Kwartalnik | Korzenie

ANTROPOCENtryczni

XXI wiek to okres dynamicznych zmian zachodzących niemal na każdym polu ludzkiej aktywności. Ogromnym przeobrażeniom uległa kultura, sztuka, społeczeństwo, a także środowisko naturalne. Żyjemy w czasach wielkiego przyspieszenia, w których człowiek odgrywa nadrzędną rolę i realnie wpływa na to, w jaki sposób będą o nas mówić przyszłe pokolenia. Oczywiście każde kolejne pokolenie uczy się o swoich przodkach, dziś zdobywamy wiedzę o tym, jak żyli ludzie w poprzednich epokach, jakie mieli zwyczaje, co po sobie zostawili. Żyjąc jednak tu i teraz, nie zastanawiamy się nad tym, czego za kilkanaście lub kilkaset lat będą uczyć się o nas. Warto przy tej okazji zastanowić się, jakie świadectwo zostawimy po sobie my, ludzie XXI wieku.

Odstawiając nieco filozoficzny ton na bok, należy powiedzieć wprost, co jest głównym tematem rozważań, które czytasz. Otóż najpierw zastanów się, czy mówi ci coś słowo antropocen? Brzmi trochę jak robot, jednak antropocen nie jest robotem. Jest to nieoficjalna nazwa epoki geologicznej, w której żyjemy Epoki, w której człowiek ma znaczący wpływ na środowisko naturalne. Wraz z uprzemysłowieniem stopniowo wyszliśmy z epoki holocenu i szturmem, w brawurowym tempie zmieniliśmy naszą planetę w tykającą bombę klimatyczną. Wzrost gospodarczy w połowie XX wieku, zwiększająca się liczba ludności, nadmierna eksploatacja zasobów naturalnych pozostawiły po sobie trwały ślad. Z tego też powodu od blisko 20 lat trwa debata na temat nowej epoki geologicznej w dziejach ludzkości, której cechą charakterystyczną jest znaczny wpływ człowieka na degradację środowiska.

Mimo żywego zainteresowania w dyskursie naukowym tą kwestią okazuje się, że oficjalne ustalenie nowej epoki geologicznej o nazwie ,,antropocen” to niezwykle skomplikowany proces. Należy bowiem wyznaczyć jej początek, co stanowi punkt sporny wśród naukowców, ponieważ wymienia się trzy daty kiedy wyraźnie została zachwiana równowaga środowiska. Należy również wyznaczyć  stratotyp  lub stratygraficzny  punkt  odniesienia charakteryzujący ten okres - tu również pojawia się problem, czy wziąć pod uwagę pewne konkretne wydarzenia, czy potraktować tę kwestię bardziej kompleksowo i spojrzeć na ogólny całokształt działań człowieka. Problemy natury ,,formalnej” nie stanęły jednak na przeszkodzie temu, by pojęcie antropocenu przyjęło się w dyskursie naukowym. Mówiąc o nim, czy też pisząc, znaczna część świata naukowego wie dokładnie, o co chodzi.

Antropocen stworzył również swego rodzaju pomost między naukami humanistycznymi, społecznymi i przyrodniczymi. Na gruncie tych dyscyplin pojęcie to jest szeroko omawiane. W naukach przyrodniczych nie da się pominąć rozważań na temat roli człowieka, natomiast w naukach społecznych nie da się pominąć tematu, jakim jest kryzys ekologiczny wywołany jego działalnością. I choć wydaje się, że geologia i socjologia to dwa odległe światy, to okazuje się, że nawet one mają pewną część wspólną. Znakiem naszych czasów jest jednak to, że w pewnych kwestiach potrafimy znaleźć wspólny język tylko i wyłącznie w obliczu poważnych problemów.

Szybko uświadomiliśmy sobie, że nasze myślenie o tym, że w dobie XXI za sprawą nowoczesnych technologii możemy kontrolować cały świat, jest błędne. Choć niektórzy uparcie bagatelizują problem, bowiem zderzenie z prawdą mogłoby być bolesne niczym ostre starcie ze ścianą, to faktem jest, iż żyjąc w przekonaniu, że mamy nad wszystkim kontrolę coraz bardziej ją traciliśmy. Świat stał się jeszcze bardziej niestabilny a zjawiska klimatyczne nieprzewidywalne. Zjawiska te można wymieniać i pisać o nich w nieskończność, jednak sądze, iż większości z nas ta lekcja jest zbędna. Bardziej nurtuje nas bowiem pytanie dlaczego mając świadomość, że ludzkiej egzystencji grozi niebezpieczeństwo, tak niewiele podejmuje się działań, by tej sytuacji zapobiec. Mimo że nasze prywatne nawyki czy też akcje ekologiczne promowane w naszych społecznościach rosną w siłę, to nadal pozostaje wrażenie, że wśród decydentów panuje stagnacja i swego rodzaju denializm, będący zaprzeczeniem faktycznego stanu rzeczy.

Wiele z nas żyjąc tu i teraz, nie myśli o tym, co się wydarzy za 30 lat, jest to dla nas odległa perspektywa. Jednak możemy przypuszczać, że naszym dzieciom nie będzie obojętne to, w jakim świecie przyjdzie im funkcjonować. Wielu z nas zapewne również nie słyszało o antropocenie a mimo to doświadczyło jego skutków w postaci wahań temperatury czy też podczas ekstremalnych sytuacji takich jak powodzie, czy wichury. To co charakterystyczne dla antropocenu to to, że nic nie jest naturalne, bowiem na wszelkie zjawiska, które zachodzą w środowisku naturalnym, swe piętno odcisnęła działalność człowieka. Będąc u progu XXI wieku, ludzkość pokładała ogromne nadzieje w to, że w nowym stuleciu życie stanie się swoistą utopią, w której będziemy mieć jeszcze więcej wolnego czasu, a nowe technologie rozwiążą wszystkie nasze problemy. Tak się jednak nie stało. Wkroczyliśmy w epokę pełną ryzyka oraz niebezpieczeństw związanych z terroryzmem, zagrożeniami jądrowym, katastrofą klimatyczną, a także kryzysami finansowymi. Doskonale opisuje te wszystkie zjawiska niemiecki socjolog Ulrich Beck w dwóch wydaniach swojej książki pt.,,Społeczeństwo ryzyka”, w której rozprawia na temat wszystkich problemów, z jakimi przyszło nam się dziś mierzyć.

Nieodwracalność, nierekompelsowalność oraz niekalkulowalność zagrożeń to główne cechy społeczeństwa ryzyka i zarazem epoki antropocenu. Przekazujemy przyszłym pokoleniem tykającą bombę. Mówi się, że to najwyższy czas na gruntowny rachunek sumienia i ostatni moment, by zawrócić na dobre tory. To od tego jakie decyzje dziś podejmiemy, będzie zależeć to, w jaki sposób będą nas postrzegać przyszłe pokolenia. Czy uda nam się ustanowić nowy ład klimatyczny? Stoimy przed wielkim wyzwaniem, jednak wszystko jest jeszcze w naszych rękach.