacie potrafi dać lekcje życia, ale też mnóstwo pięknych momentów. Wdzięczność od podopiecznych potrafi osłodzić trudy, przez jakie niekiedy trzeba przejść. Wzruszenie na ich twarzach, gdy okaże się im odrobinę serca, zawsze jest wyjątkową chwilą dla młodych ludzi, zwłaszcza że, paradoksalnie, w samotności niełatwo jest otworzyć się na drugiego człowieka. Wolontariusze z czułością mówią o sytuacjach, gdy seniorzy pamiętają, kiedy mają obronę pracy inżynierskiej, by zadzwonić z gratulacjami lub kiedy ich podopieczny sam zaprasza ich na kawę i ciasto podczas spaceru. Dla wielu pięknym wspomnieniem są też chwile wspólnego śmiechu i żartów.
„Gdy przychodziłam, zastawałam już otwarte drzwi i uśmiechniętą panią, która mówiła, że cały dzień na mnie czekała.” – Bogusia Socha, wolontariuszka
Większość wolontariuszy przychodziła na pierwsze spotkania projektu z pewnymi wyobrażeniami i obawami, które szybko zostały rozwiane. Warto podkreślić, że żadna chętna osoba nie jest rzucana od razu na głęboką wodę – każdy ma czas, aby przekonać się, czy ta forma pomagania innym jest dla niego odpowiednia. Wsparcie ze strony wspólnoty pomaga uporać się z trudnościami, nawet jeśli wymagają one chwili oddechu i przerwy w działaniu. Jeden z moich rozmówców dołączył jednak do projektu całkowicie spontanicznie, dzięki czemu nie miał oczekiwań i wszystko, co go tam spotyka, przyjmuje z całkowitą otwartością.
„To jak wypłynięcie na morze bez wiedzy, co cię spotka i cieszenie się tym nieznanym.” – Łukasz Piasecki, wolontariusz
Projekt a Paulo jest cały czas otwarty na nowych wolontariuszy – zarówno tych do odwiedzin osób starszych, jak i chętnych do pomocy w inny sposób. Ich działalność się rozrasta, chcą zapewnić opiekę jeszcze większej liczbie potrzebujących, dlatego w ich sercach zaczyna kiełkować pomysł budowy hospicjum. Wspomniane już wcześniej szkolenia dla osób czy organizacji zewnętrznych również są ważnym punktem rozwoju projektu, podobnie jak nagłośnienie problemu braku wsparcia dla osób opiekujących się seniorami czy chorymi. Tutaj też planowana jest pomoc, aby każdy w takiej sytuacji mógł zatroszczyć się o swoje samopoczucie, liczyć na wysłuchanie czy wzajemną pomoc po to, żeby wysiłek i odpowiedzialność w opiekowaniu się potrzebującymi nie prowadziły do uszczerbku nie tylko na zdrowiu fizycznym, ale też kondycji psychicznej.
Wszystkie te działania wolontariusze chcą pokazywać światu, aby przekonać się, czy ma to sens. Dlatego poszukują również chętnych z umiejętnościami montażu filmów jak i osób, które odpowiednio przekażą treści w mediach społecznościowych.
Sposobów na dołożenie swojej cegiełki w pomocy osobom starszym jest więc bardzo dużo. Koordynatorzy projektu i jego wolontariusze zachęcają, aby dać nieco swojego ciepła innym, bo, jak często się mawia, „miłość to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli.”
„Gdy przychodziłam, zastawałam już otwarte drzwi i uśmiechniętą panią, która mówiła, że cały dzień na mnie czekała.” – Bogusia Socha, wolontariuszka
Większość wolontariuszy przychodziła na pierwsze spotkania projektu z pewnymi wyobrażeniami i obawami, które szybko zostały rozwiane. Warto podkreślić, że żadna chętna osoba nie jest rzucana od razu na głęboką wodę – każdy ma czas, aby przekonać się, czy ta forma pomagania innym jest dla niego odpowiednia. Wsparcie ze strony wspólnoty pomaga uporać się z trudnościami, nawet jeśli wymagają one chwili oddechu i przerwy w działaniu. Jeden z moich rozmówców dołączył jednak do projektu całkowicie spontanicznie, dzięki czemu nie miał oczekiwań i wszystko, co go tam spotyka, przyjmuje z całkowitą otwartością.
„To jak wypłynięcie na morze bez wiedzy, co cię spotka i cieszenie się tym nieznanym.” – Łukasz Piasecki, wolontariusz
Projekt a Paulo jest cały czas otwarty na nowych wolontariuszy – zarówno tych do odwiedzin osób starszych, jak i chętnych do pomocy w inny sposób. Ich działalność się rozrasta, chcą zapewnić opiekę jeszcze większej liczbie potrzebujących, dlatego w ich sercach zaczyna kiełkować pomysł budowy hospicjum. Wspomniane już wcześniej szkolenia dla osób czy organizacji zewnętrznych również są ważnym punktem rozwoju projektu, podobnie jak nagłośnienie problemu braku wsparcia dla osób opiekujących się seniorami czy chorymi. Tutaj też planowana jest pomoc, aby każdy w takiej sytuacji mógł zatroszczyć się o swoje samopoczucie, liczyć na wysłuchanie czy wzajemną pomoc po to, żeby wysiłek i odpowiedzialność w opiekowaniu się potrzebującymi nie prowadziły do uszczerbku nie tylko na zdrowiu fizycznym, ale też kondycji psychicznej.
Wszystkie te działania wolontariusze chcą pokazywać światu, aby przekonać się, czy ma to sens. Dlatego poszukują również chętnych z umiejętnościami montażu filmów jak i osób, które odpowiednio przekażą treści w mediach społecznościowych.
Sposobów na dołożenie swojej cegiełki w pomocy osobom starszym jest więc bardzo dużo. Koordynatorzy projektu i jego wolontariusze zachęcają, aby dać nieco swojego ciepła innym, bo, jak często się mawia, „miłość to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli.”
1 Szerszy życiorys św. Wincentego a Paulo znajduje się na stronie https://misjonarze.pl/swieci-i-blogoslawieni/sw-wincenty-a-paulo/
2 CM – skrót Zgromadzenia Misji św. Wincentego a Paulo (od łac. Congregatio Missionis)
2 CM – skrót Zgromadzenia Misji św. Wincentego a Paulo (od łac. Congregatio Missionis)
Zdjęcia: Monika Zarębska