dwie jaskółki | kwartalnik

Czy wystarczy tylko spojrzeć w górę?

Wiosna. Dłuższe, cieplejsze dni, prawdopodobnie więcej ochoty, okazji oraz motywacji do wychodzenia z domu, odżywająca po zimie przyroda, którą możemy się codziennie cieszyć… Czy na pewno? Wydaje się, że niedługo możemy mieć problem z docenieniem tego, co daje nam Matka Natura, mając na uwadze grożącą ludzkości katastrofę klimatyczną. Chociaż premiera filmu ,,Nie patrz w górę” miała miejsce już jakiś czas temu, bo pod koniec 2021 roku, przedstawiona tam problematyka wciąż jak najbardziej jest aktualna (o ile nawet nie coraz bardziej).

Podczas premiery filmu na Netflixie, w Krakowie na wiatach przystanków zauważyłam wyjątkowe reklamy, promujące produkcję reżyserii Adama McKay’a. Plakaty były stosunkowo minimalistyczne, ale i tak wystarczająco przykuwały uwagę. Na biało-kremowym tle pogrubioną czcionką wielkimi literami widniało hasło-pytanie ,,a co powiesz na koniec świata?” (w artykule umieszczonym w sieci znalazłam informację, że innymi hasłami były również ,,yolo” oraz ,,było całkiem miło” [1]). Przyglądając się samemu środkowi napisu, można było ujrzeć objętą płomieniami kulę, przypominającą na pierwszy rzut oka Ziemię. Intrygujący i dość niepokojący widok.

Dla tych którzy może nie oglądali produkcji lub nie kojarzą fabuły, zacznę jednak od początku. Głównymi bohaterami filmu są doktor Randall Mindy (Leonardo DiCaprio) oraz naukowczyni Kate Dibiasky (Jennifer Lawrence), dwójka astronomów, odkrywająca ogromną kometę, która ma zderzyć się w niedalekiej przyszłości z Ziemią, powodując jej całkowite zniszczenie. W znacznej większości akcja ,,Don’t look up” skupia się na długotrwałym procesie przekonywania – przez ten specyficzny duet – społeczeństwa, a przede wszystkim polityków i mediów, że należy zająć się zagrażającą kometą.
Niebezpieczeństwo zostaje potraktowane jako niewygodna ciekawostka pokazywana w telewizji, która z czasem przeradza się w “kość niezgody” dzielącą społeczeństwo na tych patrzących i niepatrzących w górę. Prezydent Janie Orlean (Meryl Streep) woli zajmować się kampanią wyborczą, a głos i decyzyjność w sprawie oddać miliarderowi, prezesowi koncernu technologicznego. Peter Isherwell (Mark Rylance) bowiem uznaje, że misja unicestwienia komety stoi na przeszkodzie uzyskania cennych minerałów, które na niej się znajdują. Dwójka głównych bohaterów stara się więc na własną rękę szerzyć informacje o zagrożeniu…

Nie zamierzam zagłębiać się w dalszą analizę filmu pod względem scenariusza, a tym bardziej oceniać gry aktorskiej czy wykonania, ponieważ według mnie najważniejsze jest przesłanie produkcji i możliwość jej różnych interpretacji. Jednym z problemów współczesnego świata, które można podpiąć pod tematykę bagatelizowanego zagrożenia oraz bycia niewystarczająco poważnie traktowanym, jest globalne ocieplenie.

Motyw zagrażającej światu katastrofy klimatycznej pojawia się, na szczęście, w przestrzeni publicznej coraz częściej na szerszą skalę. W październiku 2021 roku został zamontowany w Polsce już drugi zegar odmierzający czas do punktu krytycznego. Maszyny odliczające co do sekundy czas do godziny zero znajdują się obecnie w Warszawie i w Krakowie. Pierwowzorem inicjatywy zegaru klimatycznego jest instalacja artystyczna Gana Golana i Andrew Boyda, która znajduje się na Union Square na Manhattanie. Kiedy taki climate clock dojdzie do zera, będzie to znak, że średnia globalna temperatura wzrosła o 1,5 stopnia Celsjusza, osiągając wspomniany wcześniej punkt krytyczny. Według wyliczeń naukowców, przy obecnym poziomie emisji CO2, za mniej niż 8 lat dojdzie do nieodwracalnych przemian w środowisku i atmosferze.

Mniej niż 8 lat… a z każdym mrugnięciem oka czas skraca się nieodwracalnie o sekundy, przeradzające się w minuty, godziny, dni, tygodnie, które nie zawsze dobrze wykorzystujemy. Możliwe, że globalna ignorancja jest nawet w stanie przyspieszyć proces ocieplenia klimatu. To nam daje jeszcze mniej czasu. Obojętność i bierność nie tylko trzyma ludzi w miejscu, ale zaczyna pogarszać sytuację. Co możemy zrobić? Sugerowałabym przynajmniej zacząć od spojrzenia w górę. Spróbować, zerknąć. Ktoś by jednak mógł zapytać, czy sama świadomość sytuacji, z którą mamy do czynienia pomoże. Czy wystarczy tylko spojrzeć w górę?

Zorientowanie się w skali powagi problemu jest już pewnym krokiem w drodze do szukania rozwiązań i wdrażania zmian. Dzięki wiedzy możemy zacząć dyskusję. Dyskusja może prowadzić do wysnucia wniosków. Wnioski mogą przerodzić się w konkretne działania jednostek. Z kolei skumulowane, grupowe działanie będzie już widoczne. Może drogą kuli śnieżnej, nasze małe kroczki przerodzą się w podejmowane i wprowadzane decyzje na większą skalę?

Wracając na koniec jeszcze do plakatu filmu – wizja palącej się Ziemi nie rzuca się wcale w oczy, kryje się zaledwie w literach napisu. Nie krzyczy, nie nalega, niczego nie oczekuje. Cierpliwie czeka, aż może zostanie zauważona. Katastrofa klimatyczna jest gdzieś w tle naszego dnia, może i nie tak widoczna, ale powoli, mimowolnie tylko odczuwalna w małych anomaliach w trakcie niektórych pór roku, zmianach środowiskowych. Ja wolałabym nie czekać, aż sytuacja będzie poważniejsza. A Ty?



Przypisy
[1] https://marketingprzykawie.pl/espresso/pomnik-w-koncu-swiata-i-plakaty-w-polskich-miastach-netflix-promuje-premiere-filmu-nie-patrz-w-gore/