Kwartalnik | Granice

Zero-waste w czasach zarazy

Po wielu miesiącach walki z koronawirusem przywykliśmy do tego, że stał się on nieodzownym elementem naszej codzienności. Można by rzec, że dziś już w nikim nie wzbudza szczególnych emocji widok osób przemierzających chodniki w maseczkach. Uzbrojeni w maski, rękawiczki i płyny do dezynfekcji nauczyliśmy się funkcjonować w nowej rzeczywistości. W trosce o własne zdrowie oraz zdrowie swoich bliskich podejmujemy szereg profilaktycznych działań. Co w tym czasie dzieje się z troską o środowisko? Czy schodzi ona na dalszy plan, czy jednak staramy się jeszcze bardziej zaprzyjaźnić z naszą planetą?

Przedwczesny entuzjazm 
Bycie eko w czasach zarazy nie jest łatwe. Mimo tego, że pandemia koronawirusa stworzyła wiele okazji do tego, by odciążyć naszą planetę od skutków ludzkiej działalności, to wraz z upływem czasu można było dostrzec, że nie był to jednak efekt długofalowy. Mniejsza częstotliwość podróżowania samochodami sprawiła, że w wielu krajach na całym świecie niebo z powrotem przybrało błękitny kolor, a wskutek mniejszej ruchliwości również zwierzęta zaczęły wychodzić z ukrycia. Wydawać się mogło, iż zapoczątkuje to pewne zmiany. Wielu miało nadzieję, iż ludzkość wypracuje nowy model funkcjonowania. Wydawało się to całkiem racjonalne, zważywszy na to, że wśród większości z nas sama myśl o nadmiernym podróżowaniu wywoływała strach. 

Każdy kolejny miesiąc pandemii i stopniowe znoszenie obostrzeń sprawiły jednak, że zaczęliśmy wracać do dawnego stylu życia. Zaczęły również wracać stare nawyki, takie jak wyjazdy na wakacje, zakupy w centrach handlowych czy też wizyty u fryzjera. Powrót do normalności musiał się jednak odbyć w warunkach reżimu sanitarnego. Od tej pory obowiązkiem każdego, kto chciał uczestniczyć w życiu publicznym oraz dzielić z innymi wspólną przestrzeń było nakładanie maseczki. Do tego często zapobiegawczo zaczęliśmy ubierać rękawiczki oraz spryskiwać dłonie płynem antybakteryjnym. Oczywiście musieliśmy również zdystansować się od siebie na odległość 1,5 m. Mimo tych środków ostrożności nie udało nam się zahamować rozwoju epidemii, a wręcz przeciwnie - nowych przypadków koronawirusa z dnia na dzień przybywa. Jak widać, nie tylko nie udało nam się wypracować nowych wzorów funkcjonowania w nowej rzeczywistości, ale także nie udało nam się zapobiec rozwojowi pandemii. I choć wiele wskazywało na to, że czas epidemii, stworzył okazję do refleksji nad tym, w jakim kierunku zmierzamy, to nadal pozostaliśmy niewzruszeni i wróciliśmy do starych aktywności, które znacząco obciążają naszą planetę. 

Ekologiczny krok w tył?
Wyznawanie zasad bezśmieciowego stylu życia w czasie epidemii to nie lada wyzwanie nawet dla najbardziej zagorzałych zerowasterów. Szczególnie na początku pandemii, gdy świat musiał zmierzyć się z nowym, nieznanym zagrożeniem troska o dobro środowiska zeszła na drugi plan. Dynamicznie zyskujący na popularności trend zero-waste polegał na ograniczeniu ilości odpadów oraz wypracowaniu nowych wzorów produkcji towarów, został w równie dynamicznym tempie zastopowany. Wraz z pojawieniem się koronawirusa promowanie ekologicznych wzorów produkcji i konsumpcji musiało ustąpić miejsca walce z zagrożeniem epidemiologicznym. Niemal wszystkie wypracowane dotychczas rozwiązania, których celem było ograniczenie liczby odpadów pokonsumpcyjnych, zostały wycofane. Być może jest to zadziwiające, aczkolwiek tego typu rozwiązań w ostatnim czasie było niemało. Weźmy chociażby pod uwagę rozposzchnioną wśród polskich kawiarnii akcję ,,z własnym kubkiem”, promowaną przez Polskie Stowarzyszenie Zero-Waste. Jej główna idea tkwiła w tym by klienci kupujący kawę na wynos zabierali ją ze sobą we własnych kubkach wielorazowego użytku. Ponadto od 2019 roku mogliśmy zaobserwować zainteresowanie dużych sieci sklepów ograniczeniem ilości plastiku. 

Wyzwania, jakim jest promowanie wzorców i nawyków podjęły się takie dyskonty jak Carrefour, Kaufland czy też Auchan. Wymienione sieciówki przez pewien okres czasu przed pandemią umożliwiały swoim klientom pakowanie produktów takich jak między innymi owoce i warzywa do własnych opakowań. Wraz z początkiem epidemii w Polsce zaczęto wycofywać się z tego typu inicjatyw. Również Polskie Oficjalne Stowarzyszenie Zero-Waste, którego celem jest promowanie idei bezodpadowego stylu życia wstrzymało akcje ,,z własnym kubkiem”. W jednym z oficjalnych komunikatów podało - wszyscy jesteśmy zgodni co do jednego – zależy nam na środowisku. Jednak przyszło nam też mierzyć się z wyjątkową sytuacją, jakiej większość z nas nigdy w życiu nie doświadczyła, a wyjątkowe sytuacje wymagają wyjątkowych środków zaradczych. To jest czas, gdy zero waste musi bezwzględnie ustąpić pierwszeństwa zdrowiu publicznemu. 

Co dalej? 
Wycofanie inicjatyw takich jak korzystanie z opakowań wielorazowego użytku ze sklepów to jedynie wierzchołek góry lodowej, albowiem ochrona przed chorobą generuje kolejne obciążenia dla środowiska, a mianowicie chodzi tu o ilość odpadów takich jak maseczki, rękawiczki czy opakowania po środkach do dezynfekcji. Nierzadko widzimy środki ochrony osobistej porzucone na ulicach, przystankach czy innych miejscach, w których nie powinny się znajdować. Przy obecnych możliwościach nie jest trudno ograniczyć ilość ,,koronawirusowych odpadów”, albowiem wystarczy skorzystać z wielorazowych maseczek (oczywiście tych wypranych!), a także warto wykorzystywać pojemnik na płyn do dezynfekcji rąk kilkakrotnie. Jak widać, problem nie tkwi więc w dostępności i możliwości stosowania tego typu rozwiązań, ale w braku samodyscypliny oraz świadomości, iż takie z pozoru mało znaczące czynności mogą w realny sposób do pewnego stopnia odciążyć środowisko naturalne. Trudno przewidzieć co będzie dalej, kiedy zakończy się pandemia i jak po jej wygaśnięciu będzie wyglądać świat, warto jednak już dziś zadbać o to, by wraz z kryzysem epidemiologicznym zażegnać również ten ekologiczny.