„Znał już to uczucie, kryjące się za odrętwieniem i tępą rozpaczą. Świat kurczący się do surowego rdzenia rozczłonkowywanych bytów. Nazwy śladem przedmiotów odchodzące z wolna w niepamięć. Kolory. Nazwy ptaków. Jedzenie. I w końcu to, co kiedyś człowiek uważał za prawdę. Kruchsze, niżby można sądzić. Jak wiele już przepadło? Święty idiom odarty z desygnatów, a więc z własnej realności. Ubywa go, jakby był czymś usiłującym zachować ciepło. Z czasem zamigocze po raz ostatni i zgaśnie na zawsze”.
Dwójka bezimiennych bohaterów – ojciec i syn – przemierza połacie tego, co niegdyś było Stanami Zjednoczonymi, a obecnie stanowi jedynie pokryte popiołem wspomnienie minionej cywilizacji. Własne przetrwanie jest przyświecającym im celem, który w miarę niszczenia i ubytku artefaktów przeszłości staje się coraz bardziej nieuchwytny. Droga prowadzi na południe, chłód zimy bezlitośnie odlicza kolejne dni, a człowieczeństwo utraciło wypracowane wcześniej znaczenie. Słowa te wydają się lapidarnie opisywać fabułę Drogi Cormaca McCarthy’ego – postapokaliptycznej powieści, która z biegiem czasu odkrywa kolejne wyróżniające ją na tle gatunku karty i w akompaniamencie smutku, nostalgii oraz goryczy prowadzi czytelnika_czkę ku wzruszającemu finałowi.
Natura apokalipsy w utworze wymyka się klasycznym ujęciom tej tematyki, bardzo często ilustrowanej z wykorzystaniem porywającej akcji, ataków zombie, frakcji walczących o zasoby czy innych elementów dynamizujących opowieść. Rzeczywistość Drogi na ich tle jest spokojna, cicha, a wraz z tym bardziej smutna, nostalgiczna i podkreślająca wagę tego, co zostało utracone. Nie oznacza to, że w utworze brak jest wartkich segmentów, ale nie są one główną osią, wokół której zbudowano narrację.
Światotwórczo kluczowy w wielu utworach kataklizm owiany jest tajemnicą i oznakowany nieistotnością. Autor o świecie pisze przede wszystkim filozoficznie, rozpatruje konsekwencje moralne jego upadku, a istoty apokalipsy upatruje gdzieś indziej – w przedmiotach, artefaktach tracących znaczenie wskutek odcięcia od kontekstu nadającego im jakąkolwiek wartość.
Całość narracji ogniskuje się w perspektywie dwójki głównych bohaterów wspomnianych na samym początku – w konstrukcji ich portretów poszukiwać można najsilniejszego punktu Drogi. Z jednej strony zupełnie się nie wyróżniają, ale z drugiej, jak sugerował McCarthy, umieszczając w pierwszym maszynopisie notatkę „(Kierkegaard: Abraham i Isaac)”, mogą z nimi zostać skojarzone niezwykle bogate rozważania etyczne. Najlepszym tego przykładem jest jaskrawy kontrast moralny między postaciami i ich odmienne postawy w stosunku do napotykanych ocalałych. McCarthy w mistrzowski sposób potrafi także ująć emocje drzemiące w bohaterach oraz, wykorzystując formę oraz styl pisarski, stworzyć zarówno wiarygodne portrety psychologiczne postaci, jak i formować szczere, przekonujące relacje między nimi.
Bohaterowie poboczni znikają najczęściej prawie tak szybko, jak się pojawili, co jeszcze bardziej podkreśla atmosferę smutku i przejmującej samotności. Autor wykorzystuje te postaci jako punkty odniesień filozoficznych, ale poza tym obnaża za ich pośrednictwem naturę więzi społecznych świata obecnego oraz wyimaginowanej przyszłości. Wobec tego nawet rozmydlone, zaznaczone jedynie delikatnie osobowości i struktury, pełnią w całości niezwykle istotną funkcję.
Uwagę w powieści zwraca także forma i język. Krótkie wymiany zdań, niewyróżnione typograficznie dialogi składające się z pojedynczych słów i oszczędne, metodycznie zdające relację ze zdarzeń fragmenty przetykane są nostalgicznymi, poetyckimi ustępami. Umiejętność manewrowania obranymi konwencjami wypowiedzi autor pokazuje już od pierwszych stron, gdzie oniryczny ton momentalnie przechodzi w stanowczą i chłodną relację z rozgrywających się wydarzeń, aby niedługo powrócić do sentymentalnego charakteru. Ten aspekt Drogi robi wrażenie w ogólności, ale jeszcze silniej działa w momencie, gdy zastosowany w dziele styl zestawi się z innymi tekstami postapokaliptycznymi. Te często odwołują się w gruncie rzeczy do podobnych tematów i starają się przekazać nieraz zbliżone idee, jednakże większość z nich nie kładzie aż tak dużego nacisku na estetykę, która u McCarthy’ego zajmuje pozycję centralną.
Droga wydaje się zachęcająca z kilku różnych powodów, aczkolwiek niekoniecznie jest prozą uniwersalną, która znajdzie uznanie u wszystkich czytelników_czek. Chociaż ogólnie ceniona, dla niektórych może okazać się nie do końca satysfakcjonująca.
Powieść zdecydowanie przypadnie do gustu osobom, które od literatury oczekują ciekawie skonstruowanych portretów postaci oraz nietuzinkowej estetyki, a także lubią konfrontować się z rozważaniami natury filozoficznej. Znacznie różni się ona od innych tekstów McCarthy’ego, więc jeśli te z jakichś powodów zniechęciły odbiorcę_czynię do twórczości autora, Droga może być furtką do zrozumienia fenomenu pisarza przez wielu uważanego za jednego z najważniejszych amerykańskich prozaików.
Z drugiej strony, nie jest to utwór łatwy, zawiera bowiem wiele brutalnych scen i podejmuje szereg trudnych emocjonalnie problemów. Wobec tego nie stanowi naturalnie dobrego wyboru dla osób szukających niezobowiązującej rozrywki. Dla wielu mankamentem może okazać się również wspomniany wyróżnik wśród konwencji postapokaliptycznej w postaci narracji skupionej na głębi psychologicznej bohaterów. Jak zostało już wcześniej wspomniane, kataklizmowi autor nie poświęca zbyt wiele uwagi, a punkt skupienia umieszcza w reperkusjach dla istoty człowieczeństwa, więc światotwóczo czy fabularnie tekst może zostać uznany za nie do końca intrygujący lub angażujący.
Mimo możliwych do wskazania słabszych punktów, pozytywów wydaje się być dużo więcej, dlatego zdecydowanie warto sięgnąć po Drogę. W szerszej perspektywie McCarthy w zajmujący sposób konfrontuje czytelnika_czkę przede wszystkim z problemami świata współczesnego, a za fasadą skonstruowaną z podróżujących bohaterów odnaleźć możemy samych siebie.
Źródła
Dwójka bezimiennych bohaterów – ojciec i syn – przemierza połacie tego, co niegdyś było Stanami Zjednoczonymi, a obecnie stanowi jedynie pokryte popiołem wspomnienie minionej cywilizacji. Własne przetrwanie jest przyświecającym im celem, który w miarę niszczenia i ubytku artefaktów przeszłości staje się coraz bardziej nieuchwytny. Droga prowadzi na południe, chłód zimy bezlitośnie odlicza kolejne dni, a człowieczeństwo utraciło wypracowane wcześniej znaczenie. Słowa te wydają się lapidarnie opisywać fabułę Drogi Cormaca McCarthy’ego – postapokaliptycznej powieści, która z biegiem czasu odkrywa kolejne wyróżniające ją na tle gatunku karty i w akompaniamencie smutku, nostalgii oraz goryczy prowadzi czytelnika_czkę ku wzruszającemu finałowi.
Natura apokalipsy w utworze wymyka się klasycznym ujęciom tej tematyki, bardzo często ilustrowanej z wykorzystaniem porywającej akcji, ataków zombie, frakcji walczących o zasoby czy innych elementów dynamizujących opowieść. Rzeczywistość Drogi na ich tle jest spokojna, cicha, a wraz z tym bardziej smutna, nostalgiczna i podkreślająca wagę tego, co zostało utracone. Nie oznacza to, że w utworze brak jest wartkich segmentów, ale nie są one główną osią, wokół której zbudowano narrację.
Światotwórczo kluczowy w wielu utworach kataklizm owiany jest tajemnicą i oznakowany nieistotnością. Autor o świecie pisze przede wszystkim filozoficznie, rozpatruje konsekwencje moralne jego upadku, a istoty apokalipsy upatruje gdzieś indziej – w przedmiotach, artefaktach tracących znaczenie wskutek odcięcia od kontekstu nadającego im jakąkolwiek wartość.
Całość narracji ogniskuje się w perspektywie dwójki głównych bohaterów wspomnianych na samym początku – w konstrukcji ich portretów poszukiwać można najsilniejszego punktu Drogi. Z jednej strony zupełnie się nie wyróżniają, ale z drugiej, jak sugerował McCarthy, umieszczając w pierwszym maszynopisie notatkę „(Kierkegaard: Abraham i Isaac)”, mogą z nimi zostać skojarzone niezwykle bogate rozważania etyczne. Najlepszym tego przykładem jest jaskrawy kontrast moralny między postaciami i ich odmienne postawy w stosunku do napotykanych ocalałych. McCarthy w mistrzowski sposób potrafi także ująć emocje drzemiące w bohaterach oraz, wykorzystując formę oraz styl pisarski, stworzyć zarówno wiarygodne portrety psychologiczne postaci, jak i formować szczere, przekonujące relacje między nimi.
Bohaterowie poboczni znikają najczęściej prawie tak szybko, jak się pojawili, co jeszcze bardziej podkreśla atmosferę smutku i przejmującej samotności. Autor wykorzystuje te postaci jako punkty odniesień filozoficznych, ale poza tym obnaża za ich pośrednictwem naturę więzi społecznych świata obecnego oraz wyimaginowanej przyszłości. Wobec tego nawet rozmydlone, zaznaczone jedynie delikatnie osobowości i struktury, pełnią w całości niezwykle istotną funkcję.
Uwagę w powieści zwraca także forma i język. Krótkie wymiany zdań, niewyróżnione typograficznie dialogi składające się z pojedynczych słów i oszczędne, metodycznie zdające relację ze zdarzeń fragmenty przetykane są nostalgicznymi, poetyckimi ustępami. Umiejętność manewrowania obranymi konwencjami wypowiedzi autor pokazuje już od pierwszych stron, gdzie oniryczny ton momentalnie przechodzi w stanowczą i chłodną relację z rozgrywających się wydarzeń, aby niedługo powrócić do sentymentalnego charakteru. Ten aspekt Drogi robi wrażenie w ogólności, ale jeszcze silniej działa w momencie, gdy zastosowany w dziele styl zestawi się z innymi tekstami postapokaliptycznymi. Te często odwołują się w gruncie rzeczy do podobnych tematów i starają się przekazać nieraz zbliżone idee, jednakże większość z nich nie kładzie aż tak dużego nacisku na estetykę, która u McCarthy’ego zajmuje pozycję centralną.
Droga wydaje się zachęcająca z kilku różnych powodów, aczkolwiek niekoniecznie jest prozą uniwersalną, która znajdzie uznanie u wszystkich czytelników_czek. Chociaż ogólnie ceniona, dla niektórych może okazać się nie do końca satysfakcjonująca.
Powieść zdecydowanie przypadnie do gustu osobom, które od literatury oczekują ciekawie skonstruowanych portretów postaci oraz nietuzinkowej estetyki, a także lubią konfrontować się z rozważaniami natury filozoficznej. Znacznie różni się ona od innych tekstów McCarthy’ego, więc jeśli te z jakichś powodów zniechęciły odbiorcę_czynię do twórczości autora, Droga może być furtką do zrozumienia fenomenu pisarza przez wielu uważanego za jednego z najważniejszych amerykańskich prozaików.
Z drugiej strony, nie jest to utwór łatwy, zawiera bowiem wiele brutalnych scen i podejmuje szereg trudnych emocjonalnie problemów. Wobec tego nie stanowi naturalnie dobrego wyboru dla osób szukających niezobowiązującej rozrywki. Dla wielu mankamentem może okazać się również wspomniany wyróżnik wśród konwencji postapokaliptycznej w postaci narracji skupionej na głębi psychologicznej bohaterów. Jak zostało już wcześniej wspomniane, kataklizmowi autor nie poświęca zbyt wiele uwagi, a punkt skupienia umieszcza w reperkusjach dla istoty człowieczeństwa, więc światotwóczo czy fabularnie tekst może zostać uznany za nie do końca intrygujący lub angażujący.
Mimo możliwych do wskazania słabszych punktów, pozytywów wydaje się być dużo więcej, dlatego zdecydowanie warto sięgnąć po Drogę. W szerszej perspektywie McCarthy w zajmujący sposób konfrontuje czytelnika_czkę przede wszystkim z problemami świata współczesnego, a za fasadą skonstruowaną z podróżujących bohaterów odnaleźć możemy samych siebie.
Źródła
- McCarthy, C., „Droga”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022.
- Joyce, S., „The Double Death of Humanity in Cormac McCarthy’s The Road”, Translantica 2016.
- Noble, A., „The Absurdity of Hope in Cormac McCarthy’s The Road”, South Atlantic Review 2011.
—
grafika: Alicja Tylawska
grafika: Alicja Tylawska