Wróciłem tylko na sekundę,
bo zapomniałem powiedzieć „do zobaczenia”;
zobaczyć wasze twarze
i przypomnieć w jakiej konfiguracji
siedzieliśmy przy stole.
I, o mój Boże,
jak mi z wami było dobrze.
Rozkwitłem jeszcze przed marcem –
przedpremiera pierwszego dnia wiosny.
Rozkwitłem i będę kwiatem.
Ze mnie czereśnia zaowocuje,
brzoskwinia, jabłko,
bo wy mi wiekowym sadem,
który przez pokolenia był przekazywany
ze zmęczonych rąk do młodych rąk.
I, o mój Boże,
jak mi z wami było dobrze.
Każdy śpiewał piosenki po swojemu –
te które pokazali nam rodzice –
ale nikogo to nie obchodziło.
bo zapomniałem powiedzieć „do zobaczenia”;
zobaczyć wasze twarze
i przypomnieć w jakiej konfiguracji
siedzieliśmy przy stole.
I, o mój Boże,
jak mi z wami było dobrze.
Rozkwitłem jeszcze przed marcem –
przedpremiera pierwszego dnia wiosny.
Rozkwitłem i będę kwiatem.
Ze mnie czereśnia zaowocuje,
brzoskwinia, jabłko,
bo wy mi wiekowym sadem,
który przez pokolenia był przekazywany
ze zmęczonych rąk do młodych rąk.
I, o mój Boże,
jak mi z wami było dobrze.
Każdy śpiewał piosenki po swojemu –
te które pokazali nam rodzice –
ale nikogo to nie obchodziło.
To gdzie kto śpi:
czy to łóżko, czy to podłoga –
to nie obchodziło nikogo.
Każdy przyjmował to, co miał.
Ja doprawdy kocham młodość.
Ze mnie zaowocuje śliwka,
morela, gruszka
i egzystencja przyjmie ten owoc do ust,
by słodyczy zaznać chwili,
jakiej doznałem z wami ja.
W stosunku do wychowania – młodociany bunt.
O mój Boże –
jak mi z wami wszystkimi było dobrze...
Do zobaczenia!
czy to łóżko, czy to podłoga –
to nie obchodziło nikogo.
Każdy przyjmował to, co miał.
Ja doprawdy kocham młodość.
Ze mnie zaowocuje śliwka,
morela, gruszka
i egzystencja przyjmie ten owoc do ust,
by słodyczy zaznać chwili,
jakiej doznałem z wami ja.
W stosunku do wychowania – młodociany bunt.
O mój Boże –
jak mi z wami wszystkimi było dobrze...
Do zobaczenia!
Grafika: Aleksandra Kwaśniewicz