zjedli nam gofry | kwartalnik

Przepis na gofry

Galimatias
Witaj, jeśli nie wiesz, co tu robisz, nic nie szkodzi. Większość z nas też dostała się tu jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności. Rozgość się, możesz usiąść przy stole, albo na stole, albo jak wolisz stać, to stój. Skoro już tu jesteś, równie dobrze możemy zrobić coś wspólnie. Pomysłów jest dużo, trochę ogranicza nas przestrzeń, ale tym też nie do końca musisz się przejmować. Słyszeliśmy, że niektórzy ludzie, nawet jeśli trafiają na początku tutaj, potem przemieszczają się do pozostałych części domu. Podobno są tam inne książki niż tylko kucharskie. Wiemy na pewno, że gdzieś przebywa duży pies, ale spokojnie, jest łagodny i nie gryzie. Krążą też pogłoski, że na podwórku obok garażu stoi basen. Możemy potem spróbować wydostać się z kuchni, na razie jest tu całkiem przyjemnie. Masz ochotę na gofry? Właśnie mieliśmy robić, przyłącz się do nas, im nas więcej, tym weselej. To idealny sposób na spędzenie poranka. Ostatnio przepis znaleźliśmy w jednym z tamtych zeszytów na parapecie, chyba w tym grubym zielonym, możesz podać? Tak, w tym, dziękujemy. Zobaczmy, potrzebujemy mąki, cukru, jajek, oleju i mleka.

Zacznijmy od jajek, są takie ładne, jasnobeżowe i białe. Dotknij, skorupka z daleka wygląda na gładką, a jest chropowata. Trzeba najpierw umyć, nigdy nie wiadomo, jakie bakterie żyją na skorupce. Zrobisz to? Tam jest zlew. Uwaga, rzucamy! Łap, bo się zbiją! Jedno, drugie! Uwaga, trzecie! Ups, przepraszamy, źle wymierzyliśmy. I tak potrzebne nam tylko dwa. Nie, nie sprzątaj, zrobimy to później, nie wiadomo co się jeszcze pobrudzi. Daj te jajka, wbij je starannie do miski. Jak przyjemnie pękają. Jedno, drugie, ładna skorupka do kosza.

Co dalej? „Do jajek dodaj 1 i 1/3 szklanki mleka i pół szklanki oleju”. Zawsze się zastanawiamy, jak to się dzieje, że takie niedobre same w sobie rzeczy jak olej, trzeba dodać do ciasta, żeby wyszło odpowiednio. Kuchenne hokus-pokus. Dobra, lej tego oleju, tylko nie za dużo! Bardzo dobrze, teraz mleko. Musimy zostawić trochę do kawy. Co, nie pijesz kawy? Jak to jesteś tylko dzieckiem? Nie martw się, do momentu jak skończymy, nie będzie już dla ciebie przeciwwskazań do picia. Aj, mleka wyszło chyba trochę za dużo. Trudno, najwyżej damy więcej mąki.

Teraz suche składniki. Syp do nowej miski. Półtorej szklanki mąki i półtorej łyżeczki proszku do pieczenia. Z proszkiem nie przesadź, nie chcemy za bardzo wyrosnąć. Dobrze. W przepisie są dwie łyżeczki cukru i łyżka cukru waniliowego, ale my damy pięć łyżek, a wszystkie pełne cukru waniliowego. Lubimy słodkie i lubimy wanilię.

Co dalej? Na dole strony jest jeszcze jakiś dopisek, ale nie bardzo widać. Spróbujesz odczytać? Nie, my też nie wiemy. Trudno, miejmy nadzieję, że wyjdą i tak. My też pieczemy gofry pierwszy raz.
Już ci się nie chce? Zostań, już niedługo. Łączymy wszystkie składniki, wymieszaj dokładnie. Zobacz, nawet z dodatkowym mlekiem konsystencja wyszła idealna. Możesz spróbować palcem. Dobre, co? Poczekaj, aż je upieczemy, posmarujemy śmietaną i posypiemy owocami.

Gofrownica gorąca, można się sparzyć. Wlewamy porcję i dokładnie rozprowadzamy łyżką. Albo nożem. Raczej nie używaj do tego palców – pamiętaj, gofrownica jest gorąca. Musimy teraz poczekać, aż się upieką. Możesz nam w tym czasie trochę poopowiadać o sobie. Jakie masz plany na przyszłość? Co najbardziej lubisz jeść? Kim są Twoi przyjaciele? O czym myślisz przed zaśnięciem? O, czujesz? Już pachnie, ale będą dobre. Śmietanę ubiliśmy wcześniej, wystarczy pokroić truskawki i zaparzyć kawę. Napijesz się? Widzisz, wiedzieliśmy, że tak będzie. Możesz zabrać sobie filiżankę z kredensu.

Wyjmij gofry i połóż na kratce. Niech chwilę ostygną. I chodź tutaj, trzymaj nóż, krój owoce. Obojętnie, najlepiej na małą kostkę. To było przyjemne, prawda? Całe to gotowanie. Zrobiliśmy trochę bałaganu, ale posprzątamy później. Słodzisz kawę? My słodzimy. Korzystamy z okazji, nie zawsze jest cukier. Dobrze, wszystko gotowe. Herbata, mleko, owoce. Podaj gofry z parapetu.

Co? Co znaczy, że nie ma? Gdzie leżały? Jakby były wcześniej, byłyby nadal! Wypieki nie znikają same z siebie! Może wcale ich nie piekliśmy? Jak dobrze się zastanowić, my wcale nie jesteśmy tacy pewni. Kiedyś piekliśmy gofry na pewno, ale czy to było dzisiaj, czy wczoraj, czy rok temu, nie wiemy! Bałagan w kuchni, jakby rzeczywiście ktoś tu gotował. Zobacz, na podłodze leży rozbite jajko, dlaczego nikt nie posprzątał od razu? Okropnie nas denerwuje takie niechlujstwo! Czyżby był tu ktoś obcy? Może to TY! Nie znaliśmy się przecież wcześniej! Jak brzmiało twoje imię? Mówisz, że to nie ty, że przecież cały czas byliśmy razem, że przecież to twoje ręce pokroiły truskawki. O jakich truskawkach mówisz? Wieki nie próbowaliśmy już truskawek! Miały być gofry z cukrem pudrem i brzoskwiniami, ale nie ma ani cukru pudru, ani brzoskwiń, ani gofrów! Jak to, o co te nerwy? Ty się uspokój! Co mamy według ciebie zrobić? Nie upieczemy drugiej porcji, ostatnie jajko się zbiło, nie starczy mleka, może też braknąć cukru, a bez cukru to w ogóle nie ma sensu brać się za nic. Nawet jakbyśmy mieli składniki, to nie starczy czasu. Zobacz, która godzina! Już nie będzie gofrów. Trudno. Posprzątaj okruszki i resztę, zmywarka chyba się zepsuła, więc naczynia musisz pomyć ręcznie.