dwie jaskółki | kwartalnik

O miłości słów kilka

Portrety
Wielu z nas wiosna kojarzy się z miłością, ale też różnorodnością. Wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca obserwujemy rozkwit setek roślin. Są one przeróżnych barw i kształtów. To, że możemy być świadkami tego, jak cała przyroda budzi się do życia, rozkwita i trwa w harmonii z resztą świata przez kolejne miesiące, jest niesamowite. Zauważmy jednak, że ludzkie życie jest procesem bardzo podobnym. Rodzimy się, rozwijamy, żyjemy w świecie pełnym ludzi i staramy się być z nimi w zgodzie – czasami wychodzi nam to lepiej, czasami gorzej, ale nie jesteśmy w stanie funkcjonować całkowicie odcinając się od innych. Nauczyliśmy się, że aby przeżyć, należy zaakceptować to, jak różni jesteśmy oraz to, że wcale nie stwarza to barier między nami. Ta potrzeba, aby mieć kogoś bliskiego sprawiła, że zaczęliśmy łączyć się w pary. I tak jak kwiaty, które połączone odpowiednio tworzą piękne bukiety, tak ludzie dobrze dobrani tworzą piękne związki, w których zamiast powoli usychać i oczekiwać na swój koniec, z dnia na dzień coraz bardziej rozkwitają i odnajdują w sobie nowe barwy. W przyrodzie jednak nie każde połączenie się sprawdzi. Cyklameny i żonkile?! Konwalie i irysy?! Lotosy i kaktusy?! Są takie pary, które w żaden sposób do siebie nie pasują*. Czy to oznacza, że również ludzie stanowiący swoje przeciwieństwa nie są w stanie stworzyć relacji dobrej i budującej? Postanowiłam zapytać o to osoby, którym już udało się stworzyć długie i szczęśliwe związki.

* Cyklamen – symbolizuje koniec trwałych uczuć, relacji
Żonkil – jest to symbol nowego początku, odrodzenia
Irys – może być symbolem energii, siły, odwagi
Konwalia – oznacza subtelność i delikatność
Lotos – jest symbolem czystości i delikatności
Kaktus – symbolizuje złe zamiary, groźby

Rozmowa z przedstawicielką “pokolenia X”:

Jak długo jesteście razem i czy była to miłość od pierwszego wejrzenia, czy raczej musieliście odbyć długą i wyboistą drogę, zanim zrozumieliście, że to jest właśnie to?
No, długo jesteśmy razem, już 25 lat. To nie była ani pierwsza miłość, ani miłość od pierwszego wejrzenia. Trochę mi zajęło, żeby zrozumieć, że to jest to, ale nie wiem ile, nie pamiętam już.

Czy kiedy się poznaliście spodziewałaś się, że tak to się rozwinie?
Kiedy się poznaliśmy, absolutnie nie spodziewałam się, że zostaniemy małżeństwem. Poza tym byłam bardzo młoda i takie rzeczy jeszcze mnie nie interesowały. Ja miałam wtedy dopiero 17 lat a on 21.

Czy stanowicie całkowite przeciwieństwa, czy raczej jesteście do siebie podobni?
Jesteśmy zdecydowanie przeciwieństwami, w każdej możliwej kwestii.

Jakie cechy najbardziej Was różnią?
Mamy zupełnie inne upodobania, inaczej chcemy spędzać wolny czas. On jest domatorem a ja nie, jest też na pewno mniej towarzyski niż ja. Sama nie wiem… On jest bardzo nerwowy a ja nie aż tak bardzo i on bardzo przejmuje się błahymi rzeczami a ja uważam, że czasami trzeba trochę odpuścić i zadbać o swoje zdrowie psychiczne, żeby się nie wykończyć. Muszę jeszcze dodać, że z czasem się trochę dotarliśmy i doszliśmy do pewnych kompromisów, które spowodowały, że żyje się nam dobrze i akceptujemy się ze wszystkimi naszymi rozbieżnościami i innymi punktami widzenia.

Czy te różnice wpływają w jakiś sposób na Wasze życie codzienne?
Na pewno wpływa to na nasze życie codzienne. Jest przede wszystkim ciekawiej i nie ma nudy. Czasem on mnie czegoś nauczy, a czasem ja go czegoś nauczę, czasem on mi coś pokaże a czasem ja jemu. W różny sposób widzimy ten sam problem, co powoduje, że łatwiej jest znaleźć jego rozwiązanie. Poza tym dzielimy się obowiązkami, bo każdy lubi robić coś innego: on uwielbia grzebać w ziemi i zajmować się uprawą roślin, a ja tego nienawidzę, ale za to chętnie zajmuję się domem. On lubi mieć wszystko poukładane i uporządkowane. Ja też, ale tylko w pracy. Dlatego to on w domu zajmuje się rachunkami, finansami i tak dalej. Lubimy inne rzeczy, co spowodowało taki naturalny podział ról. Czasem te różnice mnie irytują, na przykład kiedy on włącza muzykę, której nie znoszę, ale to nam nie przeszkadza i wciąż świetnie się dogadujemy.

Czy powiedzenie, że “przeciwieństwa się przyciągają” jest prawdziwe?
Tak. Dlatego, że gdybyśmy obydwoje byli duszami towarzystwa i imprezowiczami, to pewnie każdy poszedłby w swoją stronę, nie rozumielibyśmy się i każdy zająłby się swoimi rzeczami. Nie bylibyśmy dla siebie tak interesujący. Jeżeli ktoś jest inny, to jest taki trochę tajemniczy i chce się go poznawać i zobaczyć inny sposób bycia. Będąc takimi samymi, to tak jakbyśmy się już znali od podszewki. Jak ktoś jest bardziej spokojny, a ktoś inny bardziej nerwowy, to ten spokojny może trochę wyciszyć te emocje, potrafi odpuścić kiedy trzeba. Tak, uważam, że przeciwieństwa się przyciągają, pod warunkiem że istnieje w tym wszystkim zrozumienie dla drugiej strony.

Czy często się kłócicie? Czy istnieje jakiś “złoty sposób” na pogodzenie się po kłótni?
Rzadko się kłócimy, bo obiecaliśmy sobie, że będziemy się starać unikać kłótni przy dzieciach i przez to oczekiwanie aż one na przykład pójdą spać, emocje opadały i to przeradzało się w rozmowę. Czasem taka kłótnia oczyszcza atmosferę i jest potrzebna. Sposoby na pogodzenie się? To takie drobne gesty – czasem trzeba przyjść i powiedzieć “przepraszam”, a czasem po prostu trzeba się przytulić i problem znika. Nie kłócimy się często, bo akceptujemy swoje wady. Każdy wie, że nie ma ludzi idealnych i trzeba nauczyć się z tym żyć. Bierzesz sobie męża czy żonę ze wszystkimi wadami, zaletami i dziwactwami. Trzeba to zaakceptować.

Gdybyś spotkała siebie z przeszłości, a konkretnie z początku związku, co byś sobie powiedziała?
“Idź tą drogą”. Nic bym nie zmieniła i niczego nie żałuję.

Jaki jest przepis na idealny związek?
Na pewno trzeba ze sobą rozmawiać, bo czasami chęć przemilczenia problemu sprawia, że tłumimy w sobie emocje, które i tak muszą gdzieś ujść. Najczęściej nieporozumienia wynikają z tego, że ludzie się nie rozumieją. Na przykład ja się złoszczę o coś, a on nawet nie widzi tego, że to może być dla mnie problemem. Trzeba mówić o tym, co nas boli, o co nam chodzi, czego chcemy, a czego nie. Najważniejsza jest rozmowa, wspólne spędzanie czasu ze sobą i takie czułe gesty okazywane na co dzień: przytulenie, uśmiech, miłe słowa. To, że jesteśmy małżeństwem nie oznacza, że już zawsze będzie dobrze i idealnie. O każdy związek trzeba dbać i pielęgnować go każdego dnia. Nie ma co upierać się przy swoim dla zasady, tylko czasem trzeba odpuścić i przyznać, że nie miało się racji. I przede wszystkim trzeba mieć dla siebie czas: choćby taka chwila przy wspólnym posiłku, zanim każdy odejdzie do swoich spraw. Kobieta powinna dbać o ciepło w rodzinie, a mężczyzna o poczucie bezpieczeństwa. Każdy daje coś od siebie i u nas to się sprawdza. Partner musi wiedzieć, że ma po co wracać do domu, bo ktoś tam na niego czeka.

Czy jest coś, co chciałabyś dodać na koniec?
Żeby ludzie nie bali się wchodzić w związki, bo jednak ta druga osoba przy boku zawsze jest potrzebna. Można razem z nią spędzać miło czas, można się jej wyżalić i wypłakać. Mając tą drugą osobę żyje się dużo łatwiej. Najważniejsze nie są pieniądze ani kariera, ale jednak człowiek.

Udało mi się też poznać historię przedstawicielki starszego pokolenia, która swojego męża poznała już w wieku piętnastu lat przez całkowity przypadek. Byli sąsiadami, od czasu do czasu paśli razem krowy, a pewnego dnia on został zaproszony do domu przez jej rodziców, ponieważ nie miał kluczy umożliwiających mu otwarcie swojego mieszkania. Wtedy właśnie poznali się lepiej. Nie darzyła go jednak wtedy nadmierną sympatią, był dla niej po prostu chłopakiem z sąsiedztwa. Pomimo różnego wychowania, ogromnych różnic w charakterze i upodobaniach, los cały czas przeplatał ich drogi. On przeprowadzał się w kolejne miejsca, uczyli się w innych szkołach, pracowali w różnych zakładach, mieli rozmaitych partnerów. Zawsze jednak wracali do siebie. Byli jeszcze dziećmi, kiedy się poznali i nie podejrzewali, że już po ośmiu latach zostaną okrzyknięci mężem i żoną. Kłócili się, jak każdy, ale zawsze wiernie trwali przy sobie: w zdrowiu i chorobie, w szczęściu i niedoli. Pomimo że jedno z nich miało charakter wybuchowy, a drugie bardzo spokojny - dogadywali się jak nikt inny, wspólnie starali się pokonywać każde pojawiające się w ich życiu przeszkody i zawsze mogli na siebie liczyć. Tak udało im się przeżyć razem 48 lat.

Ostatnimi osobami, z którymi rozmawiałam, była para wywodząca się z “generacji Z”. Poznając ich historię byłam w szoku, że tak młodzi ludzie potrafią tak dojrzale podchodzić do życia oraz do związku. Kiedy się poznali, nic nie wskazywało na to, że będzie to miłość na całe życie. Szybko jednak okazało się, że to jest właśnie to coś, co trudno nazwać słowami, ale każdy zakochany na pewno rozumie, o co chodzi. Dzisiaj są już ze sobą cztery lata i jak sami mówią, są obszary, w których bardzo się różnią, ale czują, że w jakiś sposób dzięki temu nawzajem się uzupełniają. I chociaż jedno z nich jest ekstrawertykiem, a drugie introwertykiem, to nie odczuwają przez to żadnych trudności w życiu codziennym i planują już wspólną przyszłość. Zwracają uwagę na to, że przeciwieństwa nie tylko mogą się przyciągać, ale też pokazywać sobie nowe rozwiązania i poszerzać wzajemnie swoje horyzonty. Ich receptą na udany związek jest wspieranie się w każdych podejmowanych działaniach, cieszenie się z sukcesów drugiej połówki, docenianie wszystkich dobrych chwil oraz obserwowanie i rozmowa z partnerem. Bardzo spodobały mi się słowa, które padły podczas naszej rozmowy: “Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie pokłócił się w swojej relacji. Należy brać pod uwagę to, że życie to nie film i zdarzają się w nim problemy”. Myślę że każdy człowiek powinien doświadczyć w swoim życiu takiej relacji jak ta, aby poczuć jak smakuje prawdziwa miłość.

Te, ale też wiele, wiele innych historii pokazuje, że nawet osoby o najbardziej zróżnicowanych charakterach mogą stworzyć udany związek. Są idealnym dowodem na to, że mimo różnic można się dogadać i stworzyć zespół przezwyciężający wspólnie każde trudności. Przeciwieństwa nie tylko się przyciągają, ale też uzupełniają, a świat sam czasami “podrzuca” nam odpowiednie dla nas osoby. Dlatego właśnie nie bójmy się poznawać, próbować, ale przede wszystkim kochać. Nie wmawiajmy sobie, że do kogoś nie pasujemy, albo nie będziemy w stanie żyć z kimś takim jak on. Dajmy sobie szansę, a otworzą się przed nami wspaniałe możliwości. I tak jak kwiaty pozornie do siebie niepasujące mogą wyglądać razem obłędnie, tak ludzie, którzy na pierwszy rzut oka do siebie nie pasują, mogą być ze sobą szczęśliwi przez długie lata. Pamiętajmy, że bycie z drugą osobą nie jest oznaką słabości czy poddania się, ale siły. W końcu jedna jaskółka jeszcze nie czyni wiosny, ale dwie już jak najbardziej.